Unia utopiła euro w Parku Wodnym SGGW?
23.06.2010
aktualizacja: 2010-06-22 22:48
Otwarty z pompą park wodny na terenie Szkoły Głównej Gospodarstwa Wiejskiego już jest zamknięty. Można go podziwiać przez płot, choć uczelnia zarzekała się, że będzie ogólnodostępny. Rektor: - Wejdzie pies i narobi, kto to będzie zbierał?
ZOBACZ TAKŻE
- Fundusze Europejskie: dotacja odmieniła firmę z Targówka (25-08-10, 17:31)
- Żaba nie zatrzymała parku. Dzieciaki już szaleją (01-07-10, 20:00)
- Park, do którego nikogo nie można wpuścić (24-06-10, 09:00)
- Sztuczna rzeka popłynęła na Ursynowie (16-06-10, 18:08)
- "Ursynalia to gehenna: łomot i pijani studenci" (31-05-10, 11:27)
- Zielona debata: "Miasto nie jest dla idiotów" (14-09-09, 10:00)
Mieszkańcy z sąsiedztwa czują się oszukani i żądają wyjaśnień. Obserwowali budowę Centrum Wodnego na półtorahektarowej działce u zbiegu Nowoursynowskiej i Ciszewskiego. Na internetowych stronach SGGW czytali:
Teraz wszystkich witają zamknięte bramy i ochroniarz. - Zakaz wstępu - oznajmia. - Ale dlaczego? - pytam jako obywatel Ursynowa, incognito. Ochroniarz i administrator: - Do wody ludzie mogą wskakiwać. Piwo pić. Dziecko może się stoczyć i utopić. Coś ukraść mogą.
Rektor i rozczarowane matki
- To centrum naukowo-dydaktyczne, a nie park do odpoczynku. Inwestycja jest zbyt cenna, by tak wszystkich wpuścić na teren. Mogą nam przecież coś zniszczyć. Wejdzie pies i narobi, kto to będzie zbierał? To nie może być zniszczone, bo inaczej Bruksela zażąda od nas zwrotu pieniędzy - przekonuje prof. dr hab. Alojzy Szymański, rektor SGGW.
- Od tygodni nastawiałam się na wycieczkę z dziećmi do parku w Centrum Wodnym. Miała być atrakcja, a wyszło jak zwykle. Cała inwestycja została ewidentnie zrobiona na pokaz i uczy, że nie ma czegoś takiego jak dobro publiczne. Po prostu porażka i bez sensu - mówi Dorota Tokaj, która mieszka blisko.
Panią Tokaj szczególnie powinna rozłościć informacja, że jak każdy podatnik w Centrum Wodnym utopiła też swoje pieniądze. Teraz, zgrzytając zębami, może przez płot oglądać park z ławkami i "modelem rzeki ze źródłem w rejonie górskim". Wzdłuż niej znajdują się: "jeziorka, obszar bagienny oczyszczający przepływającą wodę, szereg modeli budowli hydrotechnicznych, pompownia, roślinność wodna i przybrzeżna, stacja meteorologiczna oraz ścieżki i alejki z oświetleniem". Są też doskonale wyposażone laboratoria. Tablica przy ulicy informuje, ile to wszystko kosztowało (ponad 11,66 mln euro) i ile pieniędzy zapłacił podatnik europejski, w tym polski (ponad 8,23 mln euro).
- Poszłam zobaczyć Centrum Wodne w weekend, a tam zamknięte. Miło by było posiedzieć nad wodą, zwłaszcza kiedy jest upał - rozmarza się Anna Nowakowska z pięciomiesięcznym Patrykiem w wózku przed rektoratem SGGW. Też jest rozczarowana.
Staw jak laboratorium
Wracam do Centrum Wodnego jako dziennikarz. Pan administrator od razu odsyła do rzecznika prasowego. - Dlaczego zamknęliście park zrealizowany głównie z pieniędzy publicznych? - pytam.
- To jest obiekt dydaktyczny, badawczy, edukacyjny, a nie park rozrywki. Cały nasz kampus jest przecież otwarty, tam można spacerować - radzi dr Krzysztof Szwejk, rzecznik SGGW. Zapewnia, że zwykli mieszkańcy (a nie tylko akademickie VIP-y czy unijni urzędnicy) ujrzą rzeczkę i jeziorka w grupach zorganizowanych w czasie dni otwartych. - W lutym, czerwcu i we wrześniu. Jak pokazywaliśmy Centrum Wodne dyplomatom, to z okazji skorzystała też grupka studentów, weszła i wszystko zobaczyła - pociesza rzecznik Szwejk.
- Fajnie. Na dzień otwarty przyjdzie ze 2 tys. ludzi i ustawi się w długiej kolejce - ironizuje Dorota Tokaj.
Krzysztof Szwejk twierdzi, że jeśli zainteresowanie okaże się bardzo duże, to SGGW spróbuje zaplanować nawet więcej dni otwartych w Centrum Wodnym niż tylko trzy w roku. Przekonuje: - Na obiekty badawcze nie można wpuszczać ludzi. Tam są elementy ruchome, zastawki, przelewy. Rozumiem, że ładnie to wygląda, ale to tak, jakby każdy mógł wejść do laboratorium.
Palcem wskazuję na gwiaździsty sztandar UE. - Sugeruje pan, że to Unia kazała zamknąć teren?
Szwejk: - Nie, ale to nie może być obiekt otwarty.
Rektor prof. Alojzy Szymański: - Zbyt dużo włożyliśmy pracy w tę inwestycję. Mam nadzieję, że przychodzić do nas będą nauczyciele szkół średnich z uczniami, by prowadzić u nas zajęcia. Jeśli zbierze się grupa zorganizowana mieszkańców, to Centrum Wodne im też pokażemy - obiecuje.
Wielka fala już w Warszawie. Zobacz galerię zdjęć

Obiekt będzie dostępny dla wszystkich. Tu będzie można przyjść (...) na spacer wzdłuż sztucznej rzeki". Nie brakowało zapewnień, że powstaje "otwarty teren, po którym można swobodnie spacerować
Teraz wszystkich witają zamknięte bramy i ochroniarz. - Zakaz wstępu - oznajmia. - Ale dlaczego? - pytam jako obywatel Ursynowa, incognito. Ochroniarz i administrator: - Do wody ludzie mogą wskakiwać. Piwo pić. Dziecko może się stoczyć i utopić. Coś ukraść mogą.
Rektor i rozczarowane matki
- To centrum naukowo-dydaktyczne, a nie park do odpoczynku. Inwestycja jest zbyt cenna, by tak wszystkich wpuścić na teren. Mogą nam przecież coś zniszczyć. Wejdzie pies i narobi, kto to będzie zbierał? To nie może być zniszczone, bo inaczej Bruksela zażąda od nas zwrotu pieniędzy - przekonuje prof. dr hab. Alojzy Szymański, rektor SGGW.
- Od tygodni nastawiałam się na wycieczkę z dziećmi do parku w Centrum Wodnym. Miała być atrakcja, a wyszło jak zwykle. Cała inwestycja została ewidentnie zrobiona na pokaz i uczy, że nie ma czegoś takiego jak dobro publiczne. Po prostu porażka i bez sensu - mówi Dorota Tokaj, która mieszka blisko.
Panią Tokaj szczególnie powinna rozłościć informacja, że jak każdy podatnik w Centrum Wodnym utopiła też swoje pieniądze. Teraz, zgrzytając zębami, może przez płot oglądać park z ławkami i "modelem rzeki ze źródłem w rejonie górskim". Wzdłuż niej znajdują się: "jeziorka, obszar bagienny oczyszczający przepływającą wodę, szereg modeli budowli hydrotechnicznych, pompownia, roślinność wodna i przybrzeżna, stacja meteorologiczna oraz ścieżki i alejki z oświetleniem". Są też doskonale wyposażone laboratoria. Tablica przy ulicy informuje, ile to wszystko kosztowało (ponad 11,66 mln euro) i ile pieniędzy zapłacił podatnik europejski, w tym polski (ponad 8,23 mln euro).
- Poszłam zobaczyć Centrum Wodne w weekend, a tam zamknięte. Miło by było posiedzieć nad wodą, zwłaszcza kiedy jest upał - rozmarza się Anna Nowakowska z pięciomiesięcznym Patrykiem w wózku przed rektoratem SGGW. Też jest rozczarowana.
Staw jak laboratorium
Wracam do Centrum Wodnego jako dziennikarz. Pan administrator od razu odsyła do rzecznika prasowego. - Dlaczego zamknęliście park zrealizowany głównie z pieniędzy publicznych? - pytam.
- To jest obiekt dydaktyczny, badawczy, edukacyjny, a nie park rozrywki. Cały nasz kampus jest przecież otwarty, tam można spacerować - radzi dr Krzysztof Szwejk, rzecznik SGGW. Zapewnia, że zwykli mieszkańcy (a nie tylko akademickie VIP-y czy unijni urzędnicy) ujrzą rzeczkę i jeziorka w grupach zorganizowanych w czasie dni otwartych. - W lutym, czerwcu i we wrześniu. Jak pokazywaliśmy Centrum Wodne dyplomatom, to z okazji skorzystała też grupka studentów, weszła i wszystko zobaczyła - pociesza rzecznik Szwejk.
- Fajnie. Na dzień otwarty przyjdzie ze 2 tys. ludzi i ustawi się w długiej kolejce - ironizuje Dorota Tokaj.
Krzysztof Szwejk twierdzi, że jeśli zainteresowanie okaże się bardzo duże, to SGGW spróbuje zaplanować nawet więcej dni otwartych w Centrum Wodnym niż tylko trzy w roku. Przekonuje: - Na obiekty badawcze nie można wpuszczać ludzi. Tam są elementy ruchome, zastawki, przelewy. Rozumiem, że ładnie to wygląda, ale to tak, jakby każdy mógł wejść do laboratorium.
Palcem wskazuję na gwiaździsty sztandar UE. - Sugeruje pan, że to Unia kazała zamknąć teren?
Szwejk: - Nie, ale to nie może być obiekt otwarty.
Rektor prof. Alojzy Szymański: - Zbyt dużo włożyliśmy pracy w tę inwestycję. Mam nadzieję, że przychodzić do nas będą nauczyciele szkół średnich z uczniami, by prowadzić u nas zajęcia. Jeśli zbierze się grupa zorganizowana mieszkańców, to Centrum Wodne im też pokażemy - obiecuje.
Przeczytaj także: Nowy plac Trzech Krzyży bez fajerwerków
Wielka fala już w Warszawie. Zobacz galerię zdjęć

-
Unia utopiła euro w Parku Wodnym SGGW?
deptaczek
23.06.10, 10:47
Mam propozycję dla dziennikarzy GW: proszę dotrzeć do wniosku SGGW o dotacjęna ten projekt, czy tam przypadkiem nie było informacji, że obiekt będziepublicznie udostępniany? Jeśli tak, to »
-
Unia utopiła euro w Parku Wodnym SGGW?
anakonda87
23.06.10, 15:18
Draństwo.Przecież każą sobie płacić za studia, to dlaczego jeszcze sięgają po pieniądzeunijne i podatki (czyli dwa razy do naszej kieszeni?)»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





