Nowe przepisy: domy pod szczególnym nadzorem

Tomasz Urzykowski
10.06.2010 aktualizacja: 2010-06-10 11:09
A A A Drukuj
06.05.2009 Nielegalne burzenie zabytkowej parowozowni na Pradze Fot. Filip Klimaszewski / AG
W życie weszły nowe przepisy ochrony zabytków. Mają być batem na burzymurków. - Zniszczenie praskiej parowozowni już się nie powtórzy - twierdzi stołeczna konserwator. Tylko czy zmiana prawa nie sparaliżuje służb konserwatorskich?
Do tej pory obiekty zabytkowe chronione były na dwa sposoby - poprzez wpis do rejestru zabytków albo odpowiedni zapis w miejscowym planie zagospodarowania przestrzennego. Określała to ustawa o ochronie zabytków i opiece nad zabytkami z 2003 r. Jednak istnieje jeszcze tzw. ewidencja zabytków, czyli lista wartościowych budynków, zespołów urbanistycznych, cmentarzy i parków (każdy ma swoją kartę z opisem i zdjęciami), które de facto pozostawały poza jakąkolwiek ochroną. Godząc się na ich rozbiórkę, wydziały architektury mogły spytać o zdanie konserwatora, lecz nie musiały i często tego nie robiły. W ewidencji figurowały m.in. zburzone niedawno praska parowozownia przy Wileńskiej na Pradze i fabryka Kamlera przy Dzielnej na Muranowie. Obowiązująca od soboty nowelizacja ustawy wprowadza nowe zasady postępowania.

- Teraz obiekty i obszary z ewidencji zabytków również są pod prawną ochroną. Wydając decyzje w ich sprawie, wydziały architektury muszą to z nami uzgadniać - podkreśla stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka, która jest inicjatorką nowelizacji ustawy. Propozycję poprawek złożyła już w 2006 r. na ręce ówczesnego wiceministra kultury Tomasza Merty.

Od tej pory konserwator będzie uzgadniał warunki zabudowy i projekty budowlane. - Dotychczas nie mogliśmy tego robić. Mam nadzieję, że ta nowelizacja zakończy takie wydarzenia jak rozbiórka parowozowni. Pozwoli też lepiej ochronić obszar Traktu Królewskiego jako pomnika historii, by nie powtórzył się przypadek budynku przy Niecałej [planowany apartamentowiec na granicy Ogrodu Saskiego - red.], albo przeciwdziałać nieprzemyślanym inwestycjom na bielańskim osiedlu Zdobycz Robotnicza -dodaje Ewa Nekanda-Trepka.

Nie wszyscy jednak patrzą na nowelizację tak entuzjastycznie. - Trzeba było zmieniać prawo dziesięć lat temu. Wtedy można było jeszcze uratować przed zniszczeniem wiele domów Zdobyczy Robotniczej. A teraz jest na ukończeniu plan miejscowy tego rejonu, który zapewni wystarczającą ochronę - mówi varsavianista Jarosław Zieliński, mieszkaniec osiedla.

W samej Warszawie mamy ponad 5 tys. obiektów w gminnej i wojewódzkiej ewidencji zabytków. Na Mazowszu liczba ta sięga 14 tys.

- Każda najdrobniejsza wymiana okna, drzwi, pokrycia dachu będzie wymagała załatwiania specjalnych zgód i długich miesięcy czekania na decyzję - niepokoi się Jadwiga Kowalska, właścicielka mieszkania w przedwojennym domu przy ul. Grochowskiej.

Ewa Nekanda-Trepka twierdzi, że właściciele domów nie zostaną dodatkowo obciążeni, bo o zgodę do konserwatora występować będą nie oni, lecz urzędnicy wydziałów architektury. Nie boi się też zasypania swojego biura wnioskami o tego typu zgody. - Na razie będziemy obserwować, jak to działa - planuje Ewa Nekanda-Trepka.

Obawy ma za to wojewódzki konserwator, w którego gestii są zabytki Mazowsza (w Warszawie przekazał kompetencje stołecznemu konserwatorowi). - Wniosków o rozmaite zgody na pewno będzie dużo więcej. A w dziale zajmującym się architekturą na etacie pracują u nas tylko cztery osoby, a kolejne cztery na umowę-zlecenie. W tej sytuacji może być ich za mało - obawia się rzeczniczka wojewódzkiego konserwatora Monika Dziekan.

Przeczytaj także: W Śródmieściu każdy znajdzie lokal na swoją kieszeń



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy