Unia utopiła euro w Parku Wodnym SGGW?

Dariusz Bartoszewicz
23.06.2010 aktualizacja: 2010-06-22 22:48
A A A Drukuj
Zza zamkniętej bramy Centrum Wodnego przy ul. Ciszewskiego zwiedzamy m.in. Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Otwarcie Centrum Wodnego na SGGW
  • Centrum Wodne na SGGW
Otwarty z pompą park wodny na terenie Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego już jest zamknięty. Można go podziwiać przez płot, choć uczelnia zarzekała się, że będzie ogólnodostępny. Rektor: - Wejdzie pies i narobi, kto to będzie zbierał?
Mieszkańcy z sąsiedztwa czują się oszukani i żądają wyjaśnień. Obserwowali budowę Centrum Wodnego na półtorahektarowej działce u zbiegu Nowoursynowskiej i Ciszewskiego. Na internetowych stronach SGGW czytali:

Obiekt będzie dostępny dla wszystkich. Tu będzie można przyjść (...) na spacer wzdłuż sztucznej rzeki". Nie brakowało zapewnień, że powstaje "otwarty teren, po którym można swobodnie spacerować



Teraz wszystkich witają zamknięte bramy i ochroniarz. - Zakaz wstępu - oznajmia. - Ale dlaczego? - pytam jako obywatel Ursynowa, incognito. Ochroniarz i administrator: - Do wody ludzie mogą wskakiwać. Piwo pić. Dziecko może się stoczyć i utopić. Coś ukraść mogą.

Rektor i rozczarowane matki

- To centrum naukowo-dydaktyczne, a nie park do odpoczynku. Inwestycja jest zbyt cenna, by tak wszystkich wpuścić na teren. Mogą nam przecież coś zniszczyć. Wejdzie pies i narobi, kto to będzie zbierał? To nie może być zniszczone, bo inaczej Bruksela zażąda od nas zwrotu pieniędzy - przekonuje prof. dr hab. Alojzy Szymański, rektor SGGW.

- Od tygodni nastawiałam się na wycieczkę z dziećmi do parku w Centrum Wodnym. Miała być atrakcja, a wyszło jak zwykle. Cała inwestycja została ewidentnie zrobiona na pokaz i uczy, że nie ma czegoś takiego jak dobro publiczne. Po prostu porażka i bez sensu - mówi Dorota Tokaj, która mieszka blisko.

Panią Tokaj szczególnie powinna rozłościć informacja, że jak każdy podatnik w Centrum Wodnym utopiła też swoje pieniądze. Teraz, zgrzytając zębami, może przez płot oglądać park z ławkami i "modelem rzeki ze źródłem w rejonie górskim". Wzdłuż niej znajdują się: "jeziorka, obszar bagienny oczyszczający przepływającą wodę, szereg modeli budowli hydrotechnicznych, pompownia, roślinność wodna i przybrzeżna, stacja meteorologiczna oraz ścieżki i alejki z oświetleniem". Są też doskonale wyposażone laboratoria. Tablica przy ulicy informuje, ile to wszystko kosztowało (ponad 11,66 mln euro) i ile pieniędzy zapłacił podatnik europejski, w tym polski (ponad 8,23 mln euro).

- Poszłam zobaczyć Centrum Wodne w weekend, a tam zamknięte. Miło by było posiedzieć nad wodą, zwłaszcza kiedy jest upał - rozmarza się Anna Nowakowska z pięciomiesięcznym Patrykiem w wózku przed rektoratem SGGW. Też jest rozczarowana.

Staw jak laboratorium

Wracam do Centrum Wodnego jako dziennikarz. Pan administrator od razu odsyła do rzecznika prasowego. - Dlaczego zamknęliście park zrealizowany głównie z pieniędzy publicznych? - pytam.

- To jest obiekt dydaktyczny, badawczy, edukacyjny, a nie park rozrywki. Cały nasz kampus jest przecież otwarty, tam można spacerować - radzi dr Krzysztof Szwejk, rzecznik SGGW. Zapewnia, że zwykli mieszkańcy (a nie tylko akademickie VIP-y czy unijni urzędnicy) ujrzą rzeczkę i jeziorka w grupach zorganizowanych w czasie dni otwartych. - W lutym, czerwcu i we wrześniu. Jak pokazywaliśmy Centrum Wodne dyplomatom, to z okazji skorzystała też grupka studentów, weszła i wszystko zobaczyła - pociesza rzecznik Szwejk.

- Fajnie. Na dzień otwarty przyjdzie ze 2 tys. ludzi i ustawi się w długiej kolejce - ironizuje Dorota Tokaj.

Krzysztof Szwejk twierdzi, że jeśli zainteresowanie okaże się bardzo duże, to SGGW spróbuje zaplanować nawet więcej dni otwartych w Centrum Wodnym niż tylko trzy w roku. Przekonuje: - Na obiekty badawcze nie można wpuszczać ludzi. Tam są elementy ruchome, zastawki, przelewy. Rozumiem, że ładnie to wygląda, ale to tak, jakby każdy mógł wejść do laboratorium.

Palcem wskazuję na gwiaździsty sztandar UE. - Sugeruje pan, że to Unia kazała zamknąć teren?

Szwejk: - Nie, ale to nie może być obiekt otwarty.

Rektor prof. Alojzy Szymański: - Zbyt dużo włożyliśmy pracy w tę inwestycję. Mam nadzieję, że przychodzić do nas będą nauczyciele szkół średnich z uczniami, by prowadzić u nas zajęcia. Jeśli zbierze się grupa zorganizowana mieszkańców, to Centrum Wodne im też pokażemy - obiecuje.

Przeczytaj także: Nowy plac Trzech Krzyży bez fajerwerków



Wielka fala już w Warszawie. Zobacz galerię zdjęć


Ursynów

Podziel się

  • Unia utopiła euro w Parku Wodnym SGGW? deptaczek 23.06.10, 10:47

    Mam propozycję dla dziennikarzy GW: proszę dotrzeć do wniosku SGGW o dotacjęna ten projekt, czy tam przypadkiem nie było informacji, że obiekt będziepublicznie udostępniany? Jeśli tak, to »

  • Unia utopiła euro w Parku Wodnym SGGW? anakonda87 23.06.10, 15:18

    Draństwo.Przecież każą sobie płacić za studia, to dlaczego jeszcze sięgają po pieniądzeunijne i podatki (czyli dwa razy do naszej kieszeni?)»

Najnowsze wiadomości z Warszawy