Rozbierają cenną willę. Mają ją odbudować... nad Bugiem
17.06.2010
aktualizacja: 2010-06-17 12:18
Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Za zgodą władz Wawra i stołecznego konserwatora zabytków Anin traci jedną z najcenniejszych willi. Rozbierana jest drewniana Batorówka z 1911 r. Właściciele obiecali ją odbudować... w Mężeninie nad Bugiem.
ZOBACZ TAKŻE
- Jak marszałek Struzik sprzedaje willę Narutowicza (12-09-10, 13:00)
- Na czym polega fenomen słynnych "świdermajerów"? (25-06-10, 15:00)
- Protestują przeciw rozbiórce zabytkowej Batorówki (18-06-10, 11:00)
- Tak będzie wyglądała kwatera smoleńska na Powązkach (16-06-10, 09:00)
- Nowa książka: historia kompanii "Baszta" (15-06-10, 11:00)
- Desant pierwszych aniołków-potworków na Pradze (14-06-10, 08:00)
- Piłsudski jeszcze nie miał takiego pomnika - na fotelu (11-06-10, 10:00)
- Wzór na gustowny pochówek teraz znajdziesz w katalogu (15-06-10, 08:00)
Wiadomość o rozpoczęciu rozbiórki Batorówki obiegła Anin. - Jestem wstrząśnięta. Jak to możliwe, że akurat w roku naszego jubileuszu tracimy tak cenny obiekt? - pyta Maria Chodorek, prezes miejscowego oddziału Towarzystwa Przyjaciół Warszawy.
Osiedle obchodzi właśnie 100-lecie powstania, a willa przy ul. Rzeźbiarskiej 38/40 pamięta jego początki. Należy do najstarszych domów w Aninie, a zarazem ostatnich już dziś przykładów drewnianej architektury typu "świdermajer" w tym rejonie Warszawy. Na zewnątrz zachowała wyjątkowej urody koronkowe dekoracje. Wewnątrz domu przetrwały m.in. oryginalne drewniane schody z ozdobną balustradą. Batorówka była kiedyś własnością rodziny Gosławskich. Mieszkał tu kronikarz Anina Antoni Gosławski. W połowie lat 70. przez jakiś czas lokatorem był ks. Jerzy Popiełuszko, wówczas tutejszy wikary. Teraz dom ma innych właścicieli. Ostatnio służył tylko ekipom filmowym. Kręcono w nim "Hotel pod żyrafą i nosorożcem" i sceny do "Ojca Mateusza".
Dwie ekspertyzy
Rozbiórka trwa od poniedziałku. Trzech robotników zrywa dach. Na ziemię z hukiem spadają płaty blachy i kawałki desek. - Mamy wszystkie zgody - zapewnia szef ekipy.
Decyzję zezwalającą na rozbiórkę wydał 14 maja wydział architektury dzielnicy Wawer. Właściciele Batorówki przedstawili dwie ekspertyzy stanu budynku: jedną wykonał Zakład Usług Projektowych i Mykologicznych "Mykbud", drugą - dr Zbigniew Tyczyński.
- Z ekspertyz wynika, że zniszczone są podwaliny, rozszczelniony dach, zniszczone obróbki blacharskie, znacznie zdegradowane: słupy, rygle, belki, deski podłogowe, więźba i krokwie, stolarka okienna. Konkluzja: budynek nie nadaje się do remontu - oznajmia rzecznik dzielnicy Andrzej Murat. - Nie było przesłanek, aby nie wydawać właścicielom pozwolenia na rozbiórkę.
Na stronie Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków można jednak znaleźć kartę ewidencyjną Batorówki (ostatnia aktualizacja w 2008 r.) z zupełnie inną oceną kondycji willi: stan zachowania - średni, ścian zewnętrznych - dość dobry, pokrycia dachowego - dobry, stolarki - dość dobry.
- Gdyby ten dom był w złym stanie, nie weszłaby do niego ekipa filmowa - przekonuje Janusz Gauda, przewodniczący Rady Osiedla Anin.
Znana metoda konserwatorska
Batorówka figuruje w ewidencji zabytków, a od 18 marca chroniona jest zapisem w miejscowym planie zagospodarowania. Wszelkie prace przy budynku muszą być uzgadniane z konserwatorem. Jak się okazuje, zostały. Stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka zgodziła się na rozbiórkę willi i jej przewiezienie przez właścicieli w kawałkach na działkę we wsi Mężenin nad Bugiem. W przysłanym do redakcji wyjaśnieniu pisze: "Willa jest demontowana zgodnie ze sztuką konserwatorską w celu jej przeniesienia. Niestety, dotychczasowa właścicielka zabiegała od dawna o budowę nowego budynku w tym miejscu. (...) Uznaliśmy, że ważniejsze jest uratowanie obiektu niż pozostawienie go w tym samym miejscu. Przenoszenie drewnianych obiektów zabytkowych jest dobrze znaną metodą konserwatorską. Wiele kościołów, dworów i chałup było przeniesionych. Wszystkie obiekty znajdujące się w skansenach są obiektami przeniesionymi".
- Konserwator zaleciła przeprowadzenie demontażu zgodnie ze sztuką ciesielską, odpowiednią inwentaryzacją, oznakowaniem elementów i odtworzeniem brakujących np. okiennic. A podczas składania domu w nowym miejscu przywrócenie pierwotnej kolorystyki i trzech werand - uzupełnia rzecznik Murat.
Bez nadzoru
Decyzja stołecznej konserwator zaskoczyła nie tylko mieszkańców Anina. W Urzędzie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków trwa postępowanie zmierzające do wpisu Batorówki do rejestru. O dokonanie takiego wpisu prosiła w 2006 r. sama Ewa Nekanda-Trepka, nazywając willę "wartościowym przykładem unikatowej architektury ["stylu otwockiego" lub "świdermajer"] w granicach Warszawy". Wszczęta wtedy procedura wlecze się cztery lata.
- W kolejce do rejestru czeka wiele obiektów. To są zaległości z czasów poprzednich konserwatorów. Ale o przeniesieniu domu powinniśmy zostać poinformowani. Gdyby nie dziennikarze, w ogóle byśmy o tym nie wiedzieli - mówi Monika Dziekan, rzeczniczka wojewódzkiego konserwatora zabytków. Inspektorzy WKZ pojechali dwa dni temu do Anina. Zastali robotników pracujących bez nadzoru osoby z uprawnieniami konserwatorskimi. Zrywane elementy domu nie były numerowane.
- Zgodnie ze sztuką podczas przenoszenia obiektów każda deska i belka powinny otrzymać blaszkę z numerem - mówi Monika Dziekan.
- Działka jest atrakcyjna, więc Batorówka znika. Losem zabytku nikt się nie przejmuje - stwierdza Janusz Gałda.
Wszystko o Muzeum Warszawskiej Pragi

Osiedle obchodzi właśnie 100-lecie powstania, a willa przy ul. Rzeźbiarskiej 38/40 pamięta jego początki. Należy do najstarszych domów w Aninie, a zarazem ostatnich już dziś przykładów drewnianej architektury typu "świdermajer" w tym rejonie Warszawy. Na zewnątrz zachowała wyjątkowej urody koronkowe dekoracje. Wewnątrz domu przetrwały m.in. oryginalne drewniane schody z ozdobną balustradą. Batorówka była kiedyś własnością rodziny Gosławskich. Mieszkał tu kronikarz Anina Antoni Gosławski. W połowie lat 70. przez jakiś czas lokatorem był ks. Jerzy Popiełuszko, wówczas tutejszy wikary. Teraz dom ma innych właścicieli. Ostatnio służył tylko ekipom filmowym. Kręcono w nim "Hotel pod żyrafą i nosorożcem" i sceny do "Ojca Mateusza".
Dwie ekspertyzy
Rozbiórka trwa od poniedziałku. Trzech robotników zrywa dach. Na ziemię z hukiem spadają płaty blachy i kawałki desek. - Mamy wszystkie zgody - zapewnia szef ekipy.
Decyzję zezwalającą na rozbiórkę wydał 14 maja wydział architektury dzielnicy Wawer. Właściciele Batorówki przedstawili dwie ekspertyzy stanu budynku: jedną wykonał Zakład Usług Projektowych i Mykologicznych "Mykbud", drugą - dr Zbigniew Tyczyński.
- Z ekspertyz wynika, że zniszczone są podwaliny, rozszczelniony dach, zniszczone obróbki blacharskie, znacznie zdegradowane: słupy, rygle, belki, deski podłogowe, więźba i krokwie, stolarka okienna. Konkluzja: budynek nie nadaje się do remontu - oznajmia rzecznik dzielnicy Andrzej Murat. - Nie było przesłanek, aby nie wydawać właścicielom pozwolenia na rozbiórkę.
Na stronie Biura Stołecznego Konserwatora Zabytków można jednak znaleźć kartę ewidencyjną Batorówki (ostatnia aktualizacja w 2008 r.) z zupełnie inną oceną kondycji willi: stan zachowania - średni, ścian zewnętrznych - dość dobry, pokrycia dachowego - dobry, stolarki - dość dobry.
- Gdyby ten dom był w złym stanie, nie weszłaby do niego ekipa filmowa - przekonuje Janusz Gauda, przewodniczący Rady Osiedla Anin.
Znana metoda konserwatorska
Batorówka figuruje w ewidencji zabytków, a od 18 marca chroniona jest zapisem w miejscowym planie zagospodarowania. Wszelkie prace przy budynku muszą być uzgadniane z konserwatorem. Jak się okazuje, zostały. Stołeczna konserwator zabytków Ewa Nekanda-Trepka zgodziła się na rozbiórkę willi i jej przewiezienie przez właścicieli w kawałkach na działkę we wsi Mężenin nad Bugiem. W przysłanym do redakcji wyjaśnieniu pisze: "Willa jest demontowana zgodnie ze sztuką konserwatorską w celu jej przeniesienia. Niestety, dotychczasowa właścicielka zabiegała od dawna o budowę nowego budynku w tym miejscu. (...) Uznaliśmy, że ważniejsze jest uratowanie obiektu niż pozostawienie go w tym samym miejscu. Przenoszenie drewnianych obiektów zabytkowych jest dobrze znaną metodą konserwatorską. Wiele kościołów, dworów i chałup było przeniesionych. Wszystkie obiekty znajdujące się w skansenach są obiektami przeniesionymi".
- Konserwator zaleciła przeprowadzenie demontażu zgodnie ze sztuką ciesielską, odpowiednią inwentaryzacją, oznakowaniem elementów i odtworzeniem brakujących np. okiennic. A podczas składania domu w nowym miejscu przywrócenie pierwotnej kolorystyki i trzech werand - uzupełnia rzecznik Murat.
Bez nadzoru
Decyzja stołecznej konserwator zaskoczyła nie tylko mieszkańców Anina. W Urzędzie Wojewódzkiego Konserwatora Zabytków trwa postępowanie zmierzające do wpisu Batorówki do rejestru. O dokonanie takiego wpisu prosiła w 2006 r. sama Ewa Nekanda-Trepka, nazywając willę "wartościowym przykładem unikatowej architektury ["stylu otwockiego" lub "świdermajer"] w granicach Warszawy". Wszczęta wtedy procedura wlecze się cztery lata.
- W kolejce do rejestru czeka wiele obiektów. To są zaległości z czasów poprzednich konserwatorów. Ale o przeniesieniu domu powinniśmy zostać poinformowani. Gdyby nie dziennikarze, w ogóle byśmy o tym nie wiedzieli - mówi Monika Dziekan, rzeczniczka wojewódzkiego konserwatora zabytków. Inspektorzy WKZ pojechali dwa dni temu do Anina. Zastali robotników pracujących bez nadzoru osoby z uprawnieniami konserwatorskimi. Zrywane elementy domu nie były numerowane.
- Zgodnie ze sztuką podczas przenoszenia obiektów każda deska i belka powinny otrzymać blaszkę z numerem - mówi Monika Dziekan.
- Działka jest atrakcyjna, więc Batorówka znika. Losem zabytku nikt się nie przejmuje - stwierdza Janusz Gałda.
Przeczytaj także: Jak piękna mogła być parowozownia na Pradze>
Wszystko o Muzeum Warszawskiej Pragi

-
Rozbierają cenną willę. Obiecują, że odbudują.....
dinowar
17.06.10, 09:22
Kolejna kompromitacja nieudolnej warszawskiej konserwator! A może to kolejne celowe działanie "urzędniczki" z PO, której bliższy jest los deweloperów i innych prywaciarzy? Już dawno powinna »
-
Genialne rozwiazanie.
warzaw_bike_killerz
17.06.10, 10:24
Gdyby rozebrac PKiN i postawic go gdzies nad Bugiem.Mam jeszcze pare pomyslow - gdyby ktos chcial Manhatan zrobic nad Wisla.»
-
na pewno wybudują tam gargamela?!
chubbba
17.06.10, 15:32
dziwi mnie przekonanie niektórych piszących, że jak dom jest stary to na pewnoładny i wartościowy a jak wybudują coś nowego, to na pewno będzie potworek igargamel! jest mnóstwo przykładów »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


