Mundial po warszawsku. Wuwuzele dały zwycięstwo Polsce

Grzegorz Szymanik
05.07.2010 aktualizacja: 2010-07-04 19:50
A A A Drukuj
Studenci polscy zagrali z drużyną stypendystów z Arabii Saudyjskiej, którzy wWarszawie uczą się
angielskiego w Worldwide School Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Mecz Kongo - Nigeria
  • Mecz Kongo - Nigeria
  • Mieszkający w warszawie Kongijczycy (w czarnych koszulkach) i Nigeryjczycy (w białych) po meczu
z okazji święta niepodległości Konga
Polska wygrała z Arabią Saudyjską, a Nigeria z Kongiem. Nie w dalekim RPA, ale na zielonym Ursynowie.
Zabrzęczały wuwuzele. Zagrały hymny Arabii Saudyjskiej i Polski. Potem jeszcze gwizdek i zaczęło się. "Saauddiiii gola!" - ktoś zawołał. Zatrzepotały zielone flagi, a kibice pomachali wielkim transparentem "Ahmed is the best".

- Jak to przegramy, to stanę na rękach - próbował czarować rzeczywistość Mahmed.

Mecz stypendystów programu rządowego Królestwa Arabii Saudyjskiej, którzy uczą się języka angielskiego w warszawskiej Worldwide School, oraz studentów z Ursynowa rozegrano na "orliku" przy Bażantarni. Pojawiła się delegacja z ambasady Arabii Saudyjskiej, był wiceburmistrz Ursynowa, a także korespondent katarskiej telewizji Al-Dżazira. Mecz transmitowano w internecie ("Pomachajcie swoim rodzinom i przyjaciołom w Rijadzie" - zachęcał konferansjer).

- Stypendyści z Arabii Saudyjskiej tworzą zamkniętą grupę, chcieliśmy ich jakoś rozruszać, zintegrować. A sport nadaje się do tego idealnie. Mam tylko nadzieję, że ich za bardzo Polacy nie rozgromią - martwiła się Jolanta Kulik z Worldwide School (studenci z Ursynowa spotykają się na "orliku" regularnie, stypendyści z Arabii dobrali sobie drużynę dopiero w piątkowych eliminacjach). Do przerwy było 3:0 dla Polski.

- Wydaje mi się, że skończymy na 5:0 - obstawiał Ryszard Zięciak, zastępca burmistrza Ursynowa.

- Niech pan lepiej w ogóle nie podaje wyniku. Albo napisze, że było 0:0 - śmiał się Abdul Kader Al-Kurdi z ambasady Arabii Saudyjskiej.

"Saudi gola, Saudi gola!" - krzyczeli uparcie kibice. Potem ktoś złapał mikrofon i zaczął śpiewać. I chyba pomogło - Arabia zaczęła odrabiać straty. Skończyło się na 7:6 dla Polski i pucharach dla obu drużyn.

Dwie godziny później (właśnie rozpoczynał się mundialowy szlagier Niemcy - Argentyna) na murawę przy Koncertowej wyszły warszawskie reprezentacje Konga i Nigerii, a na trybunach zasiadły ich rodziny.

- Tak Kongo obchodziło w Warszawie swój dzień niepodległości - mówi Łukasz Kępiński, który pomagał Kongijczykom w zorganizowaniu spotkania. Po zaciętych piłkarskich bojach Nigeria wygrała 3:1.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy