Głodówka pod ministerstwem: pieniactwo czy bezsilność?
17.06.2010
aktualizacja: 2010-06-16 21:31
Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Karol El Kashif, wyrzucony z lokalu aptekarz, już trzeci dzień głoduje przykuty do bramy Ministerstwa Sprawiedliwości. Pieniactwo, zasługujący na potępienie szantaż czy protest usprawiedliwiony postawą warszawskich urzędów i wymiary sprawiedliwości
ZOBACZ TAKŻE
- Policja nie zepchnęła aptekarza ze schodów. Sam skoczył (15-07-10, 07:00)
- Zatrzymany aptekarz złamał nogę w komendzie. Wypadek? (29-06-10, 09:00)
- Rada Mokotowa rozlicza aferę aptekarza (23-06-10, 10:00)
- Powrót desperata: z łańcuchem na ministerstwo (15-06-10, 10:00)
- Aptekarz przykuł się do bramy resortu sprawiedliwości (04-06-10, 09:00)
- Polityk PO o aptekarzu z Mokotowa: Niech wypier... (26-05-10, 10:00)
SONDAŻ
Urzędnicy Ministerstwa Sprawiedliwości wynieśli mu kawę i herbatę. Pytali, o co chodzi, wzięli stosowne pisma, sygnatury akt sądowych. Żoliborska prokuratura wydała postanowienie o wydaniu rzeczy wywiezionych z lokalu przy zbiegu Puławskiej i Rakowieckiej, w którym El Kashif przez przeszło siedem lat prowadził Superaptekę. Od ich zwrotu aptekarz uzależnia przerwanie protestu.
Opieszałość
Trudno oprzeć się wrażeniu, że ten korzystny dla niego zwrot to skutek desperackiego protestu lub licznych publikacji prasowych opisujących upadek jego firmy. Wcześniej, przez przeszło cztery miesiące urzędnicy, policjanci i prokuratorzy nie chcieli lub nie umieli pomóc.
Tym samym legitymizowali zdarzenie, do którego nie powinno dojść. Jak pisaliśmy, pod koniec stycznia jubiler Andrzej Zgirski przy pomocy wynajętych ochroniarzy zajął Superaptekę z jej wyposażeniem i dokumentacją firmy El Kashifa.
Spory między przedsiębiorcami nie należą do rzadkości. Jednak wyrzucenie na bruk firmy bez wyroku sądu, przy aprobacie urzędu Mokotowa i policji to już rzecz wyjątkowa. Zadziwia też postawa prokuratury, która dopiero po przeszło czterech miesiącach nakazała zwrot rzeczy zabranych przez jubilera.
W międzyczasie leki i kosmetyki przeterminowały się, El Kashif nie miał jak rozliczyć się z urzędem skarbowym, bo dokumentację jego firmy przejął jubiler. Pozostał z długami wobec hurtowni, stanął na krawędzi bankructwa.
Jego frustrację pogłębiała wiedza, jaką zdobył, walcząc o lokal przy Puławskiej. Przez lata płacił za jego wynajem 25 tys. zł miesięcznie. Do kasy miasta szło tylko 5 tys., resztę brał jubiler, który pełnił funkcję pośrednika: miał umowę z miastem na wynajem lokalu, Kashif był podnajemcą.
Aptekarz uznał, że to rażąca niegospodarność. Gdy dowiedział się, że od wiosny 2008 r. jubiler nie miał prawa podnajmować lokalu, liczył na przychylność urzędników. Ci jednak stanęli murem za jubilerem: nie rozwiązali z nim umowy najmu, pozwolili na otworzenie w wynajmowanym lokalu sklepu jubilerskiego, nie zażądali też zwrotu zysków, które przez przeszło półtora roku czerpał z nielegalnego podnajmu.
Powierzchowność
Świat warszawskiej polityki zareagował dopiero na nasze publikacje, w których ujawniliśmy fragmenty nagranych przez Karola El Kashifa rozmów ze Andrzejem Zgirskim i Pawłem Dulskim, wtedy wiceszefem PO na Mokotowie i asystentem społecznym posła PO Tadeusza Rossa.
Pewnego dnia Dulski pojawił się w aptece przy Puławskiej, przedstawił się jako anioł Zgirskiego. Jubilerowi radził: - Niech on [El Kashif] wypier... przez weekend. Tu postawić mu nad głową kata i niech ten kat go katuje.
W innych miejscach rozmów Dulski powołuje się na wpływy we władzach Mokotowa. A jubiler przyznaje, że ma układy w urzędzie i może załatwić sobie wykup lokalu.
El Kashif był przekonany, że zdemaskował układ korupcyjny. Zawiadomił prokuraturę. W sądzie domaga się prawa powrotu do lokalu przy Puławskiej.
Dziś uważa, że był naiwny. Mówi, że gdyby nie opowiedział o sprawie dziennikarzom i nie przykuł się bramy ministerstwa, w dającej się przewidzieć przyszłości nie odzyskałby majątku swojej firmy, który wycenia na 2 mln zł. Paweł Dulski zaś byłby nadal wpływowym działaczem PO, delegatem na zjazd krajowy. Po naszych artykułach został zawieszony w prawach członka partii. Władze Mokotowa, należący do PO partnerzy biznesowi Dulskiego i sklep jubilerski w miejscu apteki trzymają się mocno.
15. jubileuszowy piknik lotniczy w Góraszce. Zobacz galerię zdjęć

Opieszałość
Trudno oprzeć się wrażeniu, że ten korzystny dla niego zwrot to skutek desperackiego protestu lub licznych publikacji prasowych opisujących upadek jego firmy. Wcześniej, przez przeszło cztery miesiące urzędnicy, policjanci i prokuratorzy nie chcieli lub nie umieli pomóc.
Tym samym legitymizowali zdarzenie, do którego nie powinno dojść. Jak pisaliśmy, pod koniec stycznia jubiler Andrzej Zgirski przy pomocy wynajętych ochroniarzy zajął Superaptekę z jej wyposażeniem i dokumentacją firmy El Kashifa.
Spory między przedsiębiorcami nie należą do rzadkości. Jednak wyrzucenie na bruk firmy bez wyroku sądu, przy aprobacie urzędu Mokotowa i policji to już rzecz wyjątkowa. Zadziwia też postawa prokuratury, która dopiero po przeszło czterech miesiącach nakazała zwrot rzeczy zabranych przez jubilera.
W międzyczasie leki i kosmetyki przeterminowały się, El Kashif nie miał jak rozliczyć się z urzędem skarbowym, bo dokumentację jego firmy przejął jubiler. Pozostał z długami wobec hurtowni, stanął na krawędzi bankructwa.
Jego frustrację pogłębiała wiedza, jaką zdobył, walcząc o lokal przy Puławskiej. Przez lata płacił za jego wynajem 25 tys. zł miesięcznie. Do kasy miasta szło tylko 5 tys., resztę brał jubiler, który pełnił funkcję pośrednika: miał umowę z miastem na wynajem lokalu, Kashif był podnajemcą.
Aptekarz uznał, że to rażąca niegospodarność. Gdy dowiedział się, że od wiosny 2008 r. jubiler nie miał prawa podnajmować lokalu, liczył na przychylność urzędników. Ci jednak stanęli murem za jubilerem: nie rozwiązali z nim umowy najmu, pozwolili na otworzenie w wynajmowanym lokalu sklepu jubilerskiego, nie zażądali też zwrotu zysków, które przez przeszło półtora roku czerpał z nielegalnego podnajmu.
Powierzchowność
Świat warszawskiej polityki zareagował dopiero na nasze publikacje, w których ujawniliśmy fragmenty nagranych przez Karola El Kashifa rozmów ze Andrzejem Zgirskim i Pawłem Dulskim, wtedy wiceszefem PO na Mokotowie i asystentem społecznym posła PO Tadeusza Rossa.
Pewnego dnia Dulski pojawił się w aptece przy Puławskiej, przedstawił się jako anioł Zgirskiego. Jubilerowi radził: - Niech on [El Kashif] wypier... przez weekend. Tu postawić mu nad głową kata i niech ten kat go katuje.
W innych miejscach rozmów Dulski powołuje się na wpływy we władzach Mokotowa. A jubiler przyznaje, że ma układy w urzędzie i może załatwić sobie wykup lokalu.
El Kashif był przekonany, że zdemaskował układ korupcyjny. Zawiadomił prokuraturę. W sądzie domaga się prawa powrotu do lokalu przy Puławskiej.
Dziś uważa, że był naiwny. Mówi, że gdyby nie opowiedział o sprawie dziennikarzom i nie przykuł się bramy ministerstwa, w dającej się przewidzieć przyszłości nie odzyskałby majątku swojej firmy, który wycenia na 2 mln zł. Paweł Dulski zaś byłby nadal wpływowym działaczem PO, delegatem na zjazd krajowy. Po naszych artykułach został zawieszony w prawach członka partii. Władze Mokotowa, należący do PO partnerzy biznesowi Dulskiego i sklep jubilerski w miejscu apteki trzymają się mocno.
Przeczytaj także: Polityk PO o aptekarzu z Mokotowa: Niech wypier...
15. jubileuszowy piknik lotniczy w Góraszce. Zobacz galerię zdjęć

-
Głodówka pod ministerstwem: pieniactwo czy bezs...
volim
17.06.10, 10:55
Przydałby mu się dobry prawnik, pewnie należy mu się odszkodowanie za nieuzasadnioną zwłokę w wydaniu rzeczy. Nie wszystko jednak jasno wynika z artykułu. Jeżeli wynajmujący wypowiedział »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


