Niszczą zabytkowe stacje, ale udają, że naprawiają
30.06.2010
aktualizacja: 2010-06-29 22:15
Konserwator zabytków nie daje zburzyć przedwojennych wiat na linii otwockiej, więc kolejarze postanowili je odnowić. Zaczęli mocnym akcentem - od zbijania ceramicznych okładzin z lat 30.
ZOBACZ TAKŻE
- Kiedy zabytkowe latarnie wrócą na Orężną? (05-08-10, 13:35)
- Jest bat na burzymurków: program ochrony zabytków (15-07-10, 15:33)
- Przedwojenny zabytek w rozsypce. Kto uratuje pijkę? (05-07-10, 11:00)
- Odkryli bezcenne archiwum fotografii sprzed stu lat (29-06-10, 09:00)
- Na czym polega fenomen słynnych "świdermajerów"? (25-06-10, 15:00)
- Awantura o pomniki: kim był cesarz Napoleon? (23-06-10, 09:00)
- Skrzydlate przystanki trafią do rejestru zabytków (20-04-10, 08:00)
- Pospolite ruszenie w obronie stacji na linii otwockiej (06-04-10, 09:00)
Młoty poszły w ruch na stacji PKP w Falenicy. Wynajęta przez Zakład Linii Kolejowych firma odnawia tam rozpięte nad peronami dwie "skrzydlate" wiaty z końca lat międzywojennych, będące cennym dziełem architektury modernistycznej. Ze słupów jednej z nich skuła już część ceramicznych okładzin. Gdy dokończy, ma to samo zrobić z drugą wiatą.
- Kafle są poluzowane i same odpadają. Mamy polecenie wszystkie zdjąć, a słupy obłożyć siatką i wyrównać zaprawą na gładko. Zobaczy pan, będzie ładnie - obiecują robotnicy.
Skute płytki lądują na stercie gruzu. Na odwrocie tych, które przetrwały w jednym kawałku, widać jeszcze symbol producenta: wielkie litery "D" i "L", a między nimi - sześcioramienną gwiazdę wpisaną w koło z kropką w środku. To znak, że kafle dostarczyło przed wojną Towarzystwo Akcyjne Zakładów Ceramicznych "Dziewulski i Lange" w Opocznie. W Falenicy zastosowano okładziny w kilku kolorach. Ich niszczenie oburzyło znawców zabytków kolejnictwa.
- Są ważnym elementem wystroju wiat linii otwockiej. Trudno je będzie otworzyć, zwłaszcza zaokrąglone płytki narożne - twierdzi dr Zbigniew Tucholski, szef Polskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Wąskotorowych, pracownik Katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej.
O modernistycznych pawilonach i wiatach na trasie Warszawa - Otwock zrobiło się głośno w końcu marca. "Gazeta" ujawniła wtedy plany spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która postanowiła zburzyć przedwojenne przystanki z wyspowymi peronami, wyprostować tory i przystosować ten szlak do pociągów pędzących z prędkością 160 km/godz. Zaprotestowali historycy sztuki, miłośnicy zabytków i mieszkańcy miejscowości linii otwockiej. Dwa miesiące temu wojewódzka konserwator Barbara Jezierska wszczęła procedurę wpisywania przystanków do rejestru zabytków. Od tamtej pory bez zgody konserwatora nie wolno ich tknąć. Jednakże w Falenicy kolejarze prowadzą remont bez jego pozwolenia i nadzoru.
- Wiaty nie są jeszcze w rejestrze zabytków i z formalnego punktu widzenia nie mamy obowiązku pytać o zdanie konserwatora - uważa Jan Telecki, szef Zakładu Linii Kolejowych. Sens skucia kafli tłumaczy... zagrożeniem katastrofą budowlaną. - Wiata przechylona jest 5-7 cm w kierunku toru. Trzeba odsłonić jej filary i założyć szklane plomby. Jeśli się okaże, że konstrukcja nadal się przechyla, zamówimy ekspertyzę i wzmocnimy filary. A ceramiczne okładziny na pewno wrócą - oznajmia Jan Telecki.
Obrońcy przystanków linii otwockiej nie wierzą w te zapewnienia. Tym bardziej że w sprawie wiat kolejarze wciąż zmieniają zdanie. Jeszcze w kwietniu Jerzy Korzeniowski z PKP PKL deklarował, że jego firma zrezygnowała z planów rozbiórki przystanków, a kilka dni temu do wojewódzkiego konserwatora zabytków wpłynęło pismo wynajętej przez kolej firmy konsultingowej z propozycją przeniesienia "skrzydlatych" zadaszeń w inne miejsce.
- W tej sytuacji już teraz wpisujemy wiaty do rejestru - mówi Monika Dziekan, rzeczniczka wojewódzkiego konserwatora zabytków. Stołeczna konserwator Ewa Nekanda-Trepka jeszcze dziś ma wydać nakaz wstrzymania remontu przystanku w Falenicy.
- Kafle są poluzowane i same odpadają. Mamy polecenie wszystkie zdjąć, a słupy obłożyć siatką i wyrównać zaprawą na gładko. Zobaczy pan, będzie ładnie - obiecują robotnicy.
Skute płytki lądują na stercie gruzu. Na odwrocie tych, które przetrwały w jednym kawałku, widać jeszcze symbol producenta: wielkie litery "D" i "L", a między nimi - sześcioramienną gwiazdę wpisaną w koło z kropką w środku. To znak, że kafle dostarczyło przed wojną Towarzystwo Akcyjne Zakładów Ceramicznych "Dziewulski i Lange" w Opocznie. W Falenicy zastosowano okładziny w kilku kolorach. Ich niszczenie oburzyło znawców zabytków kolejnictwa.
- Są ważnym elementem wystroju wiat linii otwockiej. Trudno je będzie otworzyć, zwłaszcza zaokrąglone płytki narożne - twierdzi dr Zbigniew Tucholski, szef Polskiego Towarzystwa Miłośników Kolei Wąskotorowych, pracownik Katedry Transportu Szynowego Politechniki Śląskiej.
O modernistycznych pawilonach i wiatach na trasie Warszawa - Otwock zrobiło się głośno w końcu marca. "Gazeta" ujawniła wtedy plany spółki PKP Polskie Linie Kolejowe, która postanowiła zburzyć przedwojenne przystanki z wyspowymi peronami, wyprostować tory i przystosować ten szlak do pociągów pędzących z prędkością 160 km/godz. Zaprotestowali historycy sztuki, miłośnicy zabytków i mieszkańcy miejscowości linii otwockiej. Dwa miesiące temu wojewódzka konserwator Barbara Jezierska wszczęła procedurę wpisywania przystanków do rejestru zabytków. Od tamtej pory bez zgody konserwatora nie wolno ich tknąć. Jednakże w Falenicy kolejarze prowadzą remont bez jego pozwolenia i nadzoru.
- Wiaty nie są jeszcze w rejestrze zabytków i z formalnego punktu widzenia nie mamy obowiązku pytać o zdanie konserwatora - uważa Jan Telecki, szef Zakładu Linii Kolejowych. Sens skucia kafli tłumaczy... zagrożeniem katastrofą budowlaną. - Wiata przechylona jest 5-7 cm w kierunku toru. Trzeba odsłonić jej filary i założyć szklane plomby. Jeśli się okaże, że konstrukcja nadal się przechyla, zamówimy ekspertyzę i wzmocnimy filary. A ceramiczne okładziny na pewno wrócą - oznajmia Jan Telecki.
Obrońcy przystanków linii otwockiej nie wierzą w te zapewnienia. Tym bardziej że w sprawie wiat kolejarze wciąż zmieniają zdanie. Jeszcze w kwietniu Jerzy Korzeniowski z PKP PKL deklarował, że jego firma zrezygnowała z planów rozbiórki przystanków, a kilka dni temu do wojewódzkiego konserwatora zabytków wpłynęło pismo wynajętej przez kolej firmy konsultingowej z propozycją przeniesienia "skrzydlatych" zadaszeń w inne miejsce.
- W tej sytuacji już teraz wpisujemy wiaty do rejestru - mówi Monika Dziekan, rzeczniczka wojewódzkiego konserwatora zabytków. Stołeczna konserwator Ewa Nekanda-Trepka jeszcze dziś ma wydać nakaz wstrzymania remontu przystanku w Falenicy.
Przeczytaj także: Chcą zniszczyć przedwojenne stacje kolejowe
-
Kolej remontuje zabytek, aż kafle lecą
stockholmsblodbad
30.06.10, 10:14
Skąd określenie "zabytek", jeśli budynki nie widnieją w rejestrze? Bo jakiś redaktor tak uważa?»
-
Kolej remontuje zabytek, aż kafle lecą
kali.wawa
30.06.10, 10:37
Chcieliśta zabytków, to będzieta mieli "parowozy", a nie szybkie koleje:)»
-
Myjemy?? Nie, robimy nowe!
jaccaranda
30.06.10, 11:59
Nie zawsze jest tak, ze aby było lepiej, czyściej, ladniej trzeba zburzyć iwybudowac nowe. Te perony to nie jest relikt PRL-u, sa znacznie starsze. Błąd PKP polega na tym, że nie sprząta. »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]






