Znakowanie roweru przeciwko złodziejom to ściema?

Krzysztof Śmietana
29.06.2010 aktualizacja: 2010-06-28 20:04
A A A Drukuj
Znakowanie rowerów PIOTR MOLECKI / AGENCJA GAZETA
Policja i ratusz oficjalnie zachęcają do znakowania rowerów, żeby zapobiec kradzieżom. Komisariat na Bemowie ostrzega jednak, że gra może nie być warta świeczki. Do akcji z dystansem podchodzą też niektórzy producenci.
SERWISY
Akcję znakowania rowerów ratusz zaczął z policją pod koniec kwietnia. Urzędnicy przekazali wtedy policjantom 42 tzw. engrawery. To urządzenia, którymi nanosi się w trzech miejscach roweru unikalny kod. Obok miała pojawić się naklejka "Uwaga! Pojazd oznakowany". Warszawiaków zachęcano, by grawerować rowery w najbliższych komisariatach. Miało to zniechęcać do kradzieży, a gdyby już do nie doszło, zwiększać szanse na odzyskanie jednośladu (policja obiecała m.in. kontrolować bazary).

Akcja spodobała się naszemu czytelnikowi Markowi Królowi. Już dwa razy skradziono mu rower, dlatego uznał, że przyda mu się takie zabezpieczenie. W komisariatu na Bemowie roweru jednak nie oznakował, bo skutecznie zniechęcili go do tego tamtejsi policjanci. "Funkcjonariusz, który zajmuje się tym zadaniem, miło mnie przywitał i poinformował, że oznakuje rower, ale najpierw zaprosił mnie na krótką rozmowę, by uświadomić mi, z czym się to będzie wiązało" - pisze do "Gazety" pan Marek. Argumentami przeciwko znakowaniu dwóch kółek było oszpecenie ramy roweru koślawymi i nierównymi numerami (policjant nie był przeszkolony i nie miał szablonu), a także utrata gwarancji i korozja po odprysku lakieru. Nasz czytelnik usłyszał, że policji jest wszystko jedno, czy po kradzieży szuka roweru z numerem wygrawerowanym, czy fabrycznym, który jest w dodatku bardziej odporny na próbę zatarcia. Pan Marek konkluduje: "Funkcjonariusz przekonał mnie, że akcja znakowania rowerów to wielka ściema".

Rzecznik stołecznej policji nadkom. Marcin Szyndler przekonuje, że policja wcale nie zniechęca do grawerowania rowerów. - Tak jak lekarz musimy jednak informować o pewnym ryzyku. Pojawienie się korozji w miejscu grawerowania nie grozi lepszym rowerom, które w większości zrobione są z aluminium - zaznacza. - Ale wiele z nich ma już numery fabryczne. To od właściciela roweru zależy, czy chce mieć na wszelki wypadek jeszcze jeden numer identyfikacyjny - dodaje.

Niektórzy producenci też krzywo patrzą na takie zabezpieczenie. Inny cyklista Ireneusz Nyrek myślał o oznakowaniu swojego roweru firmy Giant. Zapytał, czy nie straci gwarancji? "Niestety, nie znamy tej technologii, więc nie jesteśmy w stanie zagwarantować, że takie oznaczenie roweru nie skróci jego żywotności" - odpowiedzieli mu przedstawiciele producenta. - To jest de facto ingerencja w ramę. Podchodzimy z dystansem do takich zabezpieczeń - powiedział nam Kacper Lepieszkiewicz z Gianta.

Tomasz Andryszczyk, rzecznik ratusza przekonuje jednak, że akcja ma sens. - Kradzieże to wciąż spory problem. Ci, którzy oznakowali rowery, mogą się czuć bezpieczniej. Być może niektórzy mają wątpliwości. Metodę znakowania będziemy udoskonalać - zapowiada.

Przeczytaj także: Sprawdź, gdzie zabezpieczyć rower przed złodziejami





Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy