Pół wieku w PKiN: "Przycięłam brodę Leninowi"
24.05.2010
aktualizacja: 2010-05-23 20:38
Fot. Anna Bedynska / AG
Gagarin sympatyczny, gen. Jaruzelski szarmancki - w rękę całował nawet sprzątaczki. O tym i o przycięciu brody Leninowi mówi Hanna Szczubełek, kronikarka Pałacu Kultury, w którym przepracowała pół wieku.
ZOBACZ TAKŻE
- Pałac Kultury i Nauki obchodzi urodziny. Od 55 lat "promieniuje nad Warszawą" (21-07-10, 11:55)
- Pałacowy zegar wstrzymał czas. Ludzie zdezorientowani (07-07-10, 10:00)
- Pałac Kultury może wywoływać orgazm. I to wielokrotny (19-05-10, 09:00)
- Artysta o Pałacu Kultury: "Prezentów się nie oddaje" (04-11-09, 19:05)
Dariusz Bartoszewicz: Jak się pani w nim zakochała?
Hanna Szczubełek, kronikarka Pałacu Kultury: W 1955 r. odbywał się Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Do Warszawy zjechał cały świat, po raz pierwszy tylu Murzynów. Jako 14-letnia dziewczyna biegałam po pl. Defilad z pamiętnikiem-notesem, w którym na każdej stronie była flaga innego kraju. Chodziło o to, by zebrać jak najwięcej autografów. Nigdy nie zapomnę wpisu pod flagą Holandii: Barbara Karaluch.
Holenderka z polskimi korzeniami. Jakieś inne wpisy?
- Zdobyłam ich wiele. Pamiętam, jaka siedziałam szczęśliwa z tym pamiętnikiem, piłam wodę z saturatora, z sokiem, patrzyłam na Pałac i myślałam: ależ on piękny.
Jak pani zdobyła posadę w Pałacu?
- Skończyłam kurs korespondencji biurowej, który przygotowywał do zawodu urzędniczego. Prymusi dostawali skierowanie do pracy. Można było wybrać między ministerstwem budownictwa, biurem studiów i projektów łączności a Pałacem. Ta ostatnia propozycja wydawała mi się najciekawsza.
W maju 1960 r. wjeżdża pani windą na XV piętro Pałacu. Nowy i młody pracownik (19 lat). Jak panią traktują: "przynieś, podaj, pozamiataj"?
- Nigdy w Pałacu nie było wykorzystywania. Do pracy przyjmował mnie naczelnik Józef Marynowski, magistracki urzędnik w zarękawkach, który w okresie międzywojennym pracował przy rozbiórce soboru Aleksandra Newskiego na pl. Saskim.
Kazał sobie parzyć kawę albo herbatę?
- Przecież była herbaciarka. Pani Janina Węclewska przynosiła na tacy nawet 15 szklanek. Pracowała też gotowaczka napojów, która w wiadrach roznosiła miętę, mleko albo wodę mineralną robotnikom pracującym np. w piwnicy.
Mydło było?
- Był deputat. Należał się przydział mydła, ręczników, papieru toaletowego. Każdy pracownik trzymał te dobra w swoich biurkach.
O mały włos rok po zatrudnieniu nie została pani wyrzucona z pracy. Dlaczego?
- Na elewacji od strony Marszałkowskiej na rocznicę rewolucji październikowej wisiał ogromny portret Lenina w czapce, przytwierdzony do okien. Minął tydzień, dwa. W pokoju panował mrok, pracownicy dostali zapalenia spojówek, to wzięłam nożyk i przycięłam Leninowi brodę, żeby wpuścić trochę światła.
I...
- Smutni panowie byli po 15 minutach. Na przesłuchaniu wytknęli mi złe pochodzenie.
Ma pani niewłaściwe?
- Mój ojciec był lekarzem, w AK miał stopień kapitana, walczył w pułku „Baszta”, batalionie „Oaza”, zginął na Sadybie w forcie Dąbrowskiego. Park w jego sąsiedztwie nosi teraz jego imię: Czesława Szczubełka, „Jaszczura”. Dlatego nie zmieniłam nazwiska. Pochodzę z rodu Kraińskich herbu Jelita[?].
UB panią wypuściło?
- Wybronił mnie dyrektor Pałacu Stanisław Barszczewski.
Hanna Szczubełek, kronikarka Pałacu Kultury: W 1955 r. odbywał się Międzynarodowy Festiwal Młodzieży i Studentów. Do Warszawy zjechał cały świat, po raz pierwszy tylu Murzynów. Jako 14-letnia dziewczyna biegałam po pl. Defilad z pamiętnikiem-notesem, w którym na każdej stronie była flaga innego kraju. Chodziło o to, by zebrać jak najwięcej autografów. Nigdy nie zapomnę wpisu pod flagą Holandii: Barbara Karaluch.
Holenderka z polskimi korzeniami. Jakieś inne wpisy?
- Zdobyłam ich wiele. Pamiętam, jaka siedziałam szczęśliwa z tym pamiętnikiem, piłam wodę z saturatora, z sokiem, patrzyłam na Pałac i myślałam: ależ on piękny.
Jak pani zdobyła posadę w Pałacu?
- Skończyłam kurs korespondencji biurowej, który przygotowywał do zawodu urzędniczego. Prymusi dostawali skierowanie do pracy. Można było wybrać między ministerstwem budownictwa, biurem studiów i projektów łączności a Pałacem. Ta ostatnia propozycja wydawała mi się najciekawsza.
W maju 1960 r. wjeżdża pani windą na XV piętro Pałacu. Nowy i młody pracownik (19 lat). Jak panią traktują: "przynieś, podaj, pozamiataj"?
- Nigdy w Pałacu nie było wykorzystywania. Do pracy przyjmował mnie naczelnik Józef Marynowski, magistracki urzędnik w zarękawkach, który w okresie międzywojennym pracował przy rozbiórce soboru Aleksandra Newskiego na pl. Saskim.
Kazał sobie parzyć kawę albo herbatę?
- Przecież była herbaciarka. Pani Janina Węclewska przynosiła na tacy nawet 15 szklanek. Pracowała też gotowaczka napojów, która w wiadrach roznosiła miętę, mleko albo wodę mineralną robotnikom pracującym np. w piwnicy.
Mydło było?
- Był deputat. Należał się przydział mydła, ręczników, papieru toaletowego. Każdy pracownik trzymał te dobra w swoich biurkach.
O mały włos rok po zatrudnieniu nie została pani wyrzucona z pracy. Dlaczego?
- Na elewacji od strony Marszałkowskiej na rocznicę rewolucji październikowej wisiał ogromny portret Lenina w czapce, przytwierdzony do okien. Minął tydzień, dwa. W pokoju panował mrok, pracownicy dostali zapalenia spojówek, to wzięłam nożyk i przycięłam Leninowi brodę, żeby wpuścić trochę światła.
I...
- Smutni panowie byli po 15 minutach. Na przesłuchaniu wytknęli mi złe pochodzenie.
Ma pani niewłaściwe?
- Mój ojciec był lekarzem, w AK miał stopień kapitana, walczył w pułku „Baszta”, batalionie „Oaza”, zginął na Sadybie w forcie Dąbrowskiego. Park w jego sąsiedztwie nosi teraz jego imię: Czesława Szczubełka, „Jaszczura”. Dlatego nie zmieniłam nazwiska. Pochodzę z rodu Kraińskich herbu Jelita[?].
UB panią wypuściło?
- Wybronił mnie dyrektor Pałacu Stanisław Barszczewski.
1
2
następne »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


