Upadłe pralnie Alba odrodzą się pod szyldem Supra

Grzegorz Miecznikowski
18.06.2010 aktualizacja: 2010-06-17 18:44
A A A Drukuj

Podpis pod foto: Rafał Gadomski w pralni przy ul. Boya-Żeleńskiego
Fot. Filip Klimaszewski / Agencja Gazeta
Upadłe Zakłady Pralnicze "Alba" znalazły nowych właścicieli, którzy chcą kontynuować działalność pod nowym szyldem
Założone w latach 50. Zakłady Pralnicze "Alba" zostały zamknięte 30 kwietnia. W lutym wydział gospodarczy Sądu Rejonowego przy ul. Czerniakowskiej 100 ogłosił ich upadłość obejmującą likwidację majątku dłużnika. Alba miała w Warszawie pięć zakładów i 11 punktów przyjęć ubrań. Do większości z nich ludzie przychodzili od kilkunastu lat. - Ale nie tylko maglować czy wyprać rzeczy, ale także porozmawiać z pracownicami. To nie była tylko pralnia, ale także element krajobrazu - wspominała Zofia Bernatowska, jedna z klientek Alby.

Dla tych klientów dobra wiadomość. Pralnie będą działać nadal, ale pod szyldem Supra. - Kiedy usłyszeliśmy, że Zakłady ogłosiły upadłość zaczęliśmy działać. Z sentymentu, ale przede wszystkim dlatego, że to dla nas szansa na rozwój przedsiębiorstwa - wyjaśnia Piotr Fabisiak, jeden z założycieli "Supry". Fabisiak od 30 lat pracuje w branży pralniczej. Skończył technikum włókiennicze, które Alba objęła swego rodzaju patronatem, pomagając w praktykach i szkoląc młodzież. Rodzina żony pana Piotra, tak jak i on, w Albie pracowała przez kilka lat.

Pierwsza pralnia Supra została założona trzy lata temu na Chomiczówce przy ul. Nerudy 1 w lokalu po małej pralni osiedlowej. Udało się zwiększyć i otworzyć dwa kolejne lokale. Supra, tak jak kilkadziesiąt lat temu Alba, zaczyna ekspansję w Warszawie. - Chcemy przejmować lokale, w których była prowadzona działalność pralnicza i kontynuować w nich dotychczasowy profil usług. Takie miejsca są potrzebne ludziom - twierdzi Rafał Gadomski, współzałożyciel Supry i brat cioteczny pana Piotra. - Staramy się połączyć tradycyjną rzemieślniczą solidność z wysokim standardem obsługi klienta. W dużych pralniach sieciowych olbrzymie ilości ubrań wrzuca się do maszyny i nie zawsze pracownicy mają czas na detasz, czyli ręczne odplamianie. My czyścimy ręcznie każdą sztukę odzieży, dopóki ostatnia plama nie zostanie usunięta.

Supra przejęła na razie trzy lokale po Albie: przy ul. Boya-Żeleńskiego 2, Batorego 39 i Karmelickiej 19. Właściciele chcą teraz wystartować w przetargach ZGN-u na lokale na ul. Koszykowej 2 i Dobrej 19.

Rafał Gadomski: - Ale z tym jest trudno, bo wiadomo, że bank czy kebab zaoferują znacznie wyższą stawkę za dzierżawę.

Piotr Fabisiak: - Mamy wsparcie byłej pracownicy Alby z punktu na Koszykowej, która tak zżyła się z miejscem i klientami, że nie odpuści, dopóki na Koszykowej nie otworzymy pralni. W naszym imieniu próbuje coś zdziałać ze wspólnotą mieszkaniową i ZGN-em.

Supra zatrudnia też byłe pracownice upadłych zakładów pralniczych.

- Jesteśmy pewni wysokiej jakości naszych usług - stawiamy na zadowolonego i stałego klienta, który będzie do nas wracał. Zarówno młodych, zabieganych przedstawicieli klasy średniej, jak i seniorów. Dla osób starszych, które lubią porozmawiać przy oddawaniu prania, a zakład traktują jak instytucję, mamy nawet specjalne krzesła, bo wiemy, jak to czasem dla nich ważne. A ceny mamy prawie identyczne jak Alba - mówi Rafał Gadomski.

Ceny Supry: * Pranie z maglem 10,9 zł/kg na miejscu, 15 zł/kg z transportem; * magiel 6,9 zł/kg, a z transportem 10zł/kg; * pranie dywanów 18,9zł/mkw na miejscu, a 24 zł/mkw z transportem. Więcej na www.supra.waw.pl

Przeczytaj także: Pralnie Alba upadły, klienci nie mogą odebrać rzeczy



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy