Podwyżka czynszu: znikną kolejne ulubione miejsca?

Małgorzata Zubik
14.06.2010 aktualizacja: 2010-06-13 20:21
A A A Drukuj
Właścicielka pasmanterii przy Świętokrzyskiej Ewa Agata Kosińska Fot. Franciszek Mazur / Agencja Gazeta
Kolejna batalia warszawiaków o ulubione miejsca. Tym razem podwyżka czynszu grozi likwidacją 30-letniego kiosku i nieco młodszej pasmanterii przy ul. Świętokrzyskiej.
Pod petycją wyłożoną w kiosku podpisało się już ok. 500 osób, które wpadają tu po gazetę albo tabletkę od bólu głowy. - Gdy widzę moich stałych klientów, nie pytam o tytuł, tylko od razu podaję - mówi pani Stefania. Za ladą stoi od 30 lat. Zaczynała z Ruchem, a od 1990 r. prowadzi własny interes. Lokal ma 28 m kw., za każdy trzeba zapłacić co miesiąc 40 zł (plus VAT).

Pasmanteria działa cztery lata krócej. Po włóczkę w wybranym odcieniu przyjeżdżają panie z całej Warszawy. Kupują tu też gotowe swetry, które dziergają za ladą właścicielka pasmanterii i jej córka. Czynsz taki jak w kiosku. Podwyżka podobna - tam 120 zł, tu 130 za m kw.

- To były duże emocje, spotkanie w Zakładzie Gospodarowania Nieruchomościami - opowiadają obydwie panie. - Czułyśmy się postawione pod ścianą, mówiono nam, że w przetargu nasze lokale poszłyby za 180-200 zł za m.

- Gdy mówiliśmy z synem, że nie wypracujemy obrotu na taką stawkę, pani z ZGN poradziła nam, żeby się przebranżowić, na przykład na całodobową sprzedaż alkoholu - mówi pani Stefania..

Gdy gruchnęła wieśc o podwyżce, z pomocą natychmiast przyszli sąsiedzi. - Rzuciłam hasło zbierania podpisów i w siedmiu klatkach podpisało się natychmiast jakieś 150 osób - opowiada Alina Reutt, honorowa przewodnicząca wspólnoty mieszkaniowej Świętokrzyska 30. Mieszka tu od 40 lat. - Tu się kupuje bilety i tu jest nasza maleńka przestrzeń publiczna. Jedna decyzja urzędników może zniszczyć zorganizowaną społecznośc.

Z odsieczą właścicielkom i wspólnocie przyszedł śródmiejski radny Grzegorz Walkiewicz (SLD), który zamierza bronić i kiosku, i pasmanterii przed drastycznymi podwyżkami. - Na całym świecie powstały wyludnione centra, gdzie teraz odtwarza się sztucznie rzemiosła, które wyginęły. Po co my mamy przechodzić przez to samo? Na najbliższej sesji chcemy zająć się problemem lokali użytkowych.

W urzędzie dzielnicy Śródmieście słyszymy, że sprawa nowych stawek nie jest jeszcze przesądzona. - ZGN przy negocjacjach zwraca uwagę na długoletni staż najemców i rodzaj działalności - zapewnia Urszula Majewska, rzeczniczka Śródmieścia. - Proponowana stawka jest stawką wyjściową, którą można negocjować.

Urszula Majewska obiecuje: - Ze względu na działalność, rzadką w Śródmieściu, wrócimy do rozmów. Obie panie podpisały tylko protokoły, a nie aneksy do umów najmu, możemy więc jeszcze zmienić stawki. Na pewno jednak nie możemy pozostać na poziomie 40 zł za m kw., bo w tym rejonie stawki zaczynają się dużo wyżej. Proponujemy dojście do docelowej kwoty w ciągu dwóch lat.

Właścicielki kiosku i pasmanterii zapewniają, że są gotowe na podwyżki, ale rozsądne, a 120 zł za m, nawet wprowadzane stopniowo, nie są do przyjęcia. I przypominają, że wkrótce na Świętokrzyskiej zaczną się prace nad drugą linią metra. - Obroty na pewno spadną - mówią.

Przeczytaj także: W Śródmieściu każdy znajdzie lokal na swoją kieszeń



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy