Pałac Kultury może wywoływać orgazm. I to wielokrotny

Dariusz Bartoszewicz
19.05.2010 aktualizacja: 2010-08-13 16:33
A A A Drukuj
- To potwór straszliwy - mówi Michał Murawski o budynku z pl. Defilad Fot. Aleksander Prugar / AG
  • Michał Murawski przyjechał do Warszawy z Cambridge
na stypendium.
Zbiera materiały do doktoratu
o oddziaływaniu Pałacu Kultury
na miasto, ludzi, kulturę.
Pałac Kultury i Nauki ma niezwykłą moc oddziaływania na miasto i jego mieszkańców. Potrafi nawet doprowadzić do wielokrotnego szczytowania, które nie chce ustąpić
Trudno sobie wyobrazić Warszawę bez największego drapacza chmur. Ach jaki wyniosły i ostry. Rozmiar ma znaczenie, gmach dominuje nad centrum, budzi niezwykłe emocje, są tacy, którzy z jego powodu tracą głowę i kontrolę nad całym swoim ciałem. Jak pewna pani mieszkająca w wieżowcu Ściany Wschodniej, która z powodu pałacu Stalina przeżywała wielokrotne orgazmy utrudniające wykonywanie codziennych obowiązków domowych.

- Trzymam pismo w tej sprawie w skoroszycie "Ciekawostki i dziwactwa". Pani skarżyła się, że Pałac, a ściślej anteny na nim zamontowane wywołują u niej niekontrolowane orgazmy, które ją strasznie wyczerpują - zdradza Hanna Szczubełek, kronikarka PKiN od 50 lat.

Ze względu na ochronę danych osobowych i tzw. wrażliwe intymne informacje nie podajemy nazwiska ani adresu.

- W pewnym momencie doszło do osobistego kontaktu. Dyrektor Pałacu przysłał tę panią do mnie, gdyż w ramach moich obowiązków służbowych zajmowałam się także zażaleniami. Początkowo skarżąca się była dosyć agresywna. Ale poszłyśmy razem na ostatnie piętro. Wszystko wyjaśniłam i pokazałam, że anten telewizyjnych już nie ma. Pani się uspokoiła, sprawa została zamknięta. Widać mam dar przekonywania - Hanna Szczubełek cieszy się, że mogła pomóc.

Na trop tej dziwnej sprawy naprowadził "Gazetę" Michał Murawski, stażysta wolontariusz w dziale marketingu zarządu PKiN, który przyjechał z Wielkiej Brytanii na stypendium. - Zbieram materiały do doktoratu, który powstanie na wydziale antropologii Uniwersytetu w Cambridge. Będzie dotyczyć oddziaływania Pałacu Kultury z pl. Defilad na miasto, ludzi, kulturę, sztukę, życie codzienne, polityczne itd. - mówi.

Doktorant (rocznik 1984, wyjechał z Polski w wieku 6 lat) nie kryje swojej fascynacji gmachem. - Promieniowanie wywołujące orgazmy. I niech zarząd wreszcie coś z tym zrobi - co za historia! - rozmarza się.

Przypomina, że po ostatniej wypowiedzi Radosława Sikorskiego, szefa MSZ, by Pałac zburzyć, a w jego miejscu zasiać trawkę - tę myśl minister powtarza obsesyjnie - na Facebooku rozpętała się zażarta dyskusja zwolenników i przeciwników, pojawiło się na nim kilkanaście tysięcy wpisów. - To jakaś wasza obsesja. Nie da się opowiedzieć Paryża przez pryzmat wieży Eiffla czy Londynu przez Big Bena, a Warszawę można próbować zrozumieć poprzez PKiN - twierdzi Michał Murawski.

Dziwi go też nieustanne oczekiwanie, że w jego sąsiedztwie powstanie wreszcie "prawdziwe centrum Warszawy" - takie jedyne i ostateczne, które da "twarz" metropolii. - A przecież tak naprawdę plan zagospodarowania proponuje rynek jak w średniowiecznym mieście przy "ratuszu z wieżą zegarową". Kształt agory to cień rzucany przez Pałac. Warszawa jest dziwnym miastem i będzie jeszcze dziwniejszym - w pozytywnym sensie - uważa Murawski.

Jest zachwycony historią i wszystkimi historyjkami związanymi z Pałacem, ale potrafi zdobyć się na krytyczną ocenę gmachu: - To potwór straszny. Maria Dąbrowska napisała, że Warszawa będzie leżeć u jego stóp. Na pewno nie da się Pałacu oswoić, malując go na różowo czy obsadzając bluszczem, jak proponują niektórzy.

Doktorant z Cambridge nie stroni od prowokacji jako metody badawczej. To on kilka miesięcy temu rzucił hasło tzw. pałacyzacji. Sugerował, że jeśli dominacji PKiN nie da się pokonać, należy ulec i czerpać z tego jakieś zadowolenie. I radził, by na gmachu projektowanego Muzeum Sztuki Nowoczesnej dodać charakterystyczne pałacowe attyki, a "kosz" Stadionu Narodowego zwieńczyć żyrandolem skopiowanym z daru Stalina.

- Po prostu Pałac ma obezwładniającą moc - wzdycha Michał Murawski. - By się od niej uwolnić i go opisać, muszę wrócić na Wyspy.

Przeczytaj także: Pałac Kultury z trąbką. Co za czad!



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy