Kajet kolekcjonera: Halo, tu Polska!
18.06.2010
aktualizacja: 2010-06-17 19:03
Wydarzeniem ostatnich miesięcy była aukcja XIX-wiecznego malarstwa europejskiego w londyńskim Sotheby's, na której pojawiły się obrazy aż siedmiorga wybitnych malarzy polskich.
ZOBACZ TAKŻE
- Arcydzieło w okazyjne cenie. Poszło za 230 tys.! (13-10-11, 23:00)
- Kajet kolekcjonera: Jak hartują się ceny (10-09-10, 04:00)
- Kajet kolekcjonera: Wróblewski - i co? (27-08-10, 05:00)
- Kajet kolekcjonera: Klasyk zmysłowości (30-07-10, 02:17)
- Kajet kolekcjonera - Sztuka zawsze młoda (07-05-10, 00:00)
- Kajet Kolekcjonera - Pod broń! (23-04-10, 00:00)
- Kajet kolekcjonera: Profesor od portretów (02-04-10, 00:00)
Tydzień temu omówiłem licytacje dzieł Władysława Czachórskiego i Meli Muter - obu wysokiej klasy artystycznej i obu sprzedanych w Londynie drogo. Licytacje pozostałych obrazów polskich artystów były także pouczające. "Odpoczywających kozaków" Bohdana Kleczyńskiego, średnich rozmiarów (49,5 x 73 cm) scenę rodzajową z ukrainnych stepów, licytowano od wyw. 12 tys. funtów (w dniu licytacji było to ok. 60 tys. zł), do finalnych 22 tys. GBP. Wysokie w Wielkiej Brytanii, bo sięgające 30 proc. ceny spod młotka, opłaty organizacyjne dla kupującego wywindowały ostatecznie cenę płótna Kleczyńskiego do 27,5 tys. funtów, czyli ok. 138 tys. zł. Czy to atrakcyjna wycena dla polskiego kolekcjonera? Z malarstwem Kleczyńskiego jest w Polsce kłopot - na rynku pojawia się rzadko. Na aukcjach od dwudziestu lat sprzedano bodaj tylko jeden jego obraz. W maju 1996 roku w domu Polswiss Art dużych rozmiarów (95 x 139 cm) efektowne "Spłoszone konie" wylicytowane zostały z wyw. 25 tys. do 34 tys. Dla porównania: na tej samej aukcji podobnych rozmiarów (73,5 x 126,5 cm) pyszna "Walka Kozaków z Tatarami" Józefa Brandta, startując z wyw. 95 tys., osiągnęła pod młotkiem 125 tys. W dzisiejszych realiach trzeba zatem uznać 138 tys. za "Odpoczywających kozaków" za cenę dość wysoką. Także 60 tys. zł za niewielki (23,5 x 47 cm) olejny pejzaż Juliana Fałata (w Sotheby's sprzedano go za 11 875 funtów; pod młotkiem 9,5 tys. GBP) trudno uznać za cenę atrakcyjną. Szkicowy widok zimowej, skutej lodem Wisły i zasnutego mgłami wawelskiego wzgórza jest bardzo dekoracyjny, ale trochę obok znanego, perfekcyjnego prowadzenia pędzla przez Fałata. Perfekcyjny warsztatowo, bardzo efektowny, nadzwyczajnie dekoracyjny pejzaż zimowy z rzeczką (88 x 68 cm) sprzedano przed rokiem w domu Rempex za 188 tys. (wyw. 50 tys.) i to pokazuje, że, poza wszystkim londyńska cena za widok wawelskiego wzgórza okazją nie była. Za to niewątpliwie te same 11 875 funtów za "Portret żony z córką" Stanisława Wyspiańskiego, pastel na papierze (53 x 48 cm) to spora okazja. Nawet pamiętając, że ostatnie z rekordowych licytacji pasteli Wyspiańskiego w Polsce miały miejsce w czasach rozpędzonej koniunktury, to jednak tamte sprzedaże (300 tys. za "Żonę artysty z synem w Desie Unicum w 2007 r., i 660 tys. za "Portret panny Sternbachówny" na aukcji Desy Unicum i Polswiss Art przed dwoma laty) mówią wszystko. Nawet nieco niższa klasa artystyczna pastelu w Sotheby's, nawet ciężkie dla sprzedających czasy nie uzasadniają aż kilkakrotnej różnicy cen. Także zwycięzca licytacji olejnej, wielkiej (111 x 165,5 cm) "Orki" Włodzimierza Tetmajera, nie ma się co turbować, że przepłacił (17,5 tys. funtów, czyli ok. 88 tys. zł). Podobna w tematyce, nastroju, zorkiestrowaniu barw, choć mniejsza (61 x 91,5 cm) kompozycja Tetmajera "W polu" w ciągu ostatniego półrocza dwukrotnie pojawiła się na krajowych aukcjach. Dwukrotnie też spadła spod młotka, ale ważniejsza jest zgodna wycena wywoławcza w obu domach aukcyjnych - ok. 60 tys. A przy tym wiejskiej sceny rodzajowej podobnych rozmiarów autorstwa Tetmajera na naszym rynku nie było - tym atrakcyjniejsze dla naszego kolekcjonera jest więc dzieło licytowane w Sotheby's. Niewątpliwym rarytasem wśród poloników w Sotheby's była "Hinduska" Bolesława Biegasa. I, o dziwo, obraz ten nie został sprzedany. Od wyw. 13 tys. funtów wylicytowano go do 17 tys., ale nie osiągnął ceny rezerwowej. Tymczasem ten ogromny (200 x 100 cm), trudny w odbiorze, ale piękny olej Biegasa dla polskiego kolekcjonera prac tego artysty (a są tacy, i to poważni) ma wartość wyjątkową, dalece przekraczającą te 120-130 tys. zł, które prawdopodobnie wystarczyłyby do skutecznego przybicia młotkiem. Tak wielkich rozmiarów, przy tym znaczącego dzieła malarskiego Biegasa na naszym rynku aukcyjnym nie pamiętam. Szkoda, że nie trafił do krajowej kolekcji. Na aukcji Sotheby's pojawiło się zatem malarstwo wysokiej próby. Trzy, może cztery prace dla mądrze konstruowanych polskich kolekcji miały spore znaczenie. Czasem polonika kupowano w Londynie drogo, czasem jednak tanio. Pytanie najciekawsze - kto kupował? To tajemnica domu aukcyjnego, ale coś jednak z przebiegu licytacji wydedukować można. Portal Art Info licytował te dzieła dla kilkunastu polskich kolekcjonerów. Najpewniej także inne polskie domy aukcyjne licytowały w imieniu swych klientów. Przeciętnie w przypadku każdego dzieła jedna osoba licytowała z sali, a dwie, trzy - przez telefon. Do kontaktu z Art Info oddelegowano w Sotheby's jedną z pracownic, panią Tess. Ona także była jedną z kilku osób odbierających zlecenia telefoniczne. I właśnie telefony odbierane przez panią Tess kończyły licytacje dzieł polskich artystów. Wygląda więc na to, że ostatni głos należał do naszych.
Przeczytaj także: Nie ma mocnych na budę z placu Wilsona
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]




