Zatrzymany aptekarz złamał nogę w komendzie. Wypadek?

Jan Fusiecki
29.06.2010 aktualizacja: 2010-06-28 21:17
A A A Drukuj
El-Kashif z łańcuchem u nogi przyczepionym do głównej bramy Min. Sprawiedliwości Fot . Albert Zawada / Agencja Gazeta
Policja zakuła go w kajdanki, woziła po mieście, nocą miał trafić do aresztu. Aptekarz, który za upadek swojej firmy wini urzędników i polityków, przeszedł wczoraj operację. Mówi, że w komendzie policjanci zepchnęli go ze schodów
Operacja złamanej rzepki, czyli kości osłaniającej staw kolanowy, powiodła się, ale Karol El Kashif, były właściciel apteki u zbiegu Puławskiej i Rakowieckiej, przez sześć tygodni będzie miał nogę w gipsie. Potem czeka go wielomiesięczna rehabilitacja. - Jeden z policjantów popchnął mnie, prowadząc po schodach aresztu w siedzibie Komendy Stołecznej. Upadłem i straciłem przytomność. Gdy ją odzyskałem, okazało się, że mam otwarte złamanie kości - relacjonuje El Kashif. Policjanci mówią, że aptekarz sam skoczył na schody z dużej wysokości, ale oficjalnego komunikatu w tej sprawie nie ma.

Kajdankami do łóżka

Dramatyczne wydarzenia miały miejsce w nocy. Wcześniej policjanci zatrzymali El Kashifa w gmachu Ministerstwa Sprawiedliwości. - To była standardowa interwencja - mówi Tomasz Oleszczuk, rzecznik śródmiejskiej policji. - Dostaliśmy zawiadomienie, że ten człowiek wtargnął do budynku bez zezwolenia i nie chce wyjść. Miał zgodę na protest, ale tylko na zewnątrz [El Kashif prowadził pod ministerstwem głodówkę].

- Prześlizgnąłem się przez wejście, bo ktoś zabrał krzesła, z których korzystałem pod budynkiem. Chciałem, by wartownik pokazał mi nagranie monitoringu - mówi aptekarz.

W tym momencie pojawiają się rozbieżności. Wersja El Kashifa: - Policjanci zachowywali się złośliwie. Może nie powinienem wchodzić do ministerstwa, ale nie mogłem zrozumieć, dlaczego potraktowali mnie jak przestępcę: zakuli w kajdanki, zawieźli do komendy przy Wilczej - relacjonuje.

Potem zaczęła się jazda po mieście pod policyjnym konwojem. Mundurowi zawieźli aptekarza na badania lekarskie. Jest nosicielem HIV, trzeba było zdobyć leki. - Byli wściekli. Zorientowali się, że znam swoje prawa. Zaczęli mi sugerować, że celowo opóźniam zatrzymanie, tak jakbym to ja rzekomo chciał podróżować pod policyjną eskortą - opowiada. - Po upadku, gdy trafiłem do szpitala, przykuli mnie kajdankami do łóżka.

Dlaczego upadł

- Musimy trzymać się procedury. Czasem zatrzymanie trwa dwie godziny, kiedy indziej tak jak w tym przypadku ciągnie się całą noc - mówi Tomasz Oleszczuk.

Policja postawiła El Kashifowi zarzut naruszenia miru domowego Ministerstwa Sprawiedliwości, czyli wtargnięcia na jego teren bez pozwolenia. Tomasz Oleszczuk zapewnia, że policjanci nie chcieli zrobić krzywdy El Kashifowi - wielu z nich wie, że zbankrutował, i mu współczuje. Dlaczego spadł ze schodów? - Wyjaśniamy tę sprawę - zapewnia rzecznik śródmiejskiej policji.

El Kashif będzie skarżył policjantów za naruszenie nietykalności. Czuje się poszkodowany już po raz drugi. Podczas majowego weekendu policja użyła wobec niego gazu. Przykuł się wtedy do bramy Ministerstwa Sprawiedliwości kajdankami.

Swoją desperację El Kashif tłumaczy opisanymi przez "Gazetę" perypetiami związanymi z apteką przy ul. Puławskiej 10. Prowadził ją blisko osiem lat. W styczniu lokal zajął siłą skłócony z nim jubiler Andrzej Zgirski. Zabrał leki, wyposażenie, dokumentację firmy El Kashifa, który był jego podnajemcą. Jubiler brał od aptekarza 25 tys. zł miesięcznego czynszu, z czego do kasy miasta szło tylko 5 tys. zł.

Pod koniec zeszłego roku okazało się, że jubiler nie miał prawa podnajmowania lokalu. Mimo to urzędnicy nie wypowiedzieli mu umowy. Nie interweniowali też, gdy wyrzucał El Kashifa, choć nie miał wyroku eksmisyjnego. Na zwolnionym miejscu pozwolili jubilerowi otworzyć sklep tej branży.

Aptekarz przekonuje, że wytropił niegospodarność i korupcję. Rejestrował rozmowy ze Zgirskim. Zdaniem El Kashifa wynika z nich jasno, że jubiler miał wpływy w urzędzie. Tak jak Paweł Dulski, były wiceszef PO na Mokotowie, który przyszedł do apteki ze Zgirskim, powoływał się na wpływy w radzie Mokotowa i radził, jak pozbyć się z apteki El Kashifa.

Komentarz

Podsumujmy: El Kashifa wyrzucono z lokalu, w którym przez osiem lat prowadził aptekę, zajęto całe jej wyposażenie i leki. Prokuratura i policja są bezradne wobec tej sytuacji i nie są w stanie zwrócić mu jego własności. A teraz jeszcze złamał nogę w komendzie. Może go zrzucili ze schodów, żeby już nie zawracał głowy protestami? A może sam się rzucił na złość policji. W każdym razie, jeśli kogoś połamanego wywożą z komisariatu, odpowiada za to policja.

Urzędnicy nie potrafią policzyć się z człowiekiem, który nielegalnie podnajmował El Kashifowi lokal, zgarniając pieniądze, które powinno dostać miasto. Pozostaje on dalej legalnym najemcą.

Władze partii, która rządzi naszym miastem, nie rozliczyły całego towarzystwa związanego z mokotowską PO zamieszanego w aferę. Tylko jednego z nich, Pawła Dulskiego, zawieszono w prawach członka partii.

Sprawa El Kashifa urasta do rangi symbolu: każdy z nas może znaleźć się równie bezradny wobec przemocy człowieka, od którego wynajmuje mieszkanie, obojętności urzędników, policji, prokuratury i podejrzanych konszachtów partyjnych.

Teraz, kiedy kłopotliwy aptekarz spadł ze schodów i leży w szpitalu, wszyscy wreszcie mają spokój. Kiedy z niego wyjdzie, może nawet oddadzą mu przeterminowane już leki, które kiedyś były warte kilkaset tysięcy złotych.
Seweryn Blumsztajn



Przeczytaj także: Policjanci gazem potraktowali jednoosbową demonstrację



Podziel się

  • Zatrzymany aptekarz złamał nogę w komendzie. Wy... top80 29.06.10, 11:24

    czy to coś nowego? w naszym kraju ktoś kto ma znajomości i wsparcie ma świętyspokój i może robić co chce.»

  • Epidemia połamańców? volim 29.06.10, 11:54

    To kolejny bohater artykułu „Stołecznej” z kontuzją kończyny dolnej – ostatnio pisano o podejrzanym o oszustwo, który też kicał do aresztu z nogą w gipsie.Może w komendzie »

  • Zatrzymany aptekarz złamał nogę w komendzie. Wy... vito3 30.06.10, 17:29

    to sa wlasnie kundle ukladu podnajmuja sie u szemranych biznesmenow,urzednikow itp zwykli bandyci w mundurach zciagnieci z biednych wsi gdzie sluzyli soltysowi ich rodzice przenosza wzorce »

Najnowsze wiadomości z Warszawy