"Dama" w Warszawie - a w Krakowie ogromny żal?
18.05.2010
aktualizacja: 2010-05-17 21:42
Pytanie, czy na krakowianach odciska się jakoś wyjazd Cecylii Gallerani do Warszawy, jest postawione z typową dla warszawiaków prostotą, że niby wszyscy wiedzą, o czym mowa.
ZOBACZ TAKŻE
- Ostatni dzień arcydzieła Leonarda da Vinci w Warszawie (30-01-11, 15:23)
- W czym Warszawa bije Kraków na głowę? W hejnałach! (15-05-10, 15:00)
- "Stolica ma kołtuny? To zaniedbane dredy siwego hipisa" (13-05-10, 10:00)
- Stolica ma więcej kołtunów niż Kraków. A się nie chwali (12-05-10, 10:00)
Trudno mi - Drodzy Przyjaciele z Mazowsza - odpowiedzieć na to pytanie zwyczajnie: że panuje tu ogromny żal. Owszem panuje, ale dlaczego? Zacznijmy od podzielenia krakowian na grupy i udzielmy za nie odpowiedzi.
W grupie dużej i silnej o wyjeździe obrazu "Dama z gronostajem" autorstwa przeboskiego Leonarda słyszano. Wiedzą ci ludzie o tym coś piąte przez dziesiąte i są oczywiście przeciwko. Ta kategoria krakowian jest zawsze przeciwko wszystkiemu, co uszczupla zabytkową substancję Miasta Wielkich Pochówków (MWP). Pytają nabrzmiali niepokojem: Czy Cecylia wróci? Czy ktoś jej nie podrapie? Nie zroluje licem na zewnątrz? Dama - mówią - nie powinna opuszczać swego miejsca. Bo tu jest jej miejsce. Obecność Damy w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie zwiększa ponoć obecność bogatych turystów. W MWP. Turysta - Drodzy Mazowszanie - to klient, na którego czekają tu odświętne ciupagi z bursztynu, bojowe ciupagi drewniane, oscypki i precelki z solą. Turysta ogląda "Damę z gronostajem", potem zjada precelka, kupuje ciupagę bojową i krakowski bursztyn. Podnosi tym typowe krakowskie PKB. Czyli niewysokie. A zatem Dama to postać baśniowa z branży biznesowej. Wabik i zanęta.
Reszta klasyfikowalna to krakowianie zwykli. Ci niczego nie przeliczają, bo o niczym nie wiedzą. Nie wiedzą nawet, że w Krakowie jest jakiś cenny włoski portret. Oni też są przeciw. Przeciw wypuszczaniu z miasta czegokolwiek. Tutejszy gen bycia przeciw wszystkiemu jest bardzo silny i się go dziedziczy. Kraków jest jedynym miejscem na świecie, gdzie teoria dziedziczenia cech nabytych się sprawdza.
W znacznej mniejszości jest - istniejąca, przysięgam - grupa, dla której, w czasach silnego wzmożenia moralnego wyjazd z MWP portretu wyuzdanej grzesznicy będącej w niesakramentalnym związku z Ludwikiem Sforzą jest przyjmowany z ulgą. Poza kategoriami krakowskimi są rzecz jasna krakowscy politycy. W połowie lat 90., w czasach gdy nie potrzebowali do rozmów z prasą doradców wizerunkowych, pytałem kandydatów na radnych Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa, kto namalował "Damę z gronostajem". Połowa odpowiedziała mi wtedy, że Rembrandt. Czy muszę dodawać, że miłośnicy Rembrandta też są przeciwko wywożeniu z miasta obrazu Leonarda?
W grupie dużej i silnej o wyjeździe obrazu "Dama z gronostajem" autorstwa przeboskiego Leonarda słyszano. Wiedzą ci ludzie o tym coś piąte przez dziesiąte i są oczywiście przeciwko. Ta kategoria krakowian jest zawsze przeciwko wszystkiemu, co uszczupla zabytkową substancję Miasta Wielkich Pochówków (MWP). Pytają nabrzmiali niepokojem: Czy Cecylia wróci? Czy ktoś jej nie podrapie? Nie zroluje licem na zewnątrz? Dama - mówią - nie powinna opuszczać swego miejsca. Bo tu jest jej miejsce. Obecność Damy w Muzeum Książąt Czartoryskich w Krakowie zwiększa ponoć obecność bogatych turystów. W MWP. Turysta - Drodzy Mazowszanie - to klient, na którego czekają tu odświętne ciupagi z bursztynu, bojowe ciupagi drewniane, oscypki i precelki z solą. Turysta ogląda "Damę z gronostajem", potem zjada precelka, kupuje ciupagę bojową i krakowski bursztyn. Podnosi tym typowe krakowskie PKB. Czyli niewysokie. A zatem Dama to postać baśniowa z branży biznesowej. Wabik i zanęta.
Reszta klasyfikowalna to krakowianie zwykli. Ci niczego nie przeliczają, bo o niczym nie wiedzą. Nie wiedzą nawet, że w Krakowie jest jakiś cenny włoski portret. Oni też są przeciw. Przeciw wypuszczaniu z miasta czegokolwiek. Tutejszy gen bycia przeciw wszystkiemu jest bardzo silny i się go dziedziczy. Kraków jest jedynym miejscem na świecie, gdzie teoria dziedziczenia cech nabytych się sprawdza.
W znacznej mniejszości jest - istniejąca, przysięgam - grupa, dla której, w czasach silnego wzmożenia moralnego wyjazd z MWP portretu wyuzdanej grzesznicy będącej w niesakramentalnym związku z Ludwikiem Sforzą jest przyjmowany z ulgą. Poza kategoriami krakowskimi są rzecz jasna krakowscy politycy. W połowie lat 90., w czasach gdy nie potrzebowali do rozmów z prasą doradców wizerunkowych, pytałem kandydatów na radnych Królewskiego Stołecznego Miasta Krakowa, kto namalował "Damę z gronostajem". Połowa odpowiedziała mi wtedy, że Rembrandt. Czy muszę dodawać, że miłośnicy Rembrandta też są przeciwko wywożeniu z miasta obrazu Leonarda?
Przeczytaj także: Stolica ma więcej kołtunów niż Kraków. A się nie chwali
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




