Barbarzyński remont kamienicy - kładą rury na marmury
20.05.2010
aktualizacja: 2010-05-20 20:11
W przedwojennym domu przy Szpitalnej robotnicy zrywają żeliwne kaloryfery, prują posadzki, na obłożonych marmurem ścianach rozciągają plastikowe rurki. Mieszkańcy protestują: - To barbarzyństwo!
ZOBACZ TAKŻE
- Zabytkowa kamienica w centrum jak nowa. Zobacz zdjęcia (11-08-10, 10:00)
- Jest nakaz wstrzymania robót, a znów burzyli kwaterę AK (11-05-10, 11:00)
- Zburzą Sezam z pierwszym polskim McDonaldem (08-05-10, 10:00)
- Burzą legendarny budynek: kwaterę generała Bora (27-04-10, 09:00)
- Rok po barbarzyńskiej rozbiórce: żądamy wywłaszczenia (25-04-10, 15:16)
- Zabytkowy cmentarz ofiar cholery otwarty po odbudowie (21-05-10, 13:00)
W kamienicy trwa właśnie wymiana instalacji centralnego ogrzewania. Od tygodnia prowadzi ją firmy Ekoinstal. Efekt jest porażający.
- Proszę zobaczyć, jak to wygląda - mówi Kamilla Chołoniewska, której rodzina mieszka w budynku od początku. - Na klatce schodowej robotnicy usunęli z nisz dwa żeliwne kaloryfery z lat 30. Zamiast nich powiesili jeden blaszany, niepasujący kształtem do niszy. Rurki wodne zamiast w starych pionach pociągnęli na zewnątrz - po obłożonych marmurem ścianach. W mieszkaniu na pierwszym piętrze zniszczyli posadzkę. Pozostali mieszkańcy zapowiedzieli, że ich nie wpuszczą.
Czteropiętrowa kamienica przy Szpitalnej 4 to dom wyjątkowy. Wzniesiony w 1937 r. według projektu architekta Zdzisława Mączeńskiego należał do Eleonory Augusty Whitehead z domu Wedel, współwłaścicielki słynnej fabryki czekolady. Był jednym z najbardziej luksusowych budynków przedwojennego city. Mimo wojennych zniszczeń (4 września 1944 r. na dom spadła bomba, zabijając sto osób) na elewacjach przetrwały okładziny z piaskowca i granitu, a na klatce schodowej - różnobarwne marmury, czarna i czerwona glazura, mosiężne poręcze schodów i kryształowe lustra.
- Klatka schodowa została ładnie wyremontowana na koszt Krajowej Rady Komorniczej, która ma u nas siedzibę. To, co teraz jest tu robione, ani estetyką, ani wykonawstwem nie pasuje do budynku o cechach zabytkowych - mówi Artur Kurasiński, w którego mieszkaniu również wymieniono grzejniki. - Nikt mnie nie pytał o zgodę. Weszli panowie i zaczęli kuć.
O remoncie instalacji grzewczej zdecydowała wspólnota, która administruje kamienicą. W lipcu zeszłego roku zgłosiła to wydziałowi architektury dzielnicy Śródmieście. - Zgłoszenie zostało przyjęte. Ponieważ budynek nie jest w rejestrze zabytków, nie było obowiązku pytania o zdanie konserwatora - informuje rzeczniczka dzielnicy Urszula Majewska. Ale gdy wcześniej jedna z rodzin chciała podzielić mieszkanie, urzędnicy odmówili zgody, powołując się na... negatywne stanowisko konserwatora zabytków.
Wspólnotą zarządza jednoosobowo Grażyna Ciągadlak. Z "Gazetą" rozmawia jej mąż Tadeusz: - Stara instalacja wciąż się psuła. Trzeba ją było wymienić. Grzejniki będą nowoczesne, energooszczędne, z termostatami. Wszyscy poczują różnicę.
Na pytanie, czy nie można było ich wymienić, nie szpecąc architektury domu, odpowiada: - Tam nie ma marmurów, tylko podróbki, a rurki, które idą teraz po wierzchu, i tak będą zamalowane. Proszę poczekać na zakończenie prac i wtedy oceniać. Podczas pierwszej przymiarki frak u krawca też wygląda źle.
Kamilla Chołoniewska przez kilka dni biegała od urzędu do urzędu, by zatrzymać dewastację. W Biurze Stołecznego Konserwatora Zabytków powiedziano jej, że dom nie jest w rejestrze, a jedynie w gminnej ewidencji zabytków, co w praktyce nie daje mu ochrony, więc niewiele mogą zrobić. Odesłali panią Kamillę do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Tu jednak dowiedziała się, że uprawnienia do wstrzymania prac ma konserwator stołeczny. On również miał prawo wystąpić o wpis kamienicy do rejestru zabytków. Nie zrobił tego, choć już w zeszłym roku przygotował dla niej tzw. kartę obiektu.
Oba urzędy w końcu się porozumiały. - Wydałam decyzję o wstrzymaniu prac - mówi Ewa Nekanda-Trepka, stołeczny konserwator zabytków.
- A my sami rozpoczniemy procedurę wpisu kamienicy do rejestru zabytków - oznajmia rzeczniczka wojewódzkiego konserwatora Monika Dziekan.
Wczoraj prace stanęły. Od tej pory remont instalacji może być wykonywany tylko pod kontrolą służb konserwatorskich. Kamilla Chołoniewska odkupiła ze złomowiska dwa wywiezione tam przedwojenne kaloryfery.

- Proszę zobaczyć, jak to wygląda - mówi Kamilla Chołoniewska, której rodzina mieszka w budynku od początku. - Na klatce schodowej robotnicy usunęli z nisz dwa żeliwne kaloryfery z lat 30. Zamiast nich powiesili jeden blaszany, niepasujący kształtem do niszy. Rurki wodne zamiast w starych pionach pociągnęli na zewnątrz - po obłożonych marmurem ścianach. W mieszkaniu na pierwszym piętrze zniszczyli posadzkę. Pozostali mieszkańcy zapowiedzieli, że ich nie wpuszczą.
Czteropiętrowa kamienica przy Szpitalnej 4 to dom wyjątkowy. Wzniesiony w 1937 r. według projektu architekta Zdzisława Mączeńskiego należał do Eleonory Augusty Whitehead z domu Wedel, współwłaścicielki słynnej fabryki czekolady. Był jednym z najbardziej luksusowych budynków przedwojennego city. Mimo wojennych zniszczeń (4 września 1944 r. na dom spadła bomba, zabijając sto osób) na elewacjach przetrwały okładziny z piaskowca i granitu, a na klatce schodowej - różnobarwne marmury, czarna i czerwona glazura, mosiężne poręcze schodów i kryształowe lustra.
- Klatka schodowa została ładnie wyremontowana na koszt Krajowej Rady Komorniczej, która ma u nas siedzibę. To, co teraz jest tu robione, ani estetyką, ani wykonawstwem nie pasuje do budynku o cechach zabytkowych - mówi Artur Kurasiński, w którego mieszkaniu również wymieniono grzejniki. - Nikt mnie nie pytał o zgodę. Weszli panowie i zaczęli kuć.
O remoncie instalacji grzewczej zdecydowała wspólnota, która administruje kamienicą. W lipcu zeszłego roku zgłosiła to wydziałowi architektury dzielnicy Śródmieście. - Zgłoszenie zostało przyjęte. Ponieważ budynek nie jest w rejestrze zabytków, nie było obowiązku pytania o zdanie konserwatora - informuje rzeczniczka dzielnicy Urszula Majewska. Ale gdy wcześniej jedna z rodzin chciała podzielić mieszkanie, urzędnicy odmówili zgody, powołując się na... negatywne stanowisko konserwatora zabytków.
Wspólnotą zarządza jednoosobowo Grażyna Ciągadlak. Z "Gazetą" rozmawia jej mąż Tadeusz: - Stara instalacja wciąż się psuła. Trzeba ją było wymienić. Grzejniki będą nowoczesne, energooszczędne, z termostatami. Wszyscy poczują różnicę.
Na pytanie, czy nie można było ich wymienić, nie szpecąc architektury domu, odpowiada: - Tam nie ma marmurów, tylko podróbki, a rurki, które idą teraz po wierzchu, i tak będą zamalowane. Proszę poczekać na zakończenie prac i wtedy oceniać. Podczas pierwszej przymiarki frak u krawca też wygląda źle.
Kamilla Chołoniewska przez kilka dni biegała od urzędu do urzędu, by zatrzymać dewastację. W Biurze Stołecznego Konserwatora Zabytków powiedziano jej, że dom nie jest w rejestrze, a jedynie w gminnej ewidencji zabytków, co w praktyce nie daje mu ochrony, więc niewiele mogą zrobić. Odesłali panią Kamillę do Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków. Tu jednak dowiedziała się, że uprawnienia do wstrzymania prac ma konserwator stołeczny. On również miał prawo wystąpić o wpis kamienicy do rejestru zabytków. Nie zrobił tego, choć już w zeszłym roku przygotował dla niej tzw. kartę obiektu.
Oba urzędy w końcu się porozumiały. - Wydałam decyzję o wstrzymaniu prac - mówi Ewa Nekanda-Trepka, stołeczny konserwator zabytków.
- A my sami rozpoczniemy procedurę wpisu kamienicy do rejestru zabytków - oznajmia rzeczniczka wojewódzkiego konserwatora Monika Dziekan.
Wczoraj prace stanęły. Od tej pory remont instalacji może być wykonywany tylko pod kontrolą służb konserwatorskich. Kamilla Chołoniewska odkupiła ze złomowiska dwa wywiezione tam przedwojenne kaloryfery.
Przeczytaj także: Burzą legendarny budynek: kwaterę generała Bora

-
Barbarzyński remont kamienicy - kładą rury na m...
sanmartino
20.05.10, 10:16
Brawo mieszkańcy!!!! Stop debilnym remontom i ulepszeniom. Jak widać sowiecka bylejakość ciągle żywa....»
-
Barbarzyński remont kamienicy - kładą rury na m...
maff1
20.05.10, 10:54
ja czegoś nie rozumiem.W budynku jest wspólnota - której przedstawicielem jest zarząd.Ale to nie oznacza że zarząd - tym bardziej jednoosobowy, moze wszystko. To wspólnota jest właścicielem »
-
Remontują oszczaną kamienice, straszne
three-gun-max
20.05.10, 11:31
Przez tą społeczniarę mieszkańcy będą marznąć bo baba woli mieć zimno byle tylko na klatce sterczał jakiś przedwojenny złom. »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Piątek na ulicach Warszawy [25.05.2012]
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Centrum tonie w reklamach. Najbrzydsze rondo w mieście?
- Masa Krytyczna: "My nie blokujemy ruchu"
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




