Wielka rewolucja przystankowa - będzie 1600 nowych wiat

Krzysztof Śmietana, Michał Wojtczuk
19.05.2010 aktualizacja: 2010-05-18 21:31
A A A Drukuj
Takie wiaty mają stanąć na 625 przystankach, głównie w centrum.
Będą mieć nie tylko szklane ściany, ale też przyciemniony rastrem dach,
co ma uniemożliwić zbytnie nagrzewanie się wnętrza.
W ciągu trzech lat prywatna firma ma postawić niemal 1600 nowych wiat na przystankach i zarabiać na reklamach. Firmy outdoorowe są jednak niezadowolone - dlaczego miasto planuje przystankowy monopol?
SERWISY
Ratusz ogłosił wczoraj długo oczekiwany przetarg - do wymiany pójdzie 1580 wiat. Oznacza to, że nowe konstrukcje pojawią się na większości zadaszonych dziś przystanków. Jest ich teraz blisko 2,2 tys.

Całe ze szkła

Władze miasta chcą wybrać prywatnego partnera, który postawi wiaty. - Ratusz nie wyda na to ani złotówki - mówi Tomasz Gamdzyk, naczelnik wydziału estetyki przestrzeni publicznej w ratuszu.

Na podobnej zasadzie na początku lat 90. stanęło ponad 500 czerwonych wiat firmy Adpol (teraz AMS). Jej umowa z ratuszem upływa pod koniec tego roku. W nowym kontrakcie na 625 przystankach, głównie w centrum, mają się pojawić wiaty według wzoru wybranego w konkursie w 2006 r. Wymyśliło je Towarzystwo Projektowe - autorzy m.in. Miejskiego Systemu Informacji, a ostatnio aranżacji Dworca Centralnego. Wiaty te będą mieć nie tylko szklane ściany, ale też przyciemniony rastrem dach, co ma uniemożliwić zbytnie nagrzewanie wnętrza. Oprócz podświetlanych reklam musi być doświetlona listwa z numerami linii. Przy kilkudziesięciu przystankach mają się też pojawić stojaki rowerowe.

W pozostałych blisko 950 lokalizacjach ratusz planuje prostsze wiaty, których wygląd zaproponują zwycięzcy przetargu, a miasto je zaakceptuje. Tomasz Gamdzyk liczy, że te wiaty będą podobne do szarych zadaszeń, które ostatnio na zlecenie ZTM stawia firma Budotechnika (np. na przystanku przy trambuspasie obok stacji Ratusz-Arsenał).

Im krócej, tym lepiej

Ratusz liczy, że pierwsze wiaty zobaczymy w pierwszej połowie przyszłego roku, a wszystkie w ciągu trzech lat. Nie wiadomo jednak, czy nie dojdzie do poślizgu, bo wybór firmy ma się odbywać w dość nietypowy sposób - na podstawie zeszłorocznej tzw. ustawy o koncesji. Po wpłynięciu zgłoszeń ratusz będzie prowadzić negocjacje z firmami, które doprowadzą do ustalenia ostatecznych warunków zamówienia. Do zgłoszenia ostatecznych ofert zaprosi tylko wybrańców. Największe szanse na zwycięstwo zyska spółka, która będzie chciała zarabiać na reklamach przystankowych najkrócej.

Dyrektor Gamdzyk zakłada, że po zamontowaniu wszystkich wiat liczba ich rodzajów diametralnie spadnie. Teraz jest ich aż sześć. Przewiduje, że na pewno zniknie szary, kanciasty model wiaty, które masowo pojawiły się w na ulicach w latach 80. i są mało odporne na ataki wandali.

Nowy monopol?

- Cieszymy się, że po wielu zapowiedziach przetarg, o który zabiegaliśmy od wielu lat, wreszcie zostanie ogłoszony - mówi Marek Kuzaka, wiceprezes AMS. - Mamy jednak wątpliwości wobec niektórych rozwiązań. Kto inny ma bowiem sprzątać ulice, kto inny chodniki, a kto inny przystanki. Lepiej byłoby, żeby operatorzy wiat płacili za to miastu. Miasto odniosłoby też większą korzyść, dzieląc koncesję. Firmy outdoorowe szybciej poradziłyby sobie z mniejszym zleceniem.

To nie podoba się też prezesowi Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej Lechowi Kaczoniowi. - Miasto przeszło przedziwną metamorfozę. Najpierw ZTM przekonywał, żeby podzielić Warszawę na sześć-siedem stref i wybrać tylu koncesjonariuszy. Przekonywaliśmy, że nie ma aż tylu graczy na polskim rynku. Tłumaczyliśmy, że optymalnie byłoby wybrać dwóch-trzech. A tu nagle zapadła decyzja, że koncesjonariusz będzie tylko jeden - dziwi się.

- Tak tworzy się monopol. Ktokolwiek zechce robić kampanię wymagającą umieszczenia reklam na warszawskich przystankach, będzie zmuszony do rozmów z jedną firmą. Lepiej byłoby podzielić kontrakt na przynajmniej dwie części. Byłaby zdrowsza konkurencja - uważa Janusz Malinowski, prezes firmy Ströer.

Firmy outdoorowe mają też zastrzeżenia do wyglądu wiaty konkursowej, która ma stanąć w ponad 600 miejscach. - Widzieliśmy tylko jej obrazki, a diabeł tkwi w szczegółach - mówi Janusz Malinowski. - To ważne, czy mamy stosować drogie gięte szkło, czy tańsze tworzywo sztuczne. Poza tym nie bardzo wyobrażam ją sobie na wąskich wysepkach tramwajowych.

Marek Kuzaka zwraca uwagę, że pierwotna koncepcja była poprawiana, a żaden prototyp nie jest eksploatowany. - W pierwszej wersji istniały prześwity między szybą tylną a bocznymi, przez które wdzierałyby się wiatr i deszcz - dodaje.

Przeczytaj także: Sprzedadzą Koleje Mazowieckie za miliard złotych?





Podziel się

  • Wielka rewolucja przystankowa - będzie 1600 now... stanczykowo 19.05.10, 09:28

    Całe ze szkła? Ciekawe, jak dadzą odpór chuliganom, kibolom i innych takimatrakcjom. »

  • Re: Wielka rewolucja przystankowa - będzie 1600 n robert_wwa 19.05.10, 10:35

    Tak to jest jak estetyka wygrywa z funkcjonalnością. Przystanek ma być funkcjonalny, czyli chronić maksymalnie przed słońcem, deszczem, wiatrem czy zimnem. Ten nie będzie chronił przed »

  • Kolejne reklamy pis_to_pic 19.05.10, 11:06

    Ja patrze na to tak, stolicy jednego z większych europejskich krajów nie staćna postawianie wiat przystankowych. Zamiast porządkować przestrzeń publicznąusuwając obrzydliwe reklamy, będziemy»

Najnowsze wiadomości z Warszawy