Debata o Europride: Festiwal wolności czy antykultura?

Wojciech Karpieszuk
24.06.2010 aktualizacja: 2010-06-24 01:07
A A A Drukuj
Podczas debaty: od lewej poseł Stanisław Pięta, Tomasz Bączkowski, Karolina Malczyk-Rokicinska i Yga Kostrzewa Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Homoparada to nie festiwal kulturalny. To rodzaj antykultury - mówił poseł PiS Stanisław Pięta na debacie o Europride. - To tygodniowy festiwal tolerancji i wolności - odpowiadała mu Karolina Malczyk - Rokicińska, pełnomocniczka prezydent Warszawy ds. równego traktowania
Środowa debata "Czy Warszawa jest gotowa do Europirede?" zgromadziła kilkadziesiąt osób. Przeciwnicy usiedli po jednej, zwolennicy po drugiej stronie kawiarni Kulturalna. Moderował Jan Gebert, a dyskutowali Yga Kostrzewa z Lambdy Warszawa, organizacji walczącej o prawa gejów i lesbijek, Karalina Malczyk - Rokicińska, Tomasz Bączkowski z Fundacji Równości, organizatora Europride i Stanisław Pięta, który wsławił się interpelacją do ministra kultury w sprawie wystawy "Ars Homo Erotica" w Muzeum Narodowym. Nazwał ją "promocją zboczeń seksualnych".

Ale na debacie powstrzymywał się od takich komentarzy - Yga Kostrzewa zapowiedziała, że jak coś takiego usłyszy, wyjdzie z sali. Jednak na wstępie poseł Pięta zaznaczył: - Nie będę się posługiwać pojęciem homoseksualnej orientacji seksualnej. Będę mówić o preferencjach. Później mówił jeszcze, że Europride to przedsięwzięcie polityczne, a SLD i PO rywalizują z sobą o przychylność "mediów homolewicowych". - Chwała Bogu, te parady nie przybierają jeszcze u nas takich rozmiarów, jak w innych miastach Europy. Ale są naciski na zmianę obyczajowości - przestrzegał. I dodał: - Spacer homoseksualistów ubranych w określony sposób ze względów estetycznych jest nie do przyjęcia, uczestnicy homospacerów łamią pewną normę obyczajowości. Narzucają społeczeństwu gorszące obrazy. Powinniśmy społeczeństwo chronić przed tym, a szczególnie dzieci.

- Co pana tak gorszy? - dociekała Kostrzewa.

- Obnażanie się - odparł poseł Pięta.

Yga Kostrzewa: - Nigdy w Polsce nie widziałam parady gejów i lesbijek z obnażaniem się. Oczywiście media dla podkręcenia pokazują bardziej kolorowych uczestników, ale zmartwię pana - większość to osoby zwyczajne.

Tomasz Bączkowski, pytany przez kogoś z publiczności o finanse, odpowiadał: - Cały budżet zamknęliśmy w kwocie ok. 200 tys. zł. Wzięliśmy kredyty, liczymy na to, że zwróci się to z imprez biletowanych towarzyszących Europride. Nikt przy organizacji parady nie jest zatrudniony. Robimy ją własnym sumptem. Miasto nie zdecydowało się zaangażować finansowo. Nie pomaga przy promocji tej imprezy.

Karolina Malczyk - Rokicińska broniła ratusza: - Głównym zadaniem miasta jest przygotowanie przestrzeni publicznej dla każdego, kto w granicach prawa manifestuje swoje poglądy. Niezależnie czy są one zgodne z poglądami urzędników, czy nie. To, co miało miejsce w 2005 roku (wtedy ówczesny prezydent Warszawy Lech Kaczyński nie dał zgody na Paradę Równości) Trybunały Konstytucyjny i w Strasburgu uznały za nielegalne.

Przeciwnicy parady i dopytywali pełnomocniczkę, ile ich - polskich podatników - będzie kosztować ta parada. - Zgodę na marsz i ochronę policji daliśmy też Fundacji Narodowego Dnia Życia, która zorganizowała Marsz dla Życia i Rodziny. Też musieliśmy się liczyć z kosztami - odparła Malczyk - Rokicińska.

Nagle wstał mężczyzna w średnim wieku i zwrócił się do przedstawicielki ratusza: - Czy pani wie, co się dzieje w darkroomach? Geje roznoszą choroby weneryczne, HIV.

Głos z sali: - A skąd pan wie? Odwiedza pan darkroomy?

Mężczyzna: - Ja nie, znajomi byli.

Inny przeciwnik parady dowodził, że geje żyją średnio tylko 47 lat. Jakaś starsza kobieta życzyła gejom i lesbijkom nawrócenia.

Było też i takie pytanie do posła Pięty: - Czy w ramach przemiany prezesa Kaczyńskiego, możliwe jest, że PiS poprze ustawę o związkach partnerskich? W Polsce żyje od 1,5 mln do nawet 3 mln homoseksualistów. Głosy te mogłyby przesadzić o wyniku wyborów.

Poseł Pięta odparł, że liczby są przesadzone. Dodał, że PiS nie poprze związków homoseksualistów. Ale apelował też, by nie traktować go jak wilka. Zapewniał, że nie chce penalizacji gejów i lesbijek. A na koniec zadeklarował nawet, że nie będzie rzucać pomidorami w uczestników parady. - Ale będę bronić moralności - tajemniczo zapowiedział.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy