O KDT walczył do upadłego, teraz został ich prezesem

Grzegorz Lisicki
19.06.2010 aktualizacja: 2010-06-18 22:41
A A A Drukuj
Protest kupców pod Sejmem. Na ognisku została spalona lalka z podobizną prezydent stolicy - Hanny Gronkiewicz-Waltz Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Prezesem KDT został Roman Romaniuk wsławiony tym, że jako ostatni opuścił zajętą przez komornika halę KDT. Do końca tkwił na dachu, wymachując flagą narodową.
Jednym z najmocniejszych obrazów, który utkwił w pamięci obserwujących zamieszki pod halą KDT, jest samotny mężczyzna na jej dachu powiewający biało-czerwoną flagą. Dawał w ten sposób do zrozumienia, że jest niezłomny, a wejście komornika do hali jest równoznaczne z zamachem na polską niepodległość i "polskiego kupca". Samotnym mężczyzną był właśnie Roman Romaniuk. - Nie róbcie z nas terrorystów, my tylko walczymy o chleb - wołał ochrypłym głosem do kamer wkrótce po opuszczeniu hali, już przebrany po walce w porządną czarną koszulę. Wcześniej kamery zarejestrowały, jak spocony i z tęgą lagą w ręce zagrzewał kupców do obrony.

Solidnej budowy Roman Romaniuk już wcześniej wykazywał się inicjatywą - to właśnie on podczas demonstracji kilka dni przed wejściem komornika dzierżył drąg z nadzianą nań dmuchaną lalą z seks shopu we frywolnym ubraniu i doklejoną twarzą prezydent Hanny Gronkiewicz-Waltz. "Hanka kłamczucha" - głosiła uwieszona u jej szyi kartka. Kukła długo nie pożyła - kupcy spalili ją pod Sejmem, a Roman Romaniuk do samego końca nie wypuścił drąga z ręki. To nie wszystkim kupcom się podobało, podobnie jak starannie wyreżyserowana przez najętych PR-owców kupiecka wściekłość wyrażana nieodłącznymi rekwizytami: trumną ("Dobry kupiec to martwy kupiec"), palonymi oponami czy syrenami na Wiejskiej. - Teraz już mogą mówić, że jesteśmy zadymiarzami - mówili. I faktycznie - miasto z KDT więcej nie chciało rozmawiać, a niecały rok po zamieszkach hala znikła z powierzchni ziemi. Za kilka dni firma Kruszer odda miastu pusty pl. Defilad.

Dziś spółka jest zmarginalizowana, a kupcy się rozpierzchli - część handluje w pawilonie w Markach, inni w Landzie na Służewcu, jeszcze inni dołączyli do nowego Centrum Dobrych Cen w wieżowcu Millennium nieopodal pl. Zawiszy.

Ale dla Romana Romaniuka męstwo i skłonność do ryzyka stały się trampoliną do władzy w spółce KDT. Właśnie został wybrany przez kupców na stanowisko prezesa KDT. Zastąpił Dariusza Połcia, dobrze wszystkim znanego dotychczasowego prezesa spółki. Ta roszada jest wynikiem ponadrocznych starań kupców o zmianę zarządu oskarżanego o nieudolność i liczne machinacje. Teraz będzie rządził Roman Romaniuk. Jego pierwsze zadanie to przywrócenie jedności wśród skłóconych ludzi.

Łatwo nie będzie. Kupcy już się skarżą, że poprzedni zarząd oddał nowemu popsuty sprzęt biurowy, a komputery wyczyszczono z danych. Trzeba będzie też zacząć niemal od zera budować kapitał spółki - z niedawnych 50 mln zł na koncie leży dziś zaledwie kilka, a bez kasy trudno będzie mówić o realizacji celu, do którego powołano KDT, czyli budowy nowoczesnego domu handlowego. Dziś spółka rozważa aż osiem lokalizacji, na których być może go zbuduje. O pomocy w budowie domu towarowego chce rozmawiać z władzami stolicy. Jest tylko jedna niewiadoma - nikt nie zaręczy, że "Hanka kłamczucha" będzie chciała rozmawiać z człowiekiem, który spalił jej kukłę.

Przeczytaj także: KDT: kulisy ostatniego starcia



Zobacz jak będzie wyglądało Muzeum Sztuki Nowoczesnej na pl. Defilad


Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy