Żaba nie zatrzymała parku. Dzieciaki już szaleją

Grzegorz Szymanik
01.07.2010 aktualizacja: 2010-07-01 20:00
A A A Drukuj
Plac zabaw w parku Przy Bażantarni Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Plac zabaw w parku Przy Bażantarni
  • Plac zabaw w parku Przy Bażantarni
- Trafiliśmy! Potrzeba było takiego miejsca. Dopiero dziesiąta, a już tyle dzieciaków - cieszył się wiceburmistrz Ursynowa Bogdan Żuber podczas spaceru po nowym parku Przy Bażantarni.
Jeszcze niedawno były tu chaszcze i zarośla. W niecały rok posadzono 90 drzew, 7,5 tys. krzewów, powstały alejki, rosarium oraz mostek. Udało się, choć przez chwilę wydawało się, że w rozbudowie parku przeszkodzi spacerująca w tych okolicach... żaba rzekotka.

- Były pewne trudności ekologiczne, ale mamy już opracowaną opinię z Uniwersytetu Warszawskiego, wiemy, co i kiedy robić. Zagrożenia dla budowy nie ma - tłumaczył wiceburmistrz.

Powstały także dwa place dla dzieci, młodszych i starszych, wypełnione kolorowymi zjeżdżalniami, makietami rakiet, huśtawkami. Opustoszały inne okoliczne parki. W czwartek dzieci szalały Przy Bażantarni od wczesnego ranka. Goniły za połyskującymi w słońcu bańkami mydlanymi, które seryjnie wypluwała z siebie warcząca maszyna i za wielkimi baniami, który wyczarowywała z mydła pani klaun. Bańkowy pokaz przygotowano specjalnie na otwarcie parku.

- Skończyliśmy pierwszy etap budowy, planowane są trzy. Do tej pory przygotowaliśmy do użytku dwa hektary (docelowo będzie 7 ha). Kosztowało nas to niecałe 3 mln zł, ale już widać efekty. Tu będzie jeszcze boisko do minikoszykówki i ścianka wspinaczkowa, stoły do ping-ponga, skatepark i linearium. A tam, przy głównym wejściu część reprezentacyjna, fontanna i główna aleja. A obok pokryta roślinnością kawiarnia z dużym tarasem - opowiadał Bogdan Żuber.

- A ja, proszę pana, mam zastrzeżenia do tego placu zabaw - wtrąciła się mieszkanka Ursynowa - po pierwsze, za mało huśtawek. Po drugie, gorąco, żadnych drzew nie ma. A były przecież, pamiętam. Po co je wycięto? W południe to wytrzymać nie można, patelnia. I, proszę pana, jeszcze śmierdzi klejem.

- No, nie możemy zrobić tu lunaparku. A te drzewa, w większości topole, się nie nadawały. Za to posadziliśmy dziesiątki nowych - kasztanowce i dęby - bronił się wiceburmistrz. - Zobaczycie, ten park będzie wyglądał coraz piękniej. Jeszcze urośnie. Drzewa też. A kiedy skończymy wszystkie etapy budowy i te dzieciaki też wyrosną ze zjeżdżalni, będą już dla nich stoły do ping-ponga, ścianki wspinaczkowe i tory dla rolek. A dorośli będą mieli kawiarnię. Tylko potrzeba jeszcze trochę czasu. No i pieniędzy. Bo to wszystko jest robione na najwyższym poziomie, z najlepszych materiałów. Potrzeba jeszcze kilkanaście milionów. Kiedy się uda je zdobyć? Gdy nastaną lepsze czasy.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy