Niejasności wokół przetargu na 1580 wiat przystankowych
28.06.2010
aktualizacja: 2010-06-27 19:54
Psuje się atmosfera wokół przetargu na wiaty przystankowe dla miasta. Branża reklamowa narzeka na niejasne zasady. W poniedziałek w tej sprawie spotkanie w ratuszu.
ZOBACZ TAKŻE
- Jakie będą nowe wiaty na przystankach? Jest pięć ofert (29-07-10, 08:00)
- Fuszerka i chodnikowa schizofrenia przy Marszałkowskiej (29-06-10, 10:00)
- Kosmiczne wiaty z Trasy W-Z mniejsze i spóźnione (26-05-10, 08:00)
- Protesty w przetargu na wagony metra (18-05-10, 22:00)
- Trzeba unieważnić przetarg na 20 pociągów - będą kary? (18-03-10, 09:00)
Przetarg na wiaty ma przetrzeć szlaki partnerstwu publiczno-prywatnemu w Warszawie. Firma, która go wygra, ma ustawić w mieście 1580 wiat. W centrum ma stanąć 625 konstrukcji według projektu wybranego w konkursie cztery lata temu, w pozostałych lokalizacjach - wiaty seryjne. W niektórych miejscach objętych ochroną konserwatora mają zostać ustawione obiekty, takie jak te, które dziś można oglądać w Al. Ujazdowskich.
Chodzi o ogromne pieniądze. Koszt montażu tych wszystkich wiat to 80-100 mln zł. W zamian firma, która wygra przetarg, przez kilka-kilkanaście lat będzie mogła czerpać zyski z reklam rozwieszanych na przystankach.
Wejście monopolisty
Do walki o kontrakt szykują się wszyscy najwięksi gracze rynku reklamy zewnętrznej. Oprócz grupy AMS (należy do koncernu Agora, wydawcy "Gazety Wyborczej") start w przetargu zapowiedziała już firma Clear Channel Poland oraz Stroer Polska. Do bitwy o wiaty chce też przystąpić francuski koncern JC Decaux, który dziś w Polsce ma tylko tablice reklamowe na terenie lotniska Okęcie. Koncern słynie z tego, że najchętniej angażuje się w wejście na nowy rynek wtedy, jeżeli ma możliwość zdobycia monopolu. A właśnie monopol na reklamy na wiatach w Warszawie daje wygrana przetargu ogłoszonego przez ratusz.
- Monopol to błąd. Od lat podpowiadaliśmy, że w Warszawie powinno być dwóch koncesjonariuszy - mówi Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej zrzeszającej największe firmy outdoorowe. Przekonuje, że tak jest w porównywalnych miastach europejskich - Berlinie, Wiedniu, Dreźnie, Hamburgu. - Dla miasta jest lepiej, jeśli firmy konkurują, to wpływa na szybkość inwestycji - przekonuje.
Mamy wątpliwości
To nie koniec wątpliwości branży reklamowej. W przetargu zapisane jest, że wiaty mają zostać ustawione w trzy lata. - Tego się nie da zrobić. Uzyskanie całej dokumentacji niezbędnej do zamontowania 14 wiat w Al. Ujazdowskich trwało pół roku. A weźmy pod uwagę, że niektóre wiaty mają stanąć na terenach pod opieką konserwatora, co wydłuża wszystkie uzgodnienia - mówi Kaczoń. Kierowana przez niego izba nalega też, by nie obciążać firm reklamowych obowiązkiem utrzymywania w czystości przystanku, na którym zostanie ustawiona wiata. - Podczas ostatniej zimy wyszło na jaw, że to nie ma sensu: wynajęta ekipa sprzątała przystanek, a potem ulicą przejeżdżał pług i wrzucał śnieg na przystanek. Lepiej, żeby chodniki, ulice i przystanki sprzątała jedna firma. Zwycięzca przetargu powinien po prostu pokrywać część kosztów - dowodzi. Jego zdaniem w przetargu nie są ponadto wystarczająco dokładnie opisane kwestie dotyczące łączenia się przez firmy w konsorcja.
Kilka dni temu Izba Gospodarcza Reklamy Zewnętrznej opublikowała na łamach prasy list otwarty do władz ratusza. "Z przykrością stwierdzamy, że Miasto Stołeczna Warszawa w opublikowanym opisie warunków udzielenia koncesji nie uwzględniło zasadniczych postulatów branży reklamy zewnętrznej, zgłoszonych w czasie wieloletnich przygotowań do zagospodarowania warszawskich przystanków. Nasze propozycje zostały przez władze samorządowe zignorowane, mimo że opierały się na doświadczeniach krajowych i międzynarodowych. Przyjęte założenia są też sprzeczne z duchem partnerstwa publiczno-prywatnego - wszystkie ryzyka i koszty zostały przerzucone przez miasto na koncesjonariusza" - napisano w nim.
List przyniósł pewien efekt - termin zgłaszania się do przetargu przesunięto z 5 na 28 lipca, a na stronie Zarządu Transportu Miejskiego, który organizuje postępowanie, pojawiają się kolejne odpowiedzi precyzujące zasady. Na poniedziałek zaś ratusz zaprosił przedstawicieli branży reklamowej na spotkanie w sprawie przetargu.
- Jesteśmy dobrej myśli, może urzędnicy przemyślą nasze argumenty, może niektóre zasady zmienią albo uproszczą? - liczy Lech Kaczoń.
- Będziemy rozmawiać i wyjaśniać, ale nie sądzę, żeby były zmiany w przetargu. Argumenty przywołane w liście otwartym są po prostu nieprawdziwe - ucina jednak Paweł Pawłowski, dyrektor miejskiego biura obsługi inwestorów.
Zobacz jak będzie wyglądało Muzeum Sztuki Nowoczesnej na pl. Defilad

Chodzi o ogromne pieniądze. Koszt montażu tych wszystkich wiat to 80-100 mln zł. W zamian firma, która wygra przetarg, przez kilka-kilkanaście lat będzie mogła czerpać zyski z reklam rozwieszanych na przystankach.
Wejście monopolisty
Do walki o kontrakt szykują się wszyscy najwięksi gracze rynku reklamy zewnętrznej. Oprócz grupy AMS (należy do koncernu Agora, wydawcy "Gazety Wyborczej") start w przetargu zapowiedziała już firma Clear Channel Poland oraz Stroer Polska. Do bitwy o wiaty chce też przystąpić francuski koncern JC Decaux, który dziś w Polsce ma tylko tablice reklamowe na terenie lotniska Okęcie. Koncern słynie z tego, że najchętniej angażuje się w wejście na nowy rynek wtedy, jeżeli ma możliwość zdobycia monopolu. A właśnie monopol na reklamy na wiatach w Warszawie daje wygrana przetargu ogłoszonego przez ratusz.
- Monopol to błąd. Od lat podpowiadaliśmy, że w Warszawie powinno być dwóch koncesjonariuszy - mówi Lech Kaczoń, prezes Izby Gospodarczej Reklamy Zewnętrznej zrzeszającej największe firmy outdoorowe. Przekonuje, że tak jest w porównywalnych miastach europejskich - Berlinie, Wiedniu, Dreźnie, Hamburgu. - Dla miasta jest lepiej, jeśli firmy konkurują, to wpływa na szybkość inwestycji - przekonuje.
Mamy wątpliwości
To nie koniec wątpliwości branży reklamowej. W przetargu zapisane jest, że wiaty mają zostać ustawione w trzy lata. - Tego się nie da zrobić. Uzyskanie całej dokumentacji niezbędnej do zamontowania 14 wiat w Al. Ujazdowskich trwało pół roku. A weźmy pod uwagę, że niektóre wiaty mają stanąć na terenach pod opieką konserwatora, co wydłuża wszystkie uzgodnienia - mówi Kaczoń. Kierowana przez niego izba nalega też, by nie obciążać firm reklamowych obowiązkiem utrzymywania w czystości przystanku, na którym zostanie ustawiona wiata. - Podczas ostatniej zimy wyszło na jaw, że to nie ma sensu: wynajęta ekipa sprzątała przystanek, a potem ulicą przejeżdżał pług i wrzucał śnieg na przystanek. Lepiej, żeby chodniki, ulice i przystanki sprzątała jedna firma. Zwycięzca przetargu powinien po prostu pokrywać część kosztów - dowodzi. Jego zdaniem w przetargu nie są ponadto wystarczająco dokładnie opisane kwestie dotyczące łączenia się przez firmy w konsorcja.
Kilka dni temu Izba Gospodarcza Reklamy Zewnętrznej opublikowała na łamach prasy list otwarty do władz ratusza. "Z przykrością stwierdzamy, że Miasto Stołeczna Warszawa w opublikowanym opisie warunków udzielenia koncesji nie uwzględniło zasadniczych postulatów branży reklamy zewnętrznej, zgłoszonych w czasie wieloletnich przygotowań do zagospodarowania warszawskich przystanków. Nasze propozycje zostały przez władze samorządowe zignorowane, mimo że opierały się na doświadczeniach krajowych i międzynarodowych. Przyjęte założenia są też sprzeczne z duchem partnerstwa publiczno-prywatnego - wszystkie ryzyka i koszty zostały przerzucone przez miasto na koncesjonariusza" - napisano w nim.
List przyniósł pewien efekt - termin zgłaszania się do przetargu przesunięto z 5 na 28 lipca, a na stronie Zarządu Transportu Miejskiego, który organizuje postępowanie, pojawiają się kolejne odpowiedzi precyzujące zasady. Na poniedziałek zaś ratusz zaprosił przedstawicieli branży reklamowej na spotkanie w sprawie przetargu.
- Jesteśmy dobrej myśli, może urzędnicy przemyślą nasze argumenty, może niektóre zasady zmienią albo uproszczą? - liczy Lech Kaczoń.
- Będziemy rozmawiać i wyjaśniać, ale nie sądzę, żeby były zmiany w przetargu. Argumenty przywołane w liście otwartym są po prostu nieprawdziwe - ucina jednak Paweł Pawłowski, dyrektor miejskiego biura obsługi inwestorów.
Przeczytaj także: Wielka rewolucja przystankowa - będzie 1600 nowych wiat
Zobacz jak będzie wyglądało Muzeum Sztuki Nowoczesnej na pl. Defilad

-
Niejasności wokół przetargu na 1580 wiat przyst...
top80
28.06.10, 10:13
przetarg ma swoje prawa i zasady, oraz prawne możliwości działania wykonawców.listy otwarte oraz nacisk koncernu medialnego zainteresowanego wynikiempostępowania są co najmniej nieetyczne »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


