Sanktuarium w Rokitnie kiedyś oblegane, dziś zapomniane

Jerzy S. Majewski
02.07.2010 aktualizacja: 2010-07-01 19:20
A A A Drukuj
Rokokowe putto przed kościołem w Rokitnie stało kiedyś przed Dworem pod Gwiazdą przy Senatorskiej. Rzeźba Matki
Bożej (z lewej) wieńczyła przed 1831 r. fasadę kościoła Pijarów przy Długiej. fot. Jerzy S.Majewski
  • Wnętrze kościoła ze wspaniałym, kolumnowym ołtarzem
  • Fasada kościoła pielgrzymkowego w Rokitnie
Warszawa nieodbudowana. Kiedyś do Rokitna pieszo szli ludzie z Warszawy i wielu miejscowości południowego Mazowsza. Dziś o tym kościele mało kto pamięta, choć nie brak tu cennych pamiątek po nieistniejących już budowlach warszawskich
Z kamiennych putt odłazi farba. Ktoś pomalował piaskowiec, z którego w XVIII wieku odkuto dwie rzeźby na bramie przed kościołem pielgrzymkowym w Rokitnie. Pomysł był chybiony i teraz pulchne, rokokowe bobasy sprawiają wrażenie jakby cierpiały na dotkliwą chorobę skórną.

Ręka Plerscha

Na pierwszy rzut oka, patrząc na bramę kościoła, można odnieść wrażenie, że to dwa aniołki z otoczenia Matki Bożej (jej figura wznosi się pośrodku fasady świątyni) odłożyły skrzydła, by na chwilę odpocząć.

Nic bardziej mylnego. To nie anioły. Raczej pazie, banici, wyrzuceni na emigrację z Warszawy do zagubionego wśród pól Rokitna między Błoniem a Brwinowem. Dwa kamienne putta do Rokitna trafiły dopiero u schyłku XIX wieku. Do roku 1887 r. stały przed bramą wielkopańskiego Dworu pod Gwiazdą przy Miodowej.

Rokokowe rzeźby wyszły spod ręki mistrza. Ich autorem był Jan Jerzy Plersch.

Spójrzmy na fasadę kościoła. W portyku, między parami kolumn ogromna figura Najświętszej Panny Marii Łaskawej rozkłada dłonie, jakby obejmując wszystkich pielgrzymów przychodzących do świątyni. Rzeźba Matki Boskiej wydaje się nam dziwnie znajoma. I nic dziwnego. Jej kopia od lat 90. XX wieku wieńczy kościół popijarski, czyli katedrę polową Wojska Polskiego. Oryginał z tegoż właśnie kościoła, także odkuty ręką Plerscha ponad sto lat temu, trafił do Rokitna. Został usunięty z warszawskiego kościoła pijarów po upadku powstania listopadowego, gdy przejęli go Rosjanie i zamienili na prawosławny sobór Świętej Trójcy. Wtedy też zdemontowano wiele innych elementów barokowego wystroju kościoła przy ul. Długiej. Część z nich, tak jak figura Matki Boskiej, trafiła po kilkudziesięciu latach do Rokitna. Wraz z nią znalazły się tu jeszcze dwie inne figury autorstwa Plerscha.

Złote lata

Kościół w Rokitnie złoty wiek przeżywał na przełomie XIX i XX wieku. Wszystko za sprawą proboszcza księdza Władysława Sędziakowskiego, prałata kolegiaty łowickiej. Po 1883 r. przystąpił do kończenia budowy zaczętej jeszcze w wieku XVII. Prace restauracyjne powierzył architektowi Konstantemu Wojciechowskiemu. Ten prowadził je z tak wielkim wyczuciem barokowej architektury, że dziś trudno odgadnąć, które partie budowli powstały w XVIII w., które zaś są dziełem Wojciechowskiego. Architekt elewacje otynkował, fasadę ozdobił dwiema wyniosłymi wieżami, dodając przy tym rzeźby Plerscha. Główne prace zakończone zostały w roku 1890. Konsekracji po 200 latach budowy dokonał arcybiskup Wincenty Popiel 8 września 1893 r.

Stylistycznie wyróżnia się jedynie dzwonnica, którą już na pierwszy rzut oka można ocenić jako budowlę z przełomu XIX i XX w. Do dziś widnieje na niej częściowo skruszona tablica upamiętniająca księdza Sędziakowskiego i ukończenie budowy w 1913 r. Na wieży zawisły cztery dzwony: Michał z 1912 r., Jakub z 1884 r., Jan Chrzciciel z 1884 r. i Witold. U podstawy wieży wzruszy nas też ujmująca ludową naiwnością barokowa jeszcze płaskorzeźba świętego Michała Archanioła mordującego upadłego szatana. Archanioł zamierza się mieczem w upadłą bestię, ale sprawia wrażenie bardziej zainteresowanego własną urodą niż walką ze złym.

Zaczęło się w baroku

Cofnijmy się jednak w czasie, do początków budowy świątyni. Pierwsze kościoły parafialne w Rokitnie Dolnym i Górnym istniały już w średniowieczu. Gdy w wieku XVII obydwie parafie zostały połączone drewniane kościółki zastąpił nowy - murowany w Rokitnie Górnym. Budowa zaczęła się między 1693 a 1701 r.. Inicjatywa wyszła od biskupa poznańskiego Mikołaja Święcickiego. Wkrótce wybuchła wojna północna i prace zamarły, chociaż jeszcze w roku 1704 Faustyn Carra wykonał prace kamieniarskie. Biskup Święcicki związał się z obozem króla Stanisława Leszczyńskiego. Gdy niebawem popierający króla Szwedzi zostali wyparci z Warszawy przez siły wierne Augustowi II Mocnemu, "ojciec duchowny okazał się bitnym żołnierzem. Sam rychtował działa w zamku i strzelał z nich" - pisze w "Dziejach Agonii" Paweł Jasienica. "Wzięto go do niewoli jeszcze gorącego - z rękami uczernionymi dymem po łokcie, z osmalonymi brwiami i koafiurą".

Waleczność biskupa nie przysłużyła się świątyni. Dopiero u schyłku epoki saskiej, w roku 1772 budowniczy Dominik Rubonow założył sklepienia. Kościół poświęcono w 1797 r. niemal w stulecie rozpoczęcia budowy. Mimo to świątynia nadal daleka była od ukończenia. Nie miała wież ani nawet tynków.

Historyk sztuki prof. Adam Miłobędzki sytuował kościół w kręgu oddziaływań najznakomitszego architekta schyłku XVII w. w Warszawie Tylmana von Gameren. Jednak bliższych wzorów dla budowli doszukiwał się w rzymskim kościele San Carlo ai Catinari (projekt Rosato Rosatiego z lat 1612-1620), który jak podkreśla służył jako pierwowzór dla kilku europejskich kościołów uniwersyteckich. Do tego samego wzoru odwołuje się m.in. architektura słynnej akademickiej kolegiaty św. Anny w Krakowie. Projektantem był jeden z przedstawicieli rozgałęzionej dynastii artystów: Tomasz I. Bellotti, bratanek słynnego architekta Józefa Szymona, autora m.in. warszawskiego kościoła Świętego Krzyża przy Krakowskim Przedmieściu. Tomasz po śmierci wuja w 1708 r. objął tytuł inspektora budowli królewskich. Mimo pełnienia przez architekta tak zaszczytnej funkcji kościół w Rokitnie jest jedynym znanym jego dziełem.

Kościół na linii ognia

Pomimo ślimaczenia się prac budowlanych kościół stał się szybko ważnym miejscem na mapie Mazowsza. Obraz Matki Boskiej, przypisywany innemu z Belottich, Józefowi, zasłynął cudami już w wieku XVII, gdy wisiał jeszcze w kościele drewnianym. Potem, w nowej świątyni znalazł się pierwotnie w ołtarzu głównym. Stał się celem pielgrzymek zarówno ludu, szlachty mazowieckiej, jak i warszawiaków. W artykule opublikowanym na łamach "Przeglądu Katolickiego" Ewa Czumakow cytuje biskupa kijowskiego Józefa Andrzeja Załuskiego, współzałożyciela słynnej biblioteki, który pisał o Rokitnie: "Jam tu cudu doznał. I pieszo idąc moje wotum tu zaniosłem". U schyłku XVIII stulecia kościół obfitował w wielką liczbę wotów, z których kilkaset przekazano w 1794 r. z polecenia Rządu Narodowego na cele kraju.

Katastrofa przyszła w 1914 r. wraz z pierwszą wojną światową. Na zachód od Warszawy Armia Rosyjska toczyła boje z nacierającymi Niemcami. Kościół znalazł się na linii frontu. Po stronie rosyjskiej walczyli tu strzelcy syberyjscy. Dowódca 16. pułku strzelców, pułkownik Stanisław Różański poległ tu 16 października 1914 r. Wkrótce Niemcy wycofali się, pozostawiając po sobie ruiny. Kościół doznał poważnych zniszczeń. Zawaliły się wieże, w sklepieniach pełno było dziur, w wielu miejscach rozłupane zostały ściany. Do odbudowy przystąpiono jeszcze w czasie wojny w roku 1917. Pieniądze wyłożyli ziemianie. Prowadzący prace budowlane architekt Konstanty Jakimowicz przywrócił niemal dokładnie formy sprzed wojny. Nie odtworzono jednak zwieńczeń wież. Do dziś przykryte są prowizorycznymi stożkami.

I tym razem jednak prace trwały dość długo i zakończyły się dopiero w roku 1925. Odtworzono wówczas ołtarz główny, dekorując go figurami aniołów Wincentego Bogaczyka. Poświęcenia dokonał w 1931 r. biskup Stanisław Gall, zaś prace restauracyjne przy elementach wystroju wnętrza ciągnęły się do wybuchu drugiej wojny światowej. Prowadzili je następcy księdza Sędziakowskiego - proboszcz Edward Skupieński i kanonik Zefiryn Kutkowski. Ten drugi, jak czytamy w Roczniku Archidiecezji Warszawskiej, zatroszczył się o ufundowanie 39-głosowego organu.

Gdy kościół był remontowany, w Rokitnie stanęła tymczasowa drewniana kaplica. Nieużywana, po drugiej wojnie światowej została przeniesiona do Starej Miłosny.

Wrzesień 1939 r. przyniósł ponownie zniszczenia, ale nie były one aż tak wielkie. Usunięto je do roku 1943. Za to w 1940 r. świątynia utraciła dzwon Witold ściągnięty z wieży przez Niemców.

Szczęśliwie kościół uniknął ponownych zniszczeń i dotrwał do naszych czasów bez większych zmian. Likwidacja majątków ziemskich, ograniczenie rozmiarów parafii (liczba parafian spadła do 1000 osób) wreszcie zniknięcie Rokitna z mapy ważnych miejsc pielgrzymkowych sprawiły, że świątynia podupadła. Rzadko remontowana, na zewnątrz sprawia dziś smętne wrażenie.

Spacery po nieodbudowanej Warszawie z Jerzym S. Majewskim



Wszystko o wyborach prezydenckich 2010 w Warszawie


Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy