"Warszawa żyje wizjami i mrzonkami"

Prof. Grzegorz Gorzelak, dyrektor EUROREG, Uniwersytet Warszawski
20.05.2010 aktualizacja: 2010-05-19 21:53
A A A Drukuj
Od strony Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich miałaby powstać relatywnie niska, 30-metrowa zabudowa, przy czym od Jerozolimskich nowe budynki miałyby być odsunięte o dobre kilkadziesiąt metrów. Miałby w tym miejscu powstać atrakcyjny bulwar ozdobiony np. szpalerem fontann. Materiały inwestora
Jeden z premierów Bułgarii zakazał swoim ministrom używać czasu przyszłego, by nie mamili społeczeństwa opowieściami, czego to oni nie zrobią. Podobny zakaz powinien obowiązywać w Polsce, a na pewno w Warszawie.
Oto w "Stołecznej" czytam o planowanych ścieżkach rowerowych - jak na razie to niektóre z nich wprowadzają rowerzystę prosto pod tramwaj albo samochód (vide Wołoska i Chodkiewicza). Na kolejnej stronie czytam o wieżowcach wokół Pałacu Kultury - planów, wizji i projektów było już chyba kilkanaście, a jak na razie to tylko budy handlowe udało się usunąć.

Moi przyjaciele, autorzy książki "Czyje jest miasto" (B. Jałowiecki, E.A. Sekuła, M. Smętkowski, A. Tucholska) na tytułowe pytanie udzielili jednoznacznej odpowiedzi: biznesu, w tym deweloperów. Władze miasta są bierne, prowadzą - w ograniczonym zakresie - politykę reaktywną, niespecjalnie przyczyniają się do jego rozwoju. Owszem, może nie mają środków na wielkie inwestycje, ale co szkodzi usunąć z ul. Towarowej sławną już budę "Śruby-gwoździe-seksshop" stojącą jak negatywny symbol pod napisem "Warszawa Główna"? Co szkodzi dociągnąć kawałek drugiej nitki ul. Wołoskiej i rozładować część korka na południe? A może poprawić kilka ścieżek rowerowych i połączyć je w jakiś logiczny system? Albo wyrównać parę chodników i krawężników, a może nawet dać nową nawierzchnię na ul. Emilii Plater, wizytówce miasta? Listę relatywnie drobnych przedsięwzięć, które istotnie przyczyniłyby się do poprawienia funkcjonalności i estetyki miasta można oczywiście ciągnąć - ale po co, skoro żyjemy planami i wizjami.

Może władze Warszawy ograniczą swój przekaz tylko do tego, co zrobiły? Rzecznik prasowy Ratusza będzie mógł przejść na pół etatu, a i czytelnicy odetchną od natłoku pobożnych życzeń i mrzonek.

Przeczytaj także: Wielka rewolucja przystankowa - będzie 1600 nowych wiat



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy