Na impotencję naszych władz nawet viagra nie pomoże

Jerzy S. Majewski
02.07.2010 aktualizacja: 2010-07-01 22:03
A A A Drukuj
Plac Defilad od strony ul. Marszałkowskiej. Pałac Kultury już jest zabytkiem. Być może do rejestru trafi także park Świętokrzyski (z prawej)
  • Jerzy S. Majewski
Felieton Jerzego S. Majewskiego o archigadaniu na temat Pałacu Kultury i Nauki i jego otoczenia
Od dwudziestu lat ciągnie się dyskusja o ścisłym centrum Warszawy. Plany się zmieniają, politycy i urbaniści biją pianę, a wichry wokół Pałacu Kultury i Nauki hulają, jak hulały. W czwartek podczas archigadania urządzonego w plenerze przez Muzeum Sztuki Nowoczesnej nie dyskutowano już o tym, jak otoczenie Pałacu Kultury i Nauki ma wyglądać w przyszłości, lecz próbowano odpowiedzieć na pytanie, jakież to fatum zawisło nad tym miejscem. Przed modernistycznym pawilonem przystanku kolejki podmiejskiej Powiśle (dziś mieszczącej klubokawiarnię) zebrał się spory tłum. Dyscypliny archigadaczy, niczym aniołowie z Księgi Apokalipsy św. Jana, strzegli Michał Murawski, antropolog i autor blogu Palacologia, oraz Maciej Czeredys, były p.o. wojewódzkiego konserwatora zabytków. Gdy gadacze przekraczali czas, dmuchali w wielkie trąby.

Gdy w 1992 r. rozstrzygnięto konkurs na ścisłe centrum Warszawy (wygrała wówczas praca Bartłomieja Biełyszewa proponującego stworzyć wokół Pałacu Kultury kolisty bulwar z gęstą zabudową), emocje sięgały zenitu. 18 lat później panelistom przysłuchiwali się ludzie, którzy w 1992 r. bawili się w piaskownicy.

- Co jest czynnikiem sprawczym? Czynnikiem będącym podstawowym determinantem słynnego już marazmu na placu Defilad? - pytał uzbrojony w trąbę Michał Murawski. -Karłowatość imaginacji decydentów! - przekonywał Jan Rutkiewicz, w latach 1990-94 burmistrz Śródmieścia, za którego czasów rozstrzygnięto konkurs na plac Defilad. - Brak woli politycznej! - oceniał Michał Borowski, naczelny architekt stolicy za czasów prezydentury Lecha Kaczyńskiego i autor planu miejscowego dla otoczenia Pałacu Kultury. Wojciech Kozak, były p.o. prezydenta Warszawy, rozszerzył pojęcie o brak zgody politycznej. Bartłomiej Biełyszew nie przyszedł, ale w przysłanym e-mailu napisał, że przyczyną fatum jest odrzucenie jego pracy.

Czesław Bielecki, pomysłodawca i projektant Muzeum Pamięci Komunizmu przed Pałacem Kultury, grzmiał: - Nie ma legislacyjnej viagry na impotencję władzy wykonawczej.

Im dłużej trwała dyskusja, tym bardziej topniał tłum, a w klubokawiarni Powiśle wydłużała się kolejka po piwo.

- Piwo Ciechan to prawdziwe odkrycie! - tłumaczył mi świeży absolwent wydziału architektury. Ja zaś namawiałem go, by zapamiętał dyskusję i za 20 lat, na jej kolejną odsłonę przyprowadził kilkumiesięczną dziś córkę.

Przeczytaj także: Rotunda do zburzenia. Co powstanie w jej miejscu?



Zobacz jak będzie wyglądało Muzeum Sztuki Nowoczesnej na pl. Defilad


Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy