Wybory na wózku: "Urządzimy wam, młodym, Polskę"

Wojciech Karpieszuk
05.07.2010 aktualizacja: 2010-07-04 19:17
A A A Drukuj
Krzysztof Babalak i Marian Świąder pomagają dostać się do lokalu wyborczego przy ul. Podchorążych Barbarze Świtalskiej na wózku Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Gdyby nie ta pomoc, nie głosowalibyśmy - przyznawali starsi i niepełnosprawni wyborcy, którzy wczoraj specjalnymi samochodami dojeżdżali do swoich lokali. Niektórych trzeba było wnosić.
Kierowca Krzysztof Bąbalak i asystent Marian Świąder z konsorcjum MKM Trans, które na zlecenie miasta realizuje transport specjalistyczny, w niedzielę bezpłatnie rozwozili niepełnosprawnych warszawiaków do lokali wyborczych. Zaczęli pracę o godz. 9. - Tylko my mamy 14 zgłoszeń, praktycznie co pół godziny do godz. 16. A samochodów w konsorcjum jest 12 - opowiadał Krzysztof Bąbalak. - Ale co się dziwić: to druga tura.

Podjazd ułatwia życie

Pierwsze na liście były dwie starsze panie: Irena i Zofia - sąsiadki z bloku przy Krętej. Pani Irena porusza się za pomocą chodzika, jej sąsiadka - o kulach. - Urządzimy wam, młodym, Polskę - żartowały, wchodząc po rampie do busa. Pani Irena już na poważnie dodała: - Głosowanie to obowiązek każdego. Córka z Kanady dzwoniła i mówiła: "Tylko idź głosować". Ale bez tego transportu byłoby ciężko. Lokal wyborczy nam przenieśli, spory kawałek mamy.

Pani Zofia: - Na szczęście teraz jest na parterze, wcześniej był na pierwszym piętrze. Starsi w ogóle nie głosowali, bo nie mieli jak wejść. Też kiepsko się czuję, chciałam zrezygnować, ale córka namawiała: "Mama, nie rób mi tego. Zagłosuj". I głosuję.

Ich lokal mieścił się przy Szwoleżerów. Jest podjazd, obie panie dostały się bez problemów. Po wszystkim pani Irena komentowała: - Bardzo ciekawe są te wybory, bo idą łeb w łeb. Pan jest młody, powiem panu coś - z pustego i Salomon nie naleje. Kaczyński gruszki na wierzbie obiecywał. Żeby to zrealizować, trzeba by się zadłużyć na całe pokolenia. Zresztą, jak można było tak się zmienić? Już i Oleksy dobry, i Gierek dobry.

Jak można tu urządzić lokal wyborczy!

Następny kurs był do Barbary Świtalskiej, lat 76. Jest po amputacji nóg. Mieszka na pierwszym piętrze w starym bloku bez windy. - To są moje pierwsze wybory po amputacji. Nie zagłosowałabym w ogóle, nie mam kogo poprosić o pomoc - przyznała. Jej lokal wyborczy był niedostępny, to gimnazjum przy Podchorążych. Panowie z MKM Trans wnosili ją do środka. Ktoś z wyborców głośno zareagował: - Jak można było lokal w takim miejscu zrobić?!

- Na pierwszej turze widziałam pana z balkonikiem, pewnie jeszcze starszego ode mnie. Wchodził z gigantycznym trudem. Straszne są te schody. Szkoła, i żeby bez żadnych podjazdów? Dzieci wypaczą sobie biodra na starość. Sama byłam rehabilitantką, wiem, co mówię - stwierdziła Barbara Świtalska.

Danuta Suczyńska również porusza się na wózku. - Nie mam siły chodzić o balkoniku. Mimo że lokal mam blisko domu, nie doszłabym - mówiła. - Mam niewidomą koleżankę, ale dopiero kiedy przesiadłam się na wózek, zrozumiałam, jak trudno jest osobom niepełnosprawnym. Koleżanka na każde wybory musiała chodzić z osobą zaufaną - opowiadała.

Szablony dla niewidomych

Niewidomi w Warszawie - tak jak w pierwszej turze - głosowali za pomocą specjalnych nakładek na karty do głosowania, które przygotowała fundacja Instytut Rozwoju Regionalnego. Od kilku lat bezskutecznie próbowali przekonać Państwową Komisję Wyborczą do wprowadzenia takich szablonów z wyciętymi kwadracikami w całym kraju. Przykłada się je do karty z nazwiskami kandydatów, odlicza miejsca i zaznacza wybrane nazwisko.

- Podczas tych wyborów okazało się, że karty do głosowania, mimo że powinny być, nie są jednakowe - przyznał Jacek Zadrożny, niewidomy, który lobbował w PKW za nakładkami, bo one gwarantują niewidomym tajność głosowania. - Ale jak karta jest nierówna, i tak trzeba prosić kogoś o pomoc.

Nie wierzy, że PKW uda się wprowadzić nakładki w całej Polsce już przy tegorocznych wyborach samorządowych, bo trzeba zmienić przepisy. - No, może przy parlamentarnych w przyszłym roku - stwierdził.

MKM Trans do niedzielnego południa miało 140 zgłoszeń. Cały czas dzwonili ludzie i zamawiali transport specjalistyczny. Krzysztof Bąbalak i Marian Świąder dostali kolejne zgłoszenie z Ursynowa.

PKW szacuje, że w wyborach parlamentarnych w 2007 z powodu barier mogło nie głosować nawet 2 mln niepełnosprawnych i starszych wyborców.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy