Autostradą do piekła: tysiące fanów przyszły na AC/DC
27.05.2010
aktualizacja: 2010-05-27 22:44
- Córka kupiła mi bilet na urodziny. Ona też jest fanką, choć dopiero od roku. Ja od dwudziestu - mówi Robert Kamiński, który razem z kilkudziesięcioma tysiącami fanów AC/DC na lotnisku Bemowo wyczekiwał na pierwsze gitarowe riffy dinozaurów hard rocka
ZOBACZ TAKŻE
- Metal zatrzęsie stolicą. Koncert przejdzie do historii (15-06-10, 09:00)
- Jak pod Warszawą walczy się z szatanem (18-12-10, 10:00)
- Dziś uroczyste rozpoczęcie budowy A2. Już trzecie (26-08-10, 08:00)
- Nowy festiwal debiutuje w stolicy. Na początek The Cult (12-08-10, 23:37)
- Bemowo rozda w prezencie tysiąc biletów na Metallikę (01-06-10, 19:29)
- Elton John gra w Warszawie [wideo] (30-05-10, 19:25)
- Zaproszenia na ciekawe wydarzenia w weekend (28-05-10, 20:45)
- Liczy się tylko rock'and'roll. AC/DC jak za dawnych lat (27-05-10, 17:35)
- Budują scenę dla AC/DC. W czwartek koncert na Bemowie (25-05-10, 23:18)
- W czwartek na Bemowie będzie głośno. Gra AC/DC (24-05-10, 19:15)
- Bilety na AC/DC tylko dla młodych? (13-05-10, 15:40)
- Święto Pieszego Pasażera - list o transporcie na AC/DC (29-05-10, 18:00)
- Napadli go, gdy wracał z AC/DC. Wybawcy jak z westernu (28-05-10, 17:15)
SERWISY
Zwrotka 1.
- Byliśmy na AC/DC w Chorzowie latem 1991 r. Wtedy jeszcze studenci. Człowiekowi się wydawało, że całe życie tak - rock, metal, wino, śpiew - będzie. No, ale potem trzeba było iść do pracy, garnitur założyć. Włosy też ściąłem - mówi Marek Grajek, który przyjechał z Łodzi z żoną Anią. Właśnie kupują czerwone plastikowe rogi (diabelski produkt schodzi świetnie). A z tramwaju wylewa się kolejna fala fanów - jak mówią Australijczycy - "aka daka": w skórach, dżinsach, glanach. Tylko Ania i Marek ani glanów, ani bandan. I koszulki też wcale nie czarne, ani AC/DC, ani nawet Iron Maiden.
- No, prawda. Nie zdążyliśmy się przygotować. Pewnie trochę to wygląda, jakbyśmy się wybierali na koncert Ryszarda Rynkowskiego. Więc chociaż sobie te rogi kupiliśmy. No i podczas koncertu będziemy głośno śpiewać. A najgłośniej to...
Refren:
Jestem na autostradzie do piekła / Żadnych znaków stop, ograniczenia szybkości / Nikt nie zmusi mnie, bym zwolnił.
Zwrotka 2.
"Płyta dwieście! Płyta dwieście" - koniki machają biletami. Podjeżdża bus z bajglami i słodkimi ciasteczkami - sprzedawcy wiedzą, że zrzuconą przy pogo energię będzie trzeba czymś uzupełnić. Przed wejściem na sektory, na trawie, ludzie porozkładali koce i karimaty. Zajadają pizze, popijają piwem. - My tu od południa już - mówią maturzyści Michał, Klaudia i Janek. Obok trzepocze wielka flaga z "AC (piorun) DC". Ktoś nuci Stonesów. Ktoś naśladuje kaczy chód Angusa Younga.
Przekrój pokoleniowy jak na zjeździe rodzinnym. Są dzieci z rodzicami, tłumy licealistów, studentów i przyprószeni siwizną panowie z piwnymi brzuszkami. Ewa (woli nie podawać nazwiska): - Pracuję w poważnej korporacji. Jakby mnie szef tu zobaczył, to chyba by ze śmiechu pękł. Ale trzeba jakoś stres odreagować. Dziś wygrzebałam z szafy stary uniform: dżinsowy bezrękawnik i glany, no i na Bemowo, usłyszeć na żywo ten riff: tu du du.
Refren:
Hej, szatanie, spłaciłem swoje długi / Grając w kapeli rockowej / Hej mamo, spójrz na mnie / Jestem na drodze do ziemi obiecanej.
Zwrotka 3.
- Mam 54 lata, pan sobie zanotuje - to Krzysztof z Warszawy. - Pierwsze płyty AC/DC przywoziła mi kuzynka, która miała wtedy to szczęście, że kilka razy wyjechała z naszego wspaniałego socjalistycznego raju. Słuchało się tego i od razu wszystko dookoła mniej szare było. A dzisiaj to też taki zastrzyk adrenaliny. Bo co: seks, drugs? E, proszę pana! W moim wieku? (śmiech) Jedyne, co mi zostało, to rock and roll.
Podjeżdżają kolejne tramwaje wypełnione fanami Angusa Younga, Briana Johnsona i spółki. Glany, skóry, ćwieki, flagi. Dziury w dżinsach, przypinki i naszywki.
- Jak AC/DC odwiedzili Polskę ostatnim razem, to nawet na świecie mnie nie było - zwierza się chłopak w wytartej koszulce "Dirty deeds done dirt cheap", ale nawet nie zdążę go spytać o imię, bo wpada na nas tłum rockowych pielgrzymów.
- "Are you ready? Are you ready?!" - wrzeszczy mi ktoś do ucha, zarzuca czupryną i biegnie w stronę sceny. Bo tam już niedługo popłynie prąd stały / prąd zmienny.
*Fragmenty "Highway to Hell" w tłumaczeniu Wojciecha Manna, "Duży Format", 27 maja 2010 r.
Tak AC/DC śpiewali "Highway to Hell" w 1979 roku:
- Byliśmy na AC/DC w Chorzowie latem 1991 r. Wtedy jeszcze studenci. Człowiekowi się wydawało, że całe życie tak - rock, metal, wino, śpiew - będzie. No, ale potem trzeba było iść do pracy, garnitur założyć. Włosy też ściąłem - mówi Marek Grajek, który przyjechał z Łodzi z żoną Anią. Właśnie kupują czerwone plastikowe rogi (diabelski produkt schodzi świetnie). A z tramwaju wylewa się kolejna fala fanów - jak mówią Australijczycy - "aka daka": w skórach, dżinsach, glanach. Tylko Ania i Marek ani glanów, ani bandan. I koszulki też wcale nie czarne, ani AC/DC, ani nawet Iron Maiden.
- No, prawda. Nie zdążyliśmy się przygotować. Pewnie trochę to wygląda, jakbyśmy się wybierali na koncert Ryszarda Rynkowskiego. Więc chociaż sobie te rogi kupiliśmy. No i podczas koncertu będziemy głośno śpiewać. A najgłośniej to...
Refren:
Jestem na autostradzie do piekła / Żadnych znaków stop, ograniczenia szybkości / Nikt nie zmusi mnie, bym zwolnił.
Zwrotka 2.
"Płyta dwieście! Płyta dwieście" - koniki machają biletami. Podjeżdża bus z bajglami i słodkimi ciasteczkami - sprzedawcy wiedzą, że zrzuconą przy pogo energię będzie trzeba czymś uzupełnić. Przed wejściem na sektory, na trawie, ludzie porozkładali koce i karimaty. Zajadają pizze, popijają piwem. - My tu od południa już - mówią maturzyści Michał, Klaudia i Janek. Obok trzepocze wielka flaga z "AC (piorun) DC". Ktoś nuci Stonesów. Ktoś naśladuje kaczy chód Angusa Younga.
Przekrój pokoleniowy jak na zjeździe rodzinnym. Są dzieci z rodzicami, tłumy licealistów, studentów i przyprószeni siwizną panowie z piwnymi brzuszkami. Ewa (woli nie podawać nazwiska): - Pracuję w poważnej korporacji. Jakby mnie szef tu zobaczył, to chyba by ze śmiechu pękł. Ale trzeba jakoś stres odreagować. Dziś wygrzebałam z szafy stary uniform: dżinsowy bezrękawnik i glany, no i na Bemowo, usłyszeć na żywo ten riff: tu du du.
Refren:
Hej, szatanie, spłaciłem swoje długi / Grając w kapeli rockowej / Hej mamo, spójrz na mnie / Jestem na drodze do ziemi obiecanej.
Zwrotka 3.
- Mam 54 lata, pan sobie zanotuje - to Krzysztof z Warszawy. - Pierwsze płyty AC/DC przywoziła mi kuzynka, która miała wtedy to szczęście, że kilka razy wyjechała z naszego wspaniałego socjalistycznego raju. Słuchało się tego i od razu wszystko dookoła mniej szare było. A dzisiaj to też taki zastrzyk adrenaliny. Bo co: seks, drugs? E, proszę pana! W moim wieku? (śmiech) Jedyne, co mi zostało, to rock and roll.
Podjeżdżają kolejne tramwaje wypełnione fanami Angusa Younga, Briana Johnsona i spółki. Glany, skóry, ćwieki, flagi. Dziury w dżinsach, przypinki i naszywki.
- Jak AC/DC odwiedzili Polskę ostatnim razem, to nawet na świecie mnie nie było - zwierza się chłopak w wytartej koszulce "Dirty deeds done dirt cheap", ale nawet nie zdążę go spytać o imię, bo wpada na nas tłum rockowych pielgrzymów.
- "Are you ready? Are you ready?!" - wrzeszczy mi ktoś do ucha, zarzuca czupryną i biegnie w stronę sceny. Bo tam już niedługo popłynie prąd stały / prąd zmienny.
*Fragmenty "Highway to Hell" w tłumaczeniu Wojciecha Manna, "Duży Format", 27 maja 2010 r.
Tak AC/DC śpiewali "Highway to Hell" w 1979 roku:
Najlepsze koncerty i imprezy w Warszawie
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Marsz Wyzwolenia Konopi 2012 [26.05.2012]
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







