Napadli go, gdy wracał z AC/DC. Wybawcy jak z westernu

warszawa.gazeta.pl
28.05.2010 aktualizacja: 2010-05-29 11:40
A A A Drukuj
"Jeden z moich wybawców rzucił do mnie: wsiadaj na rower i wracaj spokojnie do domu" - historia jak ze "Złego" Tyrmanda przytrafiła się naszemu czytelnikowi. Przeczytaj, co przydarzyło się Janowi
Jan Kwapisz zwrócił się do nas z prośbą o publikację jego listu. W nocy nie zdążył podziękować ludziom, którzy mu pomogli.

W czwartek około wpół do dwunastej w nocy w znakomitym humorze wracałem na rowerze z koncertu AC/DC. Na Powązkowskiej, przy skrzyżowaniu z Elbląską, napadł mnie agresywny młody człowiek, który usiłował popsuć mi humor, ograbiając mnie z roweru. W czasie, gdy się z nim szarpałem, zatrzymał się samochód przejeżdżający Powązkowską (jeśli dobrze to wszystko kątem oka zobaczyłem!) i ruszyło mi z pomocą dwóch panów, dzięki którym uniknąłem bójki i nie straciłem roweru.

Wtedy zależało mi głównie na tym, żeby jak najszybciej się stamtąd oddalić, co też zrobiłem, po tym jak jeden z moich wybawców rzucił do mnie: "wsiadaj na rower i wracaj spokojnie do domu" (teraz nie przestaję się zachwycać tymi słowami - jak z westernu!). A teraz żałuję, że odjeżdżając powiedziałem tylko: "dzięki, panowie!". Panowie, zachowaliście się fenomenalnie! Nie sądziłem, że coś jest w stanie poprawić mój świetny pokoncertowy humor, a już zwłaszcza nie pomyślałbym o próbie rozboju - ogromnie Wam dziękuję, jesteście bohaterami! Pozdrawiam bardzo serdecznie

Jan Kwapisz



Autostradą do piekła: tysiące fanów przyszły na AC/DC



Kto poszedł na koncert AC/DC? Zobacz galerię zdjęć fanów


Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy