Na Ursynowie atrakcji mało, teraz usuną Dom Sztuki?
04.06.2010
aktualizacja: 2010-06-03 23:40
Fot. Wojciech Surdziel / AG
Słynny Dom Sztuki na Ursynowie z kinem, teatrem i bogatym programem dla dzieci ma trafić pod kilof. Bo "generuje straty", a spółdzielnia Jary szuka miejsca pod nowe bloki i pieniędzy na remont starych
To będzie cios w kulturę na Ursynowie. Dzielnica z ponad 120 tys. mieszkańców już nie jest "sypialnią z betonu", ale atrakcji wciąż tu mało. Działa komercyjne Multikino z pop-cornem, są biblioteki i kilka spółdzielczych domów kultury. Najstarszy z nich znajduje się przy Wiolinowej 14, przy stacji metra Ursynów. To Dom Sztuki, chluba Spółdzielni Mieszkaniowo-Budowlanej "Jary".
- Postawiliście już na nim krzyżyk?
- Prezes o tym nie będzie rozmawiać. Za kilka dni mamy walne zebranie członków - ucina pani z sekretariatu spółdzielni.
Każdy z mieszkańców może decydować między 7 a 10 czerwca: wyrzucić Dom Sztuki na śmietnik historii czy też płacić po kilka złotych miesięcznie na jego utrzymanie. Wśród jego ośmiu etatowych pracowników panuje przygnębienie jak w upadającej fabryce. - Co z nami będzie? - pytają.
"Nierentowny podmiot"
Choć spółdzielcza prezesura nie chce rozmawiać z "Gazetą, wiadomo, o czym marzy: Dom Sztuki na zwałkę, a w miejscu peerelowskich pawilonów "brama Ursynowa" - kilka bloków od pięciu do 13 kondygnacji z punktami usługowymi i parkingiem podziemnym nawet na 600 aut. Całość nazywa się dźwięcznie "Wiolinowy Pasaż" i to jedyne skojarzenie ze sztuką. "W planowanej inwestycji (...) nie przewiduje się odtworzenia domu kultury, gdyż co roku generuje on coraz większe straty, które sięgają nawet 600 tys. zł. Inwestowanie pieniędzy w nierentowny podmiot nie znajduje uzasadnienia" - stwierdził Sylwester Ożarowski, wiceprezes spółdzielni "Jary" w rozmowie z lokalnym tygodnikiem "Passa".
Przypadkowo spotkani ursynowianie bronią jednak placówki. - To byłoby skasowanie jedynego miejsca rozrywki. Gdzie się podzieją dzieciaki? Mają się szwendać między blokami? - pyta Anna Kowalska, mieszkanka spółdzielni Jary. Krystyna Górka z Wiolinowej: - Wszystko się teraz przelicza na pieniądze. Budynek można odremontować, sprzedawać bilety, bo wiele imprez jest tu za darmo albo są bardzo tanie. Jestem przeciw likwidacji i tak będę głosować. To dobry punkt kulturalny.
- Wszędzie tylko bloki, a wszystko, co związane z kulturą, niszczą. Mam dwójkę małych dzieci, tu jest mnóstwo atrakcji, są różne przedstawienia. Nie powinno się likwidować Domu Sztuki - uważa Sylwia Wielgus z sąsiedniego osiedla.
- Mieszkam na Ursynowie od 1978 r. Wtedy to był wielki plac budowy. Potem kopali metro, dostawiali w al. KEN nowe bloki, stare docieplali. Wciąż hałas i brud. Mam już tego dość. Nie ruszać Dom Sztuki! - nawołuje Barbara Woźniak, która mieszka w jego sąsiedztwie.
Plan na ratunek
Od 1984 r. przewinęły się przez niego gwiazdy teatru, filmu, muzyki i ludzie pióra. W Domu Sztuki bywali m.in. Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Marek Kondrat, Joanna Szczepkowska, Jerzy Pilch, ks. Jan Twardowski, śpiewały Maryla Rodowicz, Urszula Dudziak, koncertował Oddział Zamknięty czy Wilki. W 1986 r. powstał "Teatr Za Daleki" kierowany przez Zbigniewa Zapasiewicza. Do historii przeszła wizyta Lucelii Santos, która w superpopularnym brazylijskim serialu emitowanym w TVP grała "Niewolnicę Isaurę". - Kelnerka z pobliskiej restauracji kusiła, że jeśli zdobędę jej autograf, to już zawsze będę mógł zamawiać alkohol bez zakąski - wspominał Andrzej Bukowiecki, szef kina w Domu Sztuki w rozmowie z "Gazetą" w 2008 r.
- W dramatycznie skomercjalizowanych czasach Dom Sztuki blokuje nadzwyczajne miejsce tuż przy metrze do zrobienia świetnego interesu. Jedynie pieniądze się liczą, dlatego kulturę trzeba wyrzucić w cholerę, bo jest deficytowa - złości się prof. Marek Budzyński, główny projektant Ursynowa Północnego. Architektury Domu Sztuki nie broni, bo budynek jest lichy. - To pierwszy projekt Piotra Wichy, miał mało czasu, marne możliwości materiałowe i techniczne - przyznaje profesor. Uważa, że o lokalne ośrodki kultury powinien się troszczyć urząd dzielnicy.
- Decyzja należy do spółdzielców, nie możemy wtrącać się w ich sprawy. Przypominam, że dzielnica dofinansowuje program kulturalny Domu Sztuki - mówi Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka Ursynowa. Przyznaje, że z idei budowy Centralnego Domu Kultury (ok. 40 mln zł) przy ratuszu w al. KEN też nici. - Musieliśmy ciąć budżet. Kryzys, a tu szkołę musimy stawiać przy Lokajskiego - dodaje.
Radny Piotr Guział z klubu Nasz Ursynów: - Trzeba zadbać, by Dom Sztuki mógł działać w planowanych blokach. Zgłosiłem taką uwagę do projektu planu zagospodarowania tej części Ursynowa. To zmusiłoby spółdzielnię Jary, by rozmawiać z władzami dzielnicy.

- Postawiliście już na nim krzyżyk?
- Prezes o tym nie będzie rozmawiać. Za kilka dni mamy walne zebranie członków - ucina pani z sekretariatu spółdzielni.
Każdy z mieszkańców może decydować między 7 a 10 czerwca: wyrzucić Dom Sztuki na śmietnik historii czy też płacić po kilka złotych miesięcznie na jego utrzymanie. Wśród jego ośmiu etatowych pracowników panuje przygnębienie jak w upadającej fabryce. - Co z nami będzie? - pytają.
"Nierentowny podmiot"
Choć spółdzielcza prezesura nie chce rozmawiać z "Gazetą, wiadomo, o czym marzy: Dom Sztuki na zwałkę, a w miejscu peerelowskich pawilonów "brama Ursynowa" - kilka bloków od pięciu do 13 kondygnacji z punktami usługowymi i parkingiem podziemnym nawet na 600 aut. Całość nazywa się dźwięcznie "Wiolinowy Pasaż" i to jedyne skojarzenie ze sztuką. "W planowanej inwestycji (...) nie przewiduje się odtworzenia domu kultury, gdyż co roku generuje on coraz większe straty, które sięgają nawet 600 tys. zł. Inwestowanie pieniędzy w nierentowny podmiot nie znajduje uzasadnienia" - stwierdził Sylwester Ożarowski, wiceprezes spółdzielni "Jary" w rozmowie z lokalnym tygodnikiem "Passa".
Przypadkowo spotkani ursynowianie bronią jednak placówki. - To byłoby skasowanie jedynego miejsca rozrywki. Gdzie się podzieją dzieciaki? Mają się szwendać między blokami? - pyta Anna Kowalska, mieszkanka spółdzielni Jary. Krystyna Górka z Wiolinowej: - Wszystko się teraz przelicza na pieniądze. Budynek można odremontować, sprzedawać bilety, bo wiele imprez jest tu za darmo albo są bardzo tanie. Jestem przeciw likwidacji i tak będę głosować. To dobry punkt kulturalny.
- Wszędzie tylko bloki, a wszystko, co związane z kulturą, niszczą. Mam dwójkę małych dzieci, tu jest mnóstwo atrakcji, są różne przedstawienia. Nie powinno się likwidować Domu Sztuki - uważa Sylwia Wielgus z sąsiedniego osiedla.
- Mieszkam na Ursynowie od 1978 r. Wtedy to był wielki plac budowy. Potem kopali metro, dostawiali w al. KEN nowe bloki, stare docieplali. Wciąż hałas i brud. Mam już tego dość. Nie ruszać Dom Sztuki! - nawołuje Barbara Woźniak, która mieszka w jego sąsiedztwie.
Plan na ratunek
Od 1984 r. przewinęły się przez niego gwiazdy teatru, filmu, muzyki i ludzie pióra. W Domu Sztuki bywali m.in. Andrzej Wajda, Agnieszka Holland, Marek Kondrat, Joanna Szczepkowska, Jerzy Pilch, ks. Jan Twardowski, śpiewały Maryla Rodowicz, Urszula Dudziak, koncertował Oddział Zamknięty czy Wilki. W 1986 r. powstał "Teatr Za Daleki" kierowany przez Zbigniewa Zapasiewicza. Do historii przeszła wizyta Lucelii Santos, która w superpopularnym brazylijskim serialu emitowanym w TVP grała "Niewolnicę Isaurę". - Kelnerka z pobliskiej restauracji kusiła, że jeśli zdobędę jej autograf, to już zawsze będę mógł zamawiać alkohol bez zakąski - wspominał Andrzej Bukowiecki, szef kina w Domu Sztuki w rozmowie z "Gazetą" w 2008 r.
- W dramatycznie skomercjalizowanych czasach Dom Sztuki blokuje nadzwyczajne miejsce tuż przy metrze do zrobienia świetnego interesu. Jedynie pieniądze się liczą, dlatego kulturę trzeba wyrzucić w cholerę, bo jest deficytowa - złości się prof. Marek Budzyński, główny projektant Ursynowa Północnego. Architektury Domu Sztuki nie broni, bo budynek jest lichy. - To pierwszy projekt Piotra Wichy, miał mało czasu, marne możliwości materiałowe i techniczne - przyznaje profesor. Uważa, że o lokalne ośrodki kultury powinien się troszczyć urząd dzielnicy.
- Decyzja należy do spółdzielców, nie możemy wtrącać się w ich sprawy. Przypominam, że dzielnica dofinansowuje program kulturalny Domu Sztuki - mówi Monika Beuth-Lutyk, rzeczniczka Ursynowa. Przyznaje, że z idei budowy Centralnego Domu Kultury (ok. 40 mln zł) przy ratuszu w al. KEN też nici. - Musieliśmy ciąć budżet. Kryzys, a tu szkołę musimy stawiać przy Lokajskiego - dodaje.
Radny Piotr Guział z klubu Nasz Ursynów: - Trzeba zadbać, by Dom Sztuki mógł działać w planowanych blokach. Zgłosiłem taką uwagę do projektu planu zagospodarowania tej części Ursynowa. To zmusiłoby spółdzielnię Jary, by rozmawiać z władzami dzielnicy.
Zobacz jak będzie wyglądała Świątynia Opatrzności - WIDEO

-
Na Ursynowie atrakcji mało, teraz usuną Dom Szt...
thomas_percy
04.06.10, 11:55
Typowe korporacyjne myślenie: trzeba tracić kilka kilo, obcinamy sobie nogę. Skoro Dom Sztuki kuleje, to znaczy, że obecna załoga i/lub budynek nie dają rady, A NIE ŻE jakikolwiek teatr na »
-
Na Ursynowie atrakcji mało, teraz usuną Dom Szt...
filwasky
18.06.10, 17:55
Dom Sztuki to nie Dom Maklerski. Sensu jego bytu nie można doszukiwać się w kategoriach zysku czy straty. Takie instytucje są bardzo potrzebne bo gdzie by się podziały dyskusyjne kluby »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


