Mazowsze tnie budżet: zabraknie na "orliki" i zabytki

Dominika Olszewska
01.06.2010 aktualizacja: 2010-06-01 11:53
A A A Drukuj
Adam Struzik (PSL) Fot. Albert Zawada / AG
Mazowsze tnie wydatki: ani grosza nie wyda w tym roku na "orliki" i remonty zabytków. Dotacje dla organizacji, które pomagają dzieciom niepełnosprawnym i chorym, uratowane.
Radni sejmiku województwa wystąpili wczoraj w niewdzięcznej roli: musieli zatwierdzić plan oszczędnościowy, czyli radykalnie skrócić liczbę inwestycji i dotacji dla organizacji pozarządowych. W sumie zmniejszyli tegoroczne wydatki o 422 mln zł.

Zdecydowali, że definitywnie rezygnują z zakupu 20 pociągów elektrycznych dla Kolei Mazowieckich. Kontrakt i tak był niepewny, bo po decyzji sądu urząd musiał anulować umowę ze zwycięzcą przetargu. Skreślili ponad 20 mln zł zarezerwowanych na budowę 60 "orlików". Sztandarowy projekt premiera Tuska budowy boiska w każdej gminie na Mazowszu stanął pod znakiem zapytania. - To nie są nasze zadania - przekonywał radnych skarbnik Mazowsza Marek Miesztalski.

- Jesteśmy zaskoczeni, 20 mln zł to nie jest ogromna kwota dla takiego województwa. Nie wyobrażam sobie, by te boiska nie powstały - dziwi się Jakub Kwiatkowski, rzecznik ministerstwa sportu.

O 4,8 mln zł radni zmniejszyli pulę pieniędzy na pomoc organizacjom kulturalnym i remonty zabytków.

Niepełnosprawni ocaleni

Po pracach sejmikowych komisji okazało się, że mimo cięć budżetu pieniądze dostanie kilkadziesiąt organizacji pozarządowych zajmujących się dziećmi chorymi, niepełnosprawnymi oraz rodzinami walczącymi z uzależnieniami. O dramatycznej sytuacji stowarzyszeń i fundacji, które pomagają tym grupom społecznym, pisaliśmy w ubiegłym tygodniu. Władze Mazowsza początkowo mówiły, że im również przykręcą kurek z pieniędzmi. Jednak zmieniły zdanie. - Proszę uspokoić te organizacje. One dostaną pieniądze - zapewniał marszałek Mazowsza Adam Struzik (PSL).

I alarmował: - Jeszcze nigdy nie byliśmy w tak trudnej sytuacji. Jeśli tak dalej pójdzie, pod koniec roku nie będziemy mogli płacić janosikowego [dotacji wyrównawczej dla biednych regionów].

Od kilku tygodni jego urzędnicy mówią o załamaniu budżetu. Głównym powodem mają być spadające dochody z podatku od firm CIT oraz obowiązek wypłaty gigantycznego janosikowego (w tym roku 940 mln zł, czyli blisko 30 proc. budżetu województwa). Marszałek Struzik poprosił o pomoc rząd. Ministerstwo Finansów odmówiło. Uznało, że władze Mazowsza niezbyt oszczędnie zarządzają publicznym groszem.

- Ministerstwo udaje, że nie ma problemu, bo nie chce udzielić nam pomocy - denerwował się podczas obrad skarbnik Mazowsza Marek Miesztalski.

- Przebudzenie przyszło za późno. Gdy województwo było w świetnej kondycji, marszałek Struzik przez lata sypał groszem na ochotnicze straże pożarne. Teraz stanęliśmy pod ścianą - komentował radny Marcin Święcicki (PO).

Wojewoda Jacek Kozłowski (PO) zaproponował rozejm: - Już czas, by nad finansami Mazowsza wspólnie pochylili się szef MSWiA, minister finansów, marszałek Struzik i ja - mówił do radnych. - Wierzę, że wspólnie znajdziemy rozwiązanie - powiedział.

Marszałek nas oszukał

Radni zgodzili się wczoraj na rozpoczęcie przygotowań prywatyzacji spółki Koleje Mazowieckie. Władze Mazowsza rozważają sprzedaż tego przewoźnika, dziś w 100 proc. należącego do województwa. W ciągu ostatnich pięciu lat Mazowsze zainwestowało w Koleje Mazowieckie 1,7 mld zł.

- Nie stać nas na to, by wkładać w tę spółkę kolejne kilkaset milionów. A Koleje potrzebują pieniędzy na rozwój - tłumaczył Marek Miesztalski.

- Na razie nic nie jest przesądzone. Chodzi nam o rozeznanie rynku, odpowiedź na pytanie, czy warto sprzedawać koleje. Jeśli tak, to na jakich zasadach. Zastanowimy się, czy warto ją wypuścić na giełdę. Wtedy pracownicy mogliby dostać udziały w akcjach - dodał radny Grzegorz Kostrzewa-Zorbas (PO).

To nie przekonało opozycji.

- Tylko pozostanie firmy w rękach województwa gwarantuje jej bezpieczny rozwój. Przejęcie przez prywatnego właściciela to wielkie ryzyko - przekonywał radny Karol Tchórzewski (PiS).

Mimo to radni koalicji PO-PSL przegłosowali propozycję zarządu Mazowsza i dali zgodę na przygotowania kolejowej prywatyzacji.

- Hańba - krzyczało kilkunastu obecnych na sali obrad pracowników Kolei Mazowieckich. - Struzik nas oszukał. Chce nas sprzedać, ale my się nie poddamy! Dla nas to jest całe nasze życie. Marszałek jeszcze tego pożałuje - oburzał się Stanisław Gabrielski z Kolei Mazowieckich.

Przeczytaj także: Województwo mazowieckie tnie budżet do kości



Trwa remont Fortu Sokolnickiego Zobacz galerię zdjęć


Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy