PO chciała zmian w granicach okręgów. "Tak nie można"

Dominika Olszewska
06.07.2010 aktualizacja: 2010-07-05 18:22
A A A Drukuj
Wyniki wyborów prezydenckich na Mazowszu. Na niebiesko powiaty, w których wygrał Jarosław Kaczyński. Na żółto - Bronisław Komorowski
PO szykuje się do wyborów samorządowych. Aby poprawić swoje notowania, radni sejmiku chcieli w poniedziałek przepchnąć korzystny dla siebie podział podwarszawskiego okręgu wyborczego
W sejmiku Mazowsza zasiada 51 radnych. Dotąd 17 wybierała Warszawa, 9 tzw. obwarzanek warszawski (m.in. Pruszków, Otwock, Nowy Dwór, Wołomin), 9 - mieszkańcy rejonu Siedlec i Ostrołęki, 7 - z okolic Radomia, 9 - z Płocka i Ciechanowa.

Bo bliżej wyborców

W ciągu ostatnich lat miejscowości podwarszawskie rozrosły się. Dlatego zgodnie z ordynacją wyborczą trzeba było odebrać jeden mandat w stolicy i przyznać go podmiejskiemu obwarzankowi.

Przy okazji tej drobnej zmiany Platforma Obywatelska postanowiła ugrać coś dla siebie. Zaproponowała korzystną dla siebie zmianę podziału województwa na okręgi wyborcze. Według zaproponowanej przez nią koncepcji okręg podwarszawski miał być podzielony na dwa mniejsze. Dziś należy do największych w kraju. Zamieszkuje go blisko milion wyborców. Terytorialnie obejmuje bardzo odległe od siebie powiaty, m.in. otwocki, piaseczyński, pruszkowski czy nowodworski. Po proponowanym przez Platformę podziale w dwóch podmiejskich okręgach wybierano by po pięciu radnych.

- Chcemy zbliżyć radnych do wyborców. A w tak gigantycznym okręgu kandydaci dla większości mieszkańców są anonimowi - przekonywał podczas wczorajszego sejmiku wicemarszałek Ludwik Rakowski (PO).

- Utrzymywanie tak ogromnego okręgu to absurd. Co ma wspólnego Otwock z podkampinoskim Lesznem? - dodał radny Krzysztof Skolimowski (PO).

Wściekłość i prawo

Plany PO wywołały wściekłość w szeregach koalicyjnego PSL. W obecnym systemie przydzielania mandatów duże okręgi dają większe szanse partiom o niskim poparciu. Ludowcy nie mają dziś wysokich notowań. Wiedzą, że nie mają co liczyć na poparcie warszawiaków. Straty nadrabiali tradycyjnie w okręgu podwarszawskim. Działacze PSL nie mieli wątpliwości: na podziale okręgu zyska głównie PO.

- Obwarzanek warszawski to trudny rejon dla radnych. Jednak prawo zabrania nam jego dzielenia - przekonywał marszałek Adam Struzik (PSL).

I miał rację. Pomysł partii Tuska storpedowała Anna Lubaczewska, szefowa warszawskiej delegatury Krajowego Biura Wyborczego, która w przysłanym do radnych piśmie nie zostawiła na nim suchej nitki.

- Podział tak dużego okręgu może być istotny dla głosujących, ale to są argumenty pozaustawowe. Prawo mówi jasno: podział na okręgi jest stały. Sejmik nie może dokonywać dowolnie takich zmian - uważa Anna Lubaczewska.

Działacze PO nie mieli wyjścia. Z bólem wycofali pomysł. - Takie życie, nasz własny koalicjant chciał nas wykiwać. Ale taka jest polityka i tu nie ma sentymentów. Na szczęście pomogły nam przepisy. Tym razem to my jesteśmy górą - cieszył jeden z radnych PSL.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy