Szok, koszmar - wasze opinie w sprawie Złotej 44

warszawa.gazeta.pl
25.06.2010 aktualizacja: 2010-06-25 16:20
A A A Drukuj
Po lewej niedokończony wieżowiec Daniela Libeskinda Fot. Robert Kowalewski / Agencja Gazeta
Naczelny Sąd Administracyjny zdecydował w czwartek, że robotnicy nie mogą wrócić na budowę wieżowca Daniela Libeskinda przy Złotej 44. Naszą skrzynkę zasypaliście listami pełnymi głosów oburzenia.
SERWISY


>>> Przeczytaj: Szkielet wieżowca Libeskinda będzie straszył na Euro

Piszę do państwa z Krakowa i łącze się w bólu ze wszystkimi Warszawiakami, ponieważ wyrok wydany dzisiaj przez NSA odbieram jako skandal i katastrofę. Wyrok ten jest podtrzymywaniem trupa, jakim będzie konstrukcja niezrealizowanego żagla Daniela Libeskinda. My w Krakowie mamy już takiego trupa popularnie zwanego "Szkieletorem" z którym nie możemy sobie poradzić od 30 lat. Mimo pięknych nowych wizualizacji zaczynam się bać o jego budowę, ponieważ jeśli miasto takie jak Warszawa, która jest stolicą, której głównym atrybutem ma być nowoczesność nie jest w stanie wybudować budynku jednego z najsłynniejszych architektów na świecie ponieważ jest blokowany przez grupkę ludzi.



To jest nie do pomyślenia, iż siedem osób jest w stanie zablokować budowę nowego symbolu Warszawy jednego z najbardziej rozpoznawalnych budynków w Polsce a nawet na świecie. Budynku, który nie wątpliwie był by czymś unikatowym w całej Polsce. Uważam, iż powinniście państwo naciskać, prosić o komentarz odpowiedzialne jednostki i władze Warszawy, bo to orzeczenie to nie tylko nie wznowienie budowy, ale co gorsza jest to sygnał dla większości inwestorów, że w Polsce nie warto inwestować. Na zakończenie uważam, iż Warszawa zasługuję na taką architekturę, Kraków zasługuję na taką architekturę, Gdańsk, Wrocław, Poznań, Łódź i wszystkie inne miasta zasługują na dobrą architekturę. Mam nadzieje, iż dzisiejszy wynik sprawi choć jedną pozytywną rzecz, a mianowicie, że w Polsce w końcu zaczniemy rozmawiać o ARCHITEKTURZE.
Mariusz



Muszę przyznać że jestem w ciężkim szoku, że tak prestiżowa i ważna dla miasta inwestycja możne być zablokowana przez 7 osób. Ale niestety polskie prawo na to pozwala. Sam obracam się w branży budowlanej i doskonale wiem, że aby cokolwiek załatwić trzeba odwiedzić pół urzędów w mieście i dodatkowo trafić jeszcze na dobry humor pani/pana za okienkiem.

Dziwi mnie postawa władz Warszawy, które nic w tej sprawie nie robią. Mam wrażenie ze jedyną osoba, której zależny by wieżowiec przy Złotej 44 powstał jak najszybciej jest Burmistrz Śródmieścia. Popieram w 100% jego propozycje dotyczące zmian prawnych, które umożliwią uniknięcie w przyszłości podobnych sytuacji tj:

1. Zniesienie możliwości unieważnienia pozwolenia na budowę, po fizycznym rozpoczęciu prac,

2. Ograniczenie możliwości protestowania w trybie administracyjnym. Komu nie podoba się inwestycja, mógłby dochodzić swoich praw w trybie cywilnym,

3. Wprowadzenie specustawy umożliwiającej przymusowe wysiedlanie mieszkańców z PRL-owskich bloków z centrum miasta tak by mogły tam stanąć budynki na miarę XXI wieku.

Od lat miasto chwali się nowym planem zagospodarowania centrum: wysokie, nowoczesne wieżowce, fontanny, parki. Jak widać, przy dziś obowiązujących przepisach mamy duże szanse ze za kilkadziesiąt lat zamiast nowoczesnej europejskiej stolicy Warszawa będzie betonowym klocem, w którego centrum królują bloki z wielkiej płyty, a wokół PKiN zamiast wieżowców dalej będzie straszył pusty Plac Defilad.

Mam nadzieje że media odpowiednio nagłośnia tą sprawę. Może wtedy ktoś pomyśli zanim znów na lata zablokuje kolejną inwestycje.
Jacek



>>> Przeczytaj: Burmistrz o wyroku NSA: zwycięstwo PRL nad XXI w.

Koszmarny wyrok, koszmarny wstyd, koszmarni mali ludzie. A tak się cieszyłem, że będziemy mieli taki piękny budynek w naszym mieście.
Wojciech S.



Piszę gdyż jestem oburzony po tym jak się dowiedziałem że tak flagowa inwestycja, która miasto chwaliło się w Cannes będzie zablokowana! Bardzo trzymałem kciuki za Złotą 44, ale w głowie się nie mieści że przez 7 sąsiadów została wstrzymana! Myślę że trzeba to nagłośnić i coś z tym zrobić (chociażby pomysł zmiany prawa Burmistrza Śródmieścia.).
Łukasz W.



Złota 44 była olbrzymią szansą na wybicie się Warszawy i zerwanie z niestety wciąż panującym wizerunkiem miasta z centralnej Europy, szarego, zdominowanego przez komunistyczne bloki. Chociaż jeden wieżowiec wiosny nie czyni, może się przyczynić do pozytywnych zmian i do przyspieszenia zagospodarowania placu Defilad, na który czekamy już od ponad 20 lat.

Chyba znamy już na pamięć obietnice władz różnych kadencji, o tym jaką to Warszawa jest przyjazna inwestycjom, jak wspiera rozwój i jak doskonałym miejscem jest na biznes. W rzeczy samej, patrząc na jakąkolwiek inwestycję, obietnice te znikają tak szybko jak pojawia się polskie prawo i jak stopniowo inwestorom rzuca się kłody pod nogi.

Słyszeliśmy już o absurdalnych protestach pseudo ekologów, mogących zatrzymać na lata projekty ważne dla całego kraju, o przepisach i sporach, które na kolejne lata paraliżują chęć i wolę budowania i zapełniania tkanki tego okaleczonego komunizmem miasta.

I tak oto, po raz kolejny milionowa inwestycja, dająca prestiż stolicy, utknęła w sądzie, za sprawą garstki sąsiadów, których mentalność nie nadąża za zmieniającymi się czasami, albo, co gorsza, nadal tkwi w duchu Gierka.

Złota 44 jest kwintesencją nieudaczności władz i nieprzyjaznego klimatu inwestycyjnego Warszawy. Zjawia się inwestor, kupuje działkę za grube miliony w sercu miasta, ma gest, ma fantazję, ma klasę, funduje Warszawie budynek ikonę, zatrudnia światowej sławy architekta, dostaje pozwolenie na budowę. I tu się zaczyna całe polskie piekiełko.

Sam fakt, iż budowę wstrzymano z powodu sporów sądowych mimo wydania pozwolenia na budowę, co więcej, fakt iż uczyniła to grupka sąsiadów, rzuca długi cień na Warszawę w całej Europie. Specjalistyczne pisma architektoniczne, kluby, zrzeszenia, pracownie architektoniczne, firmy konsultingowe mają na uwadze Złotą 44, jako przykład w jakie bagno może wpaść inwestor, naiwnie ufając zapewnieniom władz o przyjaznej inwestycjom Warszawie.

Wieżowiec Orco stał się symbolem sromotnej klęski Warszawy jako miasta nie- nowoczesnego, niesprzyjającego inwestycjom, miasta, które z powojennych okaleczeń nie staje śmiało na nogi, konkurując architektonicznie z innymi stolicami Europy.

Osobiście, uważam że zablokowanie budowy odbije się szerokim kręgiem w świecie biznesu, kompromitując Warszawę, która, po masowych złych doświadczeniach innych inwestycji, straci po raz kolejny swoją szansę.

Dlatego też apeluję do zdrowego rozsądku władz Warszawy, do ludzi odpowiedzialnych za decyzję, aby absurdalne, chore sytuacje, jak ta wywołana protestami garstki sąsiadów, nie pozbawiły nas i Warszawy budynku, który sprawi iż nasza stolica architektonicznie i turystycznie zbliży się do zachodnich standartów.

Frankfurt, Londyn czy Barcelona potrafiły postawić na rozwój, my tymczasem, tracimy cenny czas wysyłając sygnały do inwestorów że u nas się nie da.

Nie jesteśmy pępkiem Europy, jeżeli Warszawę stać na luksus partaczenia milionowych inwestycji, inwestorzy zapukają do innych drzwi, do Budapesztu, Pragi, Bratysławy
k.



Przeczytaj także: Szkielet wieżowca Libeskinda będzie straszył na Euro



Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy