Uczniowie już głosują w wyborach prezydenckich

Małgorzata Zubik
16.06.2010 aktualizacja: 2010-06-15 19:28
A A A Drukuj
Jarosław Kaczyński i Bronisław Komorowski Fot. Sławomir Kamiński / Wojciech Olkuśnik / Agencja Gazeta
Uczniowie ponad 40 szkół w Warszawie wybierają prezydenta. Akcja "Młodzi głosują" ma ich nauczyć tego, żeby w dorosłym życiu nie marnowali głosów.
W ponad 40 warszawskich szkołach trwają prawybory prezydenckie. Akcja "Młodzi głosują" ma przyzwyczaić uczniów, by w dorosłym życiu nie marnowali głosów.

- U nas głosowanie już skończone - mówi Mariola Borzyńska, wicedyrektorka Liceum im. Dąbrowskiego przy Świętokrzyskiej. - Wybory nie były formą zabawy, wszystko zostało zorganizowane bardzo profesjonalnie. Komisja liczy głosy i frekwencję, sprawdzi też, ilu uczniów w dniu głosowania było nieobecnych tak, żeby obraz sytuacji był pełny.

W tej szkole za organizację wyborów wzięli się drugoklasiści, którzy w programie mają rozszerzony zakres wiedzy o społeczeństwie. Przygotowali nie tylko urny, ale też zapewnili kolegom dawkę wiedzy na temat urzędu prezydenckiego. Zorganizowali prelekcje i prezentacje multimedialne poświęcone kompetencjom głowy państwa. Przypomnieli też historię polskiej prezydentury i prezentowali sylwetki wszystkich kandydatów startujących w obecnych wyborach prezydenckich.

Dziś u Dąbrowskiego będą znane wyniki głosowania. W innych szkołach głosowanie uczniowie mają jeszcze przed sobą. Wybory prezydenckie w szkołach to efekt programu "Młodzi głosują" przygotowanego przez Centrum Edukacji Obywatelskiej. W Warszawie do tegorocznej edycji zgłosiło się ponad 40 liceów, techników i gimnazjów. - Szkoły dostały instrukcje, scenariusze lekcji, ale wychodziły też z własną inicjatywą - opowiada koordynator programu Adam Markuszewski. - Organizują koncerty, wydają komiksy z informacją o wyborach.

Uczniowskie głosowanie jest też okazją do apelu o zmianę przepisów. - W gimnazjach uczniowie oddają głosy na pustych kartkach. Głosują na numery, a nie nazwiska kandydatów - mówi Adam Markuszewski. - To forma protestu przeciw przepisom, które zabraniają agitacji w szkołach, gdzie są uczniowie, którzy nie mają prawa głosowania, a równocześnie nie podają definicji agitacji. Przepis jest sztuczny, bo w liceach część młodzieży jest już pełnoletnia.

Dlatego CEO szykuje petycję w sprawie zmiany prawa wyborczego.

Przeczytaj także: Głosuj, gdziekolwiek będziesz



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy