Sutanna zamiast emerytury. Został księdzem, mając 69 lat

Jarosław Osowski
04.06.2010 aktualizacja: 2010-06-03 23:28
A A A Drukuj
Odbudowany po II wojnie światowej kościół św. Aleksandra. Z lewej w głębi widać dwie kamienice, w których mieściła się cukiernia Galiśnkiego. Stąd rodzina Waldorffów obserwowała triumfalny przejazd Ignacego Jana Paderewskiego Fot. Adam Kozak / AG
W kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży, swojej pierwszej parafii, dziś mszę prymicyjną odprawi ks. Antoni Kieniewicz. Jego syn księdzem jest od dawna. - Bambosze, wygodny fotel, mogłoby się wydawać, że tak będzie wyglądać przyszłość mojego ojca - mówi
A jednak życie potoczyło się inaczej. 69-letni ks. Antoni znalazł się w grupie 18 diakonów archidiecezji warszawskiej, którzy właśnie przyjęli święcenia kapłańskie. Młodszy od niego jest nawet abp Kazimierz Nycz, który ich udzielał. - Z Panem Bogiem nigdy nic nie wiadomo. Późno, bo późno, ale zostałem księdzem. Abp Nycz uznał, że uda mi się popracować dla Kościoła - powiedział Katolickiej Agencji Informacyjnej, po czym dostał zakaz rozmów z dziennikarzami. - Dość tych wywiadów - stwierdził ks. Alojzij Oberstar, rektor seminarium misyjnego na Młocinach. Usłyszeliśmy tylko, że jego wychowanek wkrótce wybiera się z pielgrzymką do Rzymu i Izraela.

- Będą mu teraz wiercić dziurę w brzuchu, a przecież zdarzały się podobne przypadki. Choćby nieżyjący już ks. Antoni Marylski, współpracownik matki Czapskiej z Lasek - przypomina ks. Jacek Dzikowski, kapelan kaplicy sejmowej i wikariusz w kościele św. Aleksandra na pl. Trzech Krzyży (sam obchodzi 20-lecie święceń). - Ks. Kieniewicza witamy w parafii z otwartymi rękami - dodaje.

Dziś o godz. 19 odprawi tu pierwszą mszę św., czyli prymicję. Normalne obowiązki wikariusza zacznie pełnić pod koniec sierpnia. W depeszy KAI czytamy, że zawsze był religijny, podobnie jak cała rodzina. Ojciec ks. Antoniego prof. Stefan Kieniewicz to wybitny historyk specjalizujący się w dziejach XIX-wiecznej Polski, napisał wielkie monografie m.in. o rozbiorach i powstaniu styczniowym. Syn kieruje seminarium ojców marianów w Lublinie, jest też opiekunem samorządu studentów wydziału teologii KUL. - Decyzja ojca była owocem jego rozmów z Panem Bogiem. Nie miałem na nią żadnego wpływu - przekazał "Gazecie" ks. Piotr Kieniewicz, który kapłanem jest od 17 lat. W ostatnich dniach odprawiał msze razem z tatą.

- Mówi mi, że on dochodzi już do pełnoletności, a ja jestem oseskiem - powiedział KAI ks. Antoni. Z wykształcenia jest geografem i niemal całe życie pracował w Państwowym Przedsiębiorstwie Wydawnictw Kartograficznych. Wychował czworo dzieci. Do seminarium wstąpił po śmierci żony.

- Człowiek w końcu odkrywa swoje miejsce - mówi ks. Włodzimierz Kwieciński z ursynowskiej parafii bł. Edmunda Bojanowskiego. Sam został księdzem w wieku 44 lat. Wcześniej pracował w "Gazecie Wyborczej", był jednym z założycieli naszego działu foto. Potem na dziewięć lat związał się z Teatrem Ósmego Dnia. - Na własny użytek tłumaczę sobie, że moje powołanie było połączeniem piotrowego, czyli późniejszego, bardziej przemyślanego, i pawłowego, nagłego, z olśnienia. Nie wszyscy czują je jeszcze w szkole. W seminarium spotkałem inżyniera, który wcześniej budował most Siekierkowski. Przysłali nawet list, żeby na jego otwarcie zwolnić go z zajęć.

Przeczytaj także: Kłaniam się miejskim urzędnikom



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy