Psycholodzy protestują w Instytucie już trzeci dzień

Wojciech Grejciun
11.06.2010 aktualizacja: 2010-06-10 20:02
A A A Drukuj
Wśród lepiej zarabiających zawodów psychologowie wymienili też tresera psów Fot. Wojciech Surdziel / Agencja Gazeta
Psycholodzy i terapeuci wciąż protestują w Instytucie Psychiatrii i Neurologii. Pikiety zaczynają o godz. 7.30, kończą o 7.59.
Już trzeci dzień kilkudziesięciu psychologów będzie dziś demonstrować w holu Instytutu przy ul. Sobieskiego. Lucyna Muraszkiewicz, szefowa związku zawodowego, tłumaczy, że protesty odbywają się tak wcześnie z obawy przed konsekwencjami ze strony władz szpitala. - Uprzedzono nas, by nie doszło do łamania prawa. Okazuje się, że nie mamy ustawowego prawa do strajku. Konieczne jest do tego referendum i poparcie połowy załogi. W Instytucie pracuje około 1 tys. osób, z czego tylko około 70 psychologów. Nie uda nam się zdobyć poparcia innych, bo dostali podwyżki - wyjaśnia. - W przyszłym tygodniu będziemy protestować od godz. 13, rezygnując z przerwy obiadowej.

Protest trwa już dwa miesiące. Psycholodzy podkreślają, że lekarze w ostatnich latach dostali podwyżki. Podobnie pielęgniarki. - A my wciąż jesteśmy traktowani jak gorsza grupa - przekonuje Lucyna Muraszkiewicz. Obecnie większość zatrudnionych w Instytucie psychologów dostaje ok. 2,7 tys. zł brutto. Pielęgniarka ze średnim wykształceniem - do 3,6 zł brutto, lekarze - 3,2-4,6 tys. zł brutto. - Chcemy zarabiać tyle co pielęgniarki i lekarze - mówią psycholodzy.

Wczoraj nie udało nam się skontaktować z dyrekcją placówki. - Rozumiem, że powinniśmy podnieść wynagrodzenia wszystkim grupom zawodowym, ale obecnie Instytut próbuje wyjść z 14-milionowego długu. Nie ma możliwości podwyżek. Psycholodzy nie zarabiają mniej niż w innych szpitalach - mówiła wcześniej "Gazecie" Danuta Ryglewicz, dyrektorka szpitala.

Przeczytaj także: W tych szpitalach pacjent nie musi cierpieć



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy