Narbutta 29, czyli krótka historia pierwszego radia
25.06.2010
aktualizacja: 2010-06-25 00:24
Z cyklu Warszawa Nieodbudowana: Halo, halo! Ici, Varsovie, Pologne - pierwsze słowa z polskiej radiostacji na Mokotowie pobiegły w eter po francusku
ZOBACZ TAKŻE
- Zmiany w regionalnym radiu dla Warszawy i Mazowsza (02-02-11, 20:25)
- Miłość jej wszystko wybaczy (30-08-10, 12:40)
- Wydał majątek, żeby zamieszkać w trzech pokojach z wanną (09-07-10, 17:00)
- Warszawa Nieodbudowana: ten kościół zna każdy w Polsce (04-06-10, 16:00)
- Końska historia w Teatrze Syrena - Warszawa Nieodbudowana (05-03-10, 14:00)
- Warszawa nieodbudowana: Kamienica za figurką świętej (12-02-10, 15:00)
Zaraz potem słuchacze przy kilku odbiornikach radiowych usłyszeli to samo po polsku. "Halo, halo! Tu próba radiostacji Polskiego Towarzystwa Radiotechnicznego".
Był październik 1924 r. W tym czasie trwały ostatnie prace przy budowie pierwszej siedziby radia w Polsce. Stała przy ul. Narbutta. Jej mury przetrwały do dziś. Ukryte są jednak w kompletnie innym budynku. To trzypiętrowa kamienica zbudowana tu po drugiej wojnie światowej, dziś mieści Ośrodek "Karta", a przez lata jednostkę wojskową.
Wojacy w danym radiu
Na przełomie lat 60. i 70. dom ten mijałem codziennie w drodze do szkoły podstawowej usytuowanej na drugim narożniku Narbutta i Wiśniowej. W oknach godzinami przesiadywali żołnierze. Zaczepiali przechodzące dziewczyny. Flirtowali z nimi. W głębi pomieszczeń widać było prycze. Całość wywierała zaś raczej posępne wrażenie.
Za budynkiem wzdłuż Wiśniowej, dokładnie naprzeciwko okien naszej szkoły, ciągnęły się niskie, ceglane zabudowania. Parkowały tam chyba samochody wojskowe. Minęło wiele lat, zanim dowiedziałem się, że to właśnie tu produkowano pierwsze w Polsce lampy radiowe. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie zdjęcie budynku. Najnowocześniejsza technologia lat 20. XX w. została wtłoczona w architekturę sięgającą nie ku przyszłości, lecz szlacheckiej przeszłości. Budynek przypominał dworek, a jego architektura w żaden sposób nie kojarzyła się z rozgłośnią radiową. Jednak w pierwszej połowie lat 20. XX w. tak właśnie budowano. Nostalgiczny i malowniczy styl narodowego historyzmu w kilka lat od odzyskania przez Polskę niepodległości wydawał się najlepiej oddawać ducha narodowego. Radio od razu stawało się taką narodową instytucją, choć w 1924 r. chyba nikt jeszcze nie był w stanie przewidzieć jego zawrotnej kariery.
Razem z Anglikami i Francuzami
Budynek w ciągu paru miesięcy 1924 r. wzniosło Polskie Towarzystwo Radiotechniczne (PTE). Mimo narodowego stylu architektury nie była to firma czysto polska. Raczej przedsięwzięcie międzynarodowe: polsko-brytyjsko-francuskie.
Polscy udziałowcy mieli jedną trzecią akcji, reszta należała do angielskiej firmy Marconi Wireless Telegraph Co Ltd. oraz Societé Francaisé Radioélectrique.
Kompleks zabudowań tworzył dom frontowy od ul. Narbutta i oficyny mieszczące pomieszczenia produkcyjne lamp radiowych. Frontowy dworek miał dwa piętra, bramę pośrodku, nad nią balkon i wystawkę z trójkątnym tympanonem w zwieńczeniu. Skrzydła boczne były dłuższe, za to parterowe. Środkową część elewacji rytmizowały pilastry dźwigające belkowanie z napisem "Polskie Towarzystwo Radiotechniczne". Z kolei w tympanonie znalazł się inicjał PTR. W budynku frontowym urzędowały administracja i pierwsza w Polsce rozgłośnia radiowa z amplifikatornią, gdzie technicy dbali o właściwą jakość emitowanego sygnału. Tuż obok, w miejscu, gdzie dziś znajduje się Szkoła Podstawowa nr 59, stanął wysoki maszt radiowy.
Pierwsze słowa
Trwały jeszcze prace wykończeniowe przy budynku, gdy Towarzystwo kupiło we Francji stację nadawczą. Przy jej montażu uczestniczyli technicy i inżynierowie z tego kraju. Prace te wspominał Władysław Swat, pracownik PTR. To właśnie on wypowiedział pierwsze słowa po polsku na falach radia: "Pracowałem z panem Bessiere jako tłumacz w studiu, do którego co jakiś czas zaglądał dyrektor Plebański. Rudniewski oraz inżynier Eisenstein. Ok. godz. 22 pan Bessiere oznajmił, że wszystko jest gotowe, wobec czego dyrektorzy i personel techniczny rozjechali się do swoich mieszkań, aby stamtąd kontrolować jakość audycji i kontrolować telefonicznie swoje spostrzeżenia. Przy amplifikatorze pozostał inżynier Manujłowicz. Pan Bessiere i ja mieliśmy zapowiadać. Przy fortepianie była moja siostra. Około północy przez mikrofon pobiegły w eter po raz pierwszy z polskiej rozgłośni słowa i dźwięki muzyki. P. Bessiere zapowiadał po francusku (...), ja po polsku. Informował też, że audycje można odebrać na fali o długości 385 m".
Oficjalny początek radia przypadł jednak dopiero na 1 lutego 1925 r. Z tego też powodu jako datę powstania budynku zwykle podaje się rok 1925.
Tym razem punktualnie o godz. 18 przed mikrofonem stanął dyrektor Roman Rudniewski. Jego wystąpienie opisał Maciej Kwiatkowski na łamach "Stolicy" z 1963 r. Dyrektor zapowiedział codzienne nadawanie programów między godz. 18 a 19 składające się głównie z odczytów i koncertów. "Obowiązki spikerowania przejęła na siebie Halina Wilczyńska, zaczynając listę polskich spikerek radiowych odznaczających się radiofonicznymi głosami" - czytamy.
Kiepura w eterze
7 lutego 1925 r. do Warszawy dotarła elektryzująca wiadomość. Rozgłośnię z ul. Narbutta usłyszano w Wiedniu i Londynie. Kwiatkowski wylicza też nazwiska osób, które tego miesiąca jako pierwsze wystąpiły przed mikrofonem. Wśród nich zalazła się m.in. Hanka Ordonówna, Fryderyk Jarossy, Tadeusz Rentgen, Aleksander Zelwerowicz.
5 maja 1925 r. w budynku przy ul. Narbutta przed mikrofonem radiowym debiutował Jan Kiepura. Wielka kariera była dopiero przed nim, choć już miał na swym koncie sukcesy, a w lutym dostał nawet zaproszenie do Belwederu.
„Niejaki Jan Kiepura ma bardzo ładny głos i występuje na estradach. Wprawdzie nie ma jeszcze wyrobionego wśród artystów i publiczności nazwiska, ale występy są atrakcyjne i cieszą się dużą frekwencją. (...) Można by więc początkującym śpiewakiem zainteresować gości czwartkowych prezydenta” - czytamy wspomnienie Konstantego Lenca w książce Wacława Panka o Kiepurze. W radiu Kiepura pozostawił swoje zdjęcie ze znamienną dedykacją: „Jan Kiepura, młody utalentowany tenor Opery Warszawskiej. Znany stolicy z sukcesów w roli Fausta i Turida w »Rycerskości «”.
Nie wiemy, jak występ tenora został odebrany przez nielicznych jeszcze słuchaczy radiowych. Już niedługo radio miało pokochać śpiewaka.
W burze cisza
Gdy miesiąc później zaczął się sezon burz, radio przerwało emisje. Powrócono do nich po uspokojeniu się pogody - jesienią. Jednak nie na długo. PTR wyrosła konkurencja. Jesienią 1925 r. powstało Polskie Radio sp. z o.o. Swoją pierwszą rozgłośnię uruchomiło przy ul. Kredytowej. PTR, które miało rozgłośnię próbną, nie dostało koncesji i nie mogło finansować się z abonamentu. W kwietniu 1926 r. zaprzestało emisji programów.
Pracownicy częściowo przenieśli się do Polskiego Radia, a firma przy ul. Narbutta zajęła się wyłącznie produkcją aparatury radiowej. Tak było do roku 1928, kiedy to PTR ogłosiło upadłość.
"Na burzliwe zebranie wierzycieli przybył specjalny wysłannik brytyjskiej Marconi Wireless Telegraph Co Ltd. i zakończył spory jednym pociągnięciem pióra, kładąc podpis na czeku opiewającym na zawrotną kwotę 5 tys. funtów szterlingów (milion przedwojennych złotych). Upadła firma została wykupiona przez Brytyjczyków z Marconiego i przekształcona w Polskie Zakłady Marconi S.A.". Wtedy też na tyłach budynku powstała nowa hala produkcyjna dostawiona do starych zabudowań. Dawno też zdemontowano sam maszt radiowy.
W tym stanie budynek przetrwał do 1944 r. Niemcy wysadzili hale produkcyjne i spalili budynek frontowy. Już po wojnie jego mury posłużyły do budowy trzypiętrowego budynku mieszkalnego.

Był październik 1924 r. W tym czasie trwały ostatnie prace przy budowie pierwszej siedziby radia w Polsce. Stała przy ul. Narbutta. Jej mury przetrwały do dziś. Ukryte są jednak w kompletnie innym budynku. To trzypiętrowa kamienica zbudowana tu po drugiej wojnie światowej, dziś mieści Ośrodek "Karta", a przez lata jednostkę wojskową.
Wojacy w danym radiu
Na przełomie lat 60. i 70. dom ten mijałem codziennie w drodze do szkoły podstawowej usytuowanej na drugim narożniku Narbutta i Wiśniowej. W oknach godzinami przesiadywali żołnierze. Zaczepiali przechodzące dziewczyny. Flirtowali z nimi. W głębi pomieszczeń widać było prycze. Całość wywierała zaś raczej posępne wrażenie.
Za budynkiem wzdłuż Wiśniowej, dokładnie naprzeciwko okien naszej szkoły, ciągnęły się niskie, ceglane zabudowania. Parkowały tam chyba samochody wojskowe. Minęło wiele lat, zanim dowiedziałem się, że to właśnie tu produkowano pierwsze w Polsce lampy radiowe. Najbardziej jednak zaskoczyło mnie zdjęcie budynku. Najnowocześniejsza technologia lat 20. XX w. została wtłoczona w architekturę sięgającą nie ku przyszłości, lecz szlacheckiej przeszłości. Budynek przypominał dworek, a jego architektura w żaden sposób nie kojarzyła się z rozgłośnią radiową. Jednak w pierwszej połowie lat 20. XX w. tak właśnie budowano. Nostalgiczny i malowniczy styl narodowego historyzmu w kilka lat od odzyskania przez Polskę niepodległości wydawał się najlepiej oddawać ducha narodowego. Radio od razu stawało się taką narodową instytucją, choć w 1924 r. chyba nikt jeszcze nie był w stanie przewidzieć jego zawrotnej kariery.
Razem z Anglikami i Francuzami
Budynek w ciągu paru miesięcy 1924 r. wzniosło Polskie Towarzystwo Radiotechniczne (PTE). Mimo narodowego stylu architektury nie była to firma czysto polska. Raczej przedsięwzięcie międzynarodowe: polsko-brytyjsko-francuskie.
Polscy udziałowcy mieli jedną trzecią akcji, reszta należała do angielskiej firmy Marconi Wireless Telegraph Co Ltd. oraz Societé Francaisé Radioélectrique.
Kompleks zabudowań tworzył dom frontowy od ul. Narbutta i oficyny mieszczące pomieszczenia produkcyjne lamp radiowych. Frontowy dworek miał dwa piętra, bramę pośrodku, nad nią balkon i wystawkę z trójkątnym tympanonem w zwieńczeniu. Skrzydła boczne były dłuższe, za to parterowe. Środkową część elewacji rytmizowały pilastry dźwigające belkowanie z napisem "Polskie Towarzystwo Radiotechniczne". Z kolei w tympanonie znalazł się inicjał PTR. W budynku frontowym urzędowały administracja i pierwsza w Polsce rozgłośnia radiowa z amplifikatornią, gdzie technicy dbali o właściwą jakość emitowanego sygnału. Tuż obok, w miejscu, gdzie dziś znajduje się Szkoła Podstawowa nr 59, stanął wysoki maszt radiowy.
Pierwsze słowa
Trwały jeszcze prace wykończeniowe przy budynku, gdy Towarzystwo kupiło we Francji stację nadawczą. Przy jej montażu uczestniczyli technicy i inżynierowie z tego kraju. Prace te wspominał Władysław Swat, pracownik PTR. To właśnie on wypowiedział pierwsze słowa po polsku na falach radia: "Pracowałem z panem Bessiere jako tłumacz w studiu, do którego co jakiś czas zaglądał dyrektor Plebański. Rudniewski oraz inżynier Eisenstein. Ok. godz. 22 pan Bessiere oznajmił, że wszystko jest gotowe, wobec czego dyrektorzy i personel techniczny rozjechali się do swoich mieszkań, aby stamtąd kontrolować jakość audycji i kontrolować telefonicznie swoje spostrzeżenia. Przy amplifikatorze pozostał inżynier Manujłowicz. Pan Bessiere i ja mieliśmy zapowiadać. Przy fortepianie była moja siostra. Około północy przez mikrofon pobiegły w eter po raz pierwszy z polskiej rozgłośni słowa i dźwięki muzyki. P. Bessiere zapowiadał po francusku (...), ja po polsku. Informował też, że audycje można odebrać na fali o długości 385 m".
Oficjalny początek radia przypadł jednak dopiero na 1 lutego 1925 r. Z tego też powodu jako datę powstania budynku zwykle podaje się rok 1925.
Tym razem punktualnie o godz. 18 przed mikrofonem stanął dyrektor Roman Rudniewski. Jego wystąpienie opisał Maciej Kwiatkowski na łamach "Stolicy" z 1963 r. Dyrektor zapowiedział codzienne nadawanie programów między godz. 18 a 19 składające się głównie z odczytów i koncertów. "Obowiązki spikerowania przejęła na siebie Halina Wilczyńska, zaczynając listę polskich spikerek radiowych odznaczających się radiofonicznymi głosami" - czytamy.
Kiepura w eterze
7 lutego 1925 r. do Warszawy dotarła elektryzująca wiadomość. Rozgłośnię z ul. Narbutta usłyszano w Wiedniu i Londynie. Kwiatkowski wylicza też nazwiska osób, które tego miesiąca jako pierwsze wystąpiły przed mikrofonem. Wśród nich zalazła się m.in. Hanka Ordonówna, Fryderyk Jarossy, Tadeusz Rentgen, Aleksander Zelwerowicz.
5 maja 1925 r. w budynku przy ul. Narbutta przed mikrofonem radiowym debiutował Jan Kiepura. Wielka kariera była dopiero przed nim, choć już miał na swym koncie sukcesy, a w lutym dostał nawet zaproszenie do Belwederu.
„Niejaki Jan Kiepura ma bardzo ładny głos i występuje na estradach. Wprawdzie nie ma jeszcze wyrobionego wśród artystów i publiczności nazwiska, ale występy są atrakcyjne i cieszą się dużą frekwencją. (...) Można by więc początkującym śpiewakiem zainteresować gości czwartkowych prezydenta” - czytamy wspomnienie Konstantego Lenca w książce Wacława Panka o Kiepurze. W radiu Kiepura pozostawił swoje zdjęcie ze znamienną dedykacją: „Jan Kiepura, młody utalentowany tenor Opery Warszawskiej. Znany stolicy z sukcesów w roli Fausta i Turida w »Rycerskości «”.
Nie wiemy, jak występ tenora został odebrany przez nielicznych jeszcze słuchaczy radiowych. Już niedługo radio miało pokochać śpiewaka.
W burze cisza
Gdy miesiąc później zaczął się sezon burz, radio przerwało emisje. Powrócono do nich po uspokojeniu się pogody - jesienią. Jednak nie na długo. PTR wyrosła konkurencja. Jesienią 1925 r. powstało Polskie Radio sp. z o.o. Swoją pierwszą rozgłośnię uruchomiło przy ul. Kredytowej. PTR, które miało rozgłośnię próbną, nie dostało koncesji i nie mogło finansować się z abonamentu. W kwietniu 1926 r. zaprzestało emisji programów.
Pracownicy częściowo przenieśli się do Polskiego Radia, a firma przy ul. Narbutta zajęła się wyłącznie produkcją aparatury radiowej. Tak było do roku 1928, kiedy to PTR ogłosiło upadłość.
"Na burzliwe zebranie wierzycieli przybył specjalny wysłannik brytyjskiej Marconi Wireless Telegraph Co Ltd. i zakończył spory jednym pociągnięciem pióra, kładąc podpis na czeku opiewającym na zawrotną kwotę 5 tys. funtów szterlingów (milion przedwojennych złotych). Upadła firma została wykupiona przez Brytyjczyków z Marconiego i przekształcona w Polskie Zakłady Marconi S.A.". Wtedy też na tyłach budynku powstała nowa hala produkcyjna dostawiona do starych zabudowań. Dawno też zdemontowano sam maszt radiowy.
W tym stanie budynek przetrwał do 1944 r. Niemcy wysadzili hale produkcyjne i spalili budynek frontowy. Już po wojnie jego mury posłużyły do budowy trzypiętrowego budynku mieszkalnego.
Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim
Bryła.pl poleca: Zapomniane klisze: Za Żelazną Bramą

Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]





