Park, do którego nikogo nie można wpuścić

Michał Wojtczuk
24.06.2010 aktualizacja: 2010-06-23 18:02
A A A Drukuj
Otwarcie Centrum Wodnego na SGGW Fot. Adam Kozak / Agencja Gazeta
  • Zza zamkniętej bramy Centrum Wodnego przy ul. Ciszewskiego zwiedzamy m.in. 'model rzeki ze źródłem w rejonie górskim'
We wczorajszej "Gazecie Stołecznej" napisaliśmy, że Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego nie chce wpuszczać spacerowiczów do parku otaczającego nowy budynek Centrum Wodnego.
- Inwestycja jest zbyt cenna, żeby tak wszystkich wpuszczać. Wejdzie pies i narobi, kto to będzie zbierał? - tłumaczył "Gazecie" rektor uczelni prof. Alojzy Szymański.

Na budowę Centrum Wodnego oraz parku uczelnia dostała ponad 40 mln zł z funduszy unijnych (cała inwestycja pochłonęła ok. 60 mln zł). Z wykorzystania pieniędzy z UE SGGW jest rozliczane przez rządową agendę - Ośrodek Przetwarzania Informacji. Realizację Centrum Wodnego z ramienia tej instytucji nadzorował Wojciech Motylewski. Choć priorytetem dla Komisji Europejskiej są inwestycje służące jak największej ilości ludzi, Wojciech Motylewski nie chce naciskać na uczelnię, by otworzyła park dla wszystkich. - To nie jest park ani teren wypoczynkowy. Tak może myśleć ktoś niezorientowany, bo rzeczywiście teren wygląda bardzo atrakcyjnie. Ale tak naprawdę to jest element edukacyjny zaprogramowany pod studentów konkretnych wydziałów SGGW - tłumaczy. - Nie można tam wpuścić studentów innych kierunków, nie mówiąc o okolicznych mieszkańcach. Spacerowicze uniemożliwiliby prowadzenie zajęć edukacyjnych.

- Nie rozumiem. Jak uniemożliwiliby? Spacerując?

- Mogłoby zrobić się ciasno, to nieduży teren.

- Przecież studenci nie będą siedzieć w parku cały czas. W weekendy będzie pusty. Dlaczego wtedy nie mogliby tam chodzić ludzie?

- Studenci będą zakładać na kanałach drogie urządzenia pomiarowe. Spacerowicze mogliby je rozregulować albo zabrać - mówi Wojciech Motylewski.

- Nie uważa pan, że idea otworzenia parku dla zwiedzających jest na tyle cenna, że warto by poszukać jakiegoś kompromisowego wyjścia, na przykład zatrudnienia strażników, którzy pilnowaliby urządzeń?

- Nie uważam - ucina rozmowę urzędnik Ośrodka Przetwarzania Informacji.

Komentarz
Szkoła Główna Gospodarstwa Wiejskiego uczy studentów m.in. zasad kształtowania architektury krajobrazu. To doprawdy zdumiewające, że nikt jeszcze nie odebrał tej uczelni prawa do prowadzenia tych zajęć. Czego chce nauczyć studentów szkoła, która będąc najbogatszą wyższą uczelnią w kraju i mając dostęp do środków unijnych, ani razu nie zorganizowała konkursu architektonicznego, a na swoim ursynowskim kampusie od lat stawia wydziałowe budynki o architektonicznej finezji porównywalnej z hurtownią styropianu spod Zambrowa? Jakich architektów krajobrazu chce wykształcić, zamykając za kratami park, "bo a nuż pies wejdzie i narobi"? Skąd studenci mają czerpać wzorce inwencji twórczej, skoro nikomu na uczelni nie chce się pogłówkować nad tym, jak fantastyczny park udostępnić ludziom, nie tracąc jego walorów edukacyjnych?
Michał Wojtczuk



Przeczytaj także: Unia utopiła euro w Parku Wodnym SGGW?



Podziel się

  • Park, do którego nikogo nie można wpuścić anakonda87 24.06.10, 09:02

    ... i co dalej?»

  • Park, do którego nikogo nie można wpuścić tomekdabrowski57 24.06.10, 11:23

    ponieważ jest to uczelnia o korzeniach wsiowych to i myslenie wsiowe jest tam wszech obecneogrodzić,zagrodzić,poszczuć psami i kosąjestem dumny z medrkości wielce szanownego pana »

  • Jaki qu... park? robot_humano 24.06.10, 12:41

    Normalnie Bareja. Weźmie się cham i uprze, że wejdzie. Na poligon też się będziesz jeden z drugim wpiedralał bo ładnie, spokojnie i ptaszki śpiewają? Wpyścić Wojtczuka do salonu to atrament »

Najnowsze wiadomości z Warszawy