Gdzie nie chcemy mieszkać? Ranking nielubianych dzielnic stolicy

Michał Wojtczuk
05.06.2010 aktualizacja: 2010-06-04 19:20
A A A Drukuj
Tak ma wyglądać osiedle, które powstanie w miejscu dawnej fabryki traktorów w Ursusie materiały inwestora
Białołęka? Korki i brak infrastruktury. Ursus? Poprzemysłowe klimaty i hałas samolotów. Praga-Północ? Przestępczość. Targówek? Betonowa sypialnia. Tak o tych dzielnicach myślą ludzie szukający mieszkań
Sieć biur nieruchomości Metrohouse opracowała ranking dzielnic odrzucanych przez klientów. - Co miesiąc zgłasza się do nas około 800 osób szukających mieszkania. Na początku prosimy ich, żeby określili, gdzie najbardziej chcieliby mieszkać, a jakimi ofertami w ogóle mamy im nie zawracać głowy - mówi Marcin Jańczuk z Metrohouse.

Setka agentów tej sieci wypełniła też ankiety, w których opowiedziała o preferencjach klientów. I tak powstała lista dzielnic na "nie".

Najwięcej osób odrzuca Białołękę (57 proc. wskazań). Powody: uciążliwość dojazdu do centrum, korki i brak infrastruktury. - A także niski prestiż adresu w Białołęce. Panuje opinia, że to dzielnica mieszkań z dolnej półki, najtańszych i przez to wybieranych przez ludność napływową - tłumaczy Marcin Jańczuk. Zwraca uwagę, że częściej odrzucane są oferty mieszkań z tzw. zielonej Białołęki, a rzadziej - z bardziej zurbanizowanego Tarchomina.

Drugie miejsce w antyrankingu zajął Ursus (52 proc.) kojarzony z hektarami poprzemysłowych terenów. Minusy to także: duże odległości do innych dzielnic, korki i hałas samolotów startujących i lądujących na Okęciu. - W rzeczywistości niechęć do tej dzielnicy wynika z jej nieznajomości, bo Ursus z roku na rok zmieniają kolejne inwestycje mieszkaniowe - stwierdza Marcin Jańczuk.

Na trzecim miejscu wylądowała Praga-Północ. - Dogodna komunikacyjnie lokalizacja i bliskość centrum nie są doceniane przez potencjalnych nabywców mieszkań. Wygrywają utarte stereotypy, że Praga to przestępczość. Odstrasza również zły stan techniczny wielu kamienic - wylicza Jańczuk.

Następnymi w kolejności odrzucanymi dzielnicami są Rembertów (47 proc), Wesoła (37 proc.) i Targówek (około jednej trzeciej wskazań). Marcin Jańczuk uważa, że dwie pierwsze dzielnice są mało znane, a poszukujący mieszkań kojarzą je raczej jako obszary budownictwa jednorodzinnego i dlatego je odrzucają. Natomiast Targówek nadal zmaga się ze stereotypem sypialnianej dzielnicy z wielkiej płyty.

Dzielnice z najmniejszym elektoratem negatywnym to: Ochota, Mokotów i Żoliborz (po blisko 2 proc.), oraz Bielany i Śródmieście (po mniej więcej 5 proc.).

Marcin Jańczuk przyznaje, że ludzie często rewidują swoje pierwsze opinie, kiedy już poznają poziom cen w wymarzonych dzielnicach: - Wszyscy chcą mieszkać na Mokotowie, ale wprowadzają się na Białołękę.

Przeczytaj także: Spór o dzielnice. A może Grochów - Saska Kępa?



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy