Piaseczno pod wodą. Dlaczego zalała je mała rzeczka?
05.06.2010
aktualizacja: 2010-06-05 13:37
W niektórych domach woda w pokoju sięgała po sufit. W garażach i na parkingach zatopiła wiele samochodów. To skutki nawałnicy nad Piasecznem, gdzie na osiedle wylał niewielki kanałek Perełka. - Wszyscy bali się Wisły, a zatopiła nas mała rzeczka - utyskiwali mieszkańcy
ZOBACZ TAKŻE
- Piaseczno przejmuje dworzec kolejowy (21-11-08, 07:00)
- Piaseczno ma nowe ujęcie wody. Zaoszczędzi 1 mln zł (07-10-10, 23:00)
- Złote dziewczyny i złoci chłopcy pomagali powodzianom (17-07-10, 16:00)
- Mieszkańcy zalanego Piaseczna boją się powrotu do domów (25-06-10, 08:15)
- Alarm odwołany w Warszawie i na południu Mazowsza (13-06-10, 15:54)
- Rodziny z Piaseczna: Woda zrobiła z nas dziadów (12-06-10, 17:00)
- Ursynów liczy straty po przejściu nawałnicy (05-06-10, 09:00)
- Piaseczno zalane po czwartkowej burzy. Trwa ewakuacja (04-06-10, 11:15)
- Piaseczno ma nową oczyszczalnię ścieków. I ogromne długi (21-11-09, 11:00)
RAPORTY
- W domu mojej rodziny na ul. Kniaziewicza sytuacja wyglądała dramatycznie. Mieszka tam sparaliżowany teść. Woda gwałtownie wdarła się do środka i zaczęła podnosić jego łóżko. Musieliśmy szybko wynosić go na noszach. Gdy wychodziłem, wody miałem niemal po szyję. Szwagier został na strychu. Dopiero ok. 5 rano odpłynął łodzią straży pożarnej - opowiada pan Mirosław, który mieszka kilkaset metrów dalej.
Sprawca głównego podtopienia w Piasecznie - rzeczka Perełka - wygląda jak rów melioracyjny. Jednak po gigantycznej, czwartkowej nawałnicy, która przeszła nad miastem, rozlała się w rejonie ulic Nadarzyńskiej i Wojska Polskiego, podtapiając osiedle kilkupiętrowych bloków i domy jednorodzinne.
- Ja w pokoju wodę mam na niemal półtora metra. Dom na pewno będzie do generalnego remontu. Barykadami z worków próbujemy bronić sąsiedniego domu babci, ale nie wiemy, czy się uda - mówi Mikołaj Ostrowski z ul. Nadarzyńskiej.
Strażacy musieli ewakuować łodziami część rodzin z okolicznych kilkupiętrowych bloków. Nie dało się do nich dotrzeć w inny sposób. Niektórzy mieszkańcy zostali w domach, ale łodziami płynęli po zakupy.
Zatopione były garaże i klatki schodowe. Na parkingach podziemnych i zewnętrznych całkowicie pod wodą znalazło się wiele samochodów. W domach przy ul. Nad Perełką mieszkańcy w nocy próbowali budować barykady przy wjazdach do garaży, ale część z nich nie wytrzymała naporu wody. Wiele osób nie zdążyło też wyjechać swoim autem. - Nie mamy prądu. Woda stoi przy skrzynkach energetycznych. Boimy się, że jeszcze długo nie będzie można wrócić do normalnego życia - narzeka Jadwiga Konopacka.
Policja zbudowała barykady z worków wokół pobliskiej komendy policji i siedziby prokuratury, ale i tam woda wdarła się do piwnic.
Rzeczka Perełka zalała osiedle, bo okazała się niedrożna w miejscu, gdzie przecina się z ul. Wojska Polskiego. Pod ulicą przepływa ciasnym przepustem. To tu w piątek pracowało najwięcej strażaków, którzy przepompowywali wodę na drugą stronę. - Z wielu domów i piwnic na razie nie ma gdzie jej przepompowywać - mówił w Waldemar Danejko z wojewódzkiej straży pożarnej.
Za lokalny kataklizm wielu mieszkańców obwinia urzędników, którzy nie dopilnowali, by Perełka była drożna, i dopuścili, by wzdłuż kanałku powstały nowe osiedla. Przedstawiciele wojewódzkiego zarządu melioracji, którzy przyjechali na miejsce, nie czuli się winni. - To była niespotykana od wielu lat ogromna ulewa. Nikt tego nie mógł przewidzieć - tłumaczy się burmistrz Piaseczna Józef Zalewski.
W rejonie Piaseczna ucierpiały także inne miejscowości, m.in. Józefosław, Julianów, Mysiadło, gdzie było podtopionych wiele garaży i piwnic. Niektóre ulice przypominały kanały. Ogromne jezioro długo utrzymywało się na Puławskiej, niedaleko skrzyżowania z ul. Karczunkowską. Zamiast trzema pasami kierowcy bardzo powoli jechali jednym. Utworzył się gigantyczny korek - rano w stronę centrum Warszawy, po południu w stronę Piaseczna. Zalana była też ruchliwa ul. Geodetów prowadząca w stronę Józefosławia i Julianowa. Wiele aut, pokonując rozlewiska, gubiło tablice rejestracyjne. Bywało też, że silniki niektórych samochodów odmawiały posłuszeństwa i kierowcy musieli wzywać pomoc drogową.
W w rejonie Piaseczna ze skutkami nawałnicy zmagało się blisko 250 strażaków. Jak twierdzi Jerzy Michna z powiatowego centrum zarządzania kryzysowego, w czwartek spadło tam od 100 do 120 litrów na metr kwadratowy. - Na razie z hotelu skorzystały trzy osoby - mówi. - Wielu ewakuowanych mieszkańców przeniosło się do rodziny lub znajomych. W najbliższych dniach przyjdzie czas na szacowanie strat.
Według prognoz Instytutu Gospodarki Wodnej i Meteorologii, weekend ma być bezdeszczowy.
Seria nawałnic nad Warszawą. Zobacz galerię zdjęć

Sprawca głównego podtopienia w Piasecznie - rzeczka Perełka - wygląda jak rów melioracyjny. Jednak po gigantycznej, czwartkowej nawałnicy, która przeszła nad miastem, rozlała się w rejonie ulic Nadarzyńskiej i Wojska Polskiego, podtapiając osiedle kilkupiętrowych bloków i domy jednorodzinne.
- Ja w pokoju wodę mam na niemal półtora metra. Dom na pewno będzie do generalnego remontu. Barykadami z worków próbujemy bronić sąsiedniego domu babci, ale nie wiemy, czy się uda - mówi Mikołaj Ostrowski z ul. Nadarzyńskiej.
Strażacy musieli ewakuować łodziami część rodzin z okolicznych kilkupiętrowych bloków. Nie dało się do nich dotrzeć w inny sposób. Niektórzy mieszkańcy zostali w domach, ale łodziami płynęli po zakupy.
Zatopione były garaże i klatki schodowe. Na parkingach podziemnych i zewnętrznych całkowicie pod wodą znalazło się wiele samochodów. W domach przy ul. Nad Perełką mieszkańcy w nocy próbowali budować barykady przy wjazdach do garaży, ale część z nich nie wytrzymała naporu wody. Wiele osób nie zdążyło też wyjechać swoim autem. - Nie mamy prądu. Woda stoi przy skrzynkach energetycznych. Boimy się, że jeszcze długo nie będzie można wrócić do normalnego życia - narzeka Jadwiga Konopacka.
Policja zbudowała barykady z worków wokół pobliskiej komendy policji i siedziby prokuratury, ale i tam woda wdarła się do piwnic.
Rzeczka Perełka zalała osiedle, bo okazała się niedrożna w miejscu, gdzie przecina się z ul. Wojska Polskiego. Pod ulicą przepływa ciasnym przepustem. To tu w piątek pracowało najwięcej strażaków, którzy przepompowywali wodę na drugą stronę. - Z wielu domów i piwnic na razie nie ma gdzie jej przepompowywać - mówił w Waldemar Danejko z wojewódzkiej straży pożarnej.
Za lokalny kataklizm wielu mieszkańców obwinia urzędników, którzy nie dopilnowali, by Perełka była drożna, i dopuścili, by wzdłuż kanałku powstały nowe osiedla. Przedstawiciele wojewódzkiego zarządu melioracji, którzy przyjechali na miejsce, nie czuli się winni. - To była niespotykana od wielu lat ogromna ulewa. Nikt tego nie mógł przewidzieć - tłumaczy się burmistrz Piaseczna Józef Zalewski.
W rejonie Piaseczna ucierpiały także inne miejscowości, m.in. Józefosław, Julianów, Mysiadło, gdzie było podtopionych wiele garaży i piwnic. Niektóre ulice przypominały kanały. Ogromne jezioro długo utrzymywało się na Puławskiej, niedaleko skrzyżowania z ul. Karczunkowską. Zamiast trzema pasami kierowcy bardzo powoli jechali jednym. Utworzył się gigantyczny korek - rano w stronę centrum Warszawy, po południu w stronę Piaseczna. Zalana była też ruchliwa ul. Geodetów prowadząca w stronę Józefosławia i Julianowa. Wiele aut, pokonując rozlewiska, gubiło tablice rejestracyjne. Bywało też, że silniki niektórych samochodów odmawiały posłuszeństwa i kierowcy musieli wzywać pomoc drogową.
W w rejonie Piaseczna ze skutkami nawałnicy zmagało się blisko 250 strażaków. Jak twierdzi Jerzy Michna z powiatowego centrum zarządzania kryzysowego, w czwartek spadło tam od 100 do 120 litrów na metr kwadratowy. - Na razie z hotelu skorzystały trzy osoby - mówi. - Wielu ewakuowanych mieszkańców przeniosło się do rodziny lub znajomych. W najbliższych dniach przyjdzie czas na szacowanie strat.
Według prognoz Instytutu Gospodarki Wodnej i Meteorologii, weekend ma być bezdeszczowy.
Przeczytaj także: Druga, mniejsza fala powodziowa w Warszawie w niedzielę
Seria nawałnic nad Warszawą. Zobacz galerię zdjęć

-
Perełka, to nie rzeczka jak kanał melioracyjny,
dorsai68
05.06.10, 11:56
to jest, czy właściwie był kanał melioracyjny właśnie. Dlaczego kanał nie przyjął tej wody? Nigdy nie przyjmował, ale do 1995 roku w Piasecznie mieszkało nieco ponad 25 tys. ludzi, dziś »
-
Jak to mozliwe ze ich zalewa?
uookasz
05.06.10, 16:23
przeciez wkrotce kolejna beatyfikacja.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]







