"Dama" w Warszawie - a w Krakowie ogromny żal?

Stanisław Mancewicz
18.05.2010 aktualizacja: 2010-05-17 21:42
A A A Drukuj
Kolejka do obrazu Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja
  • Stanisław Mancewicz
Pytanie, czy na krakowianach odciska się jakoś wyjazd Cecylii Gallerani do Warszawy, jest postawione z typową dla warszawiaków prostotą, że niby wszyscy wiedzą, o czym mowa.
Trudno mi - Drodzy Przyjaciele z Mazowsza - odpowiedzieć na to pytanie zwyczajnie: że panuje tu ogromny żal. Owszem panuje, ale dlaczego? Zacznijmy od podzielenia krakowian na grupy i udzielmy za nie odpowiedzi.

W grupie dużej i silnej o wyjeździe obrazu "Dama z gronostajem" autorstwa przeboskiego Leonarda słyszano. Wiedzą ci ludzie o tym coś piąte przez dziesiąte i są oczywiście przeciwko. Ta kategoria krakowian jest zawsze przeciwko wszystkiemu, co uszczupla zabytkową substancję Miasta Wielkich Pochówków (MWP). Pytają nabrzmiali niepokojem: Czy Cecylia wróci? Czy ktoś jej nie podrapie? Nie zroluje licem na zewnątrz? Dama - mówią - nie powinna opuszczać swego miejsca. Bo tu jest jej miejsce. Obecność Damy w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie zwiększa ponoć obecność bogatych turystów. W MWP. Turysta - Drodzy Mazowszanie - to klient, na którego czekają tu odświętne ciupagi z bursztynu, bojowe ciupagi drewniane, oscypki i precelki z solą. Turysta ogląda "Damę z gronostajem", potem zjada precelka, kupuje ciupagę bojową i krakowski bursztyn. Podnosi tym typowe krakowskie PKB. Czyli niewysokie. A zatem Dama to postać baśniowa z branży biznesowej. Wabik i zanęta.

Reszta klasyfikowalna to krakowianie zwykli. Ci niczego nie przeliczają, bo o niczym nie wiedzą. Nie wiedzą nawet, że w Krakowie jest jakiś cenny włoski portret. Oni też są przeciw. Przeciw wypuszczaniu z miasta czegokolwiek. Tutejszy gen bycia przeciw wszystkiemu jest bardzo silny i się go dziedziczy. Kraków jest jedynym miejscem na świecie, gdzie teoria dziedziczenia cech nabytych się sprawdza.

W znacznej mniejszości jest - istniejąca, przysięgam - grupa, dla której, w czasach silnego wzmożenia moralnego wyjazd z MWP portretu wyuzdanej grzesznicy będącej w niesakramentalnym związku z Ludwikiem Sforzą jest przyjmowany z ulgą. Poza kategoriami krakowskimi są rzecz jasna krakowscy politycy. W połowie lat 90., w czasach gdy nie potrzebowali do rozmów z prasą doradców wizerunkowych, pytałem kandydatów na radnych Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa, kto namalował "Damę z gronostajem". Połowa odpowiedziała mi wtedy, że Rembrandt. Czy muszę dodawać, że miłośnicy Rembrandta też są przeciwko wywożeniu z miasta obrazu Leonarda?

Przeczytaj także: Stolica ma więcej kołtunów niż Kraków. A się nie chwali



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy