Plan PO przed następnymi wyborami: teraz połknąć Lewicę
06.07.2010
aktualizacja: 2010-07-05 20:35
Fot. Kuba Atys / Agencja Gazeta
Strategiczny cel Platformy na najbliższe miesiące: marginalizacja warszawskiego SLD. - Jeśli uda się utrzymać ich 10-proc. poparcie, od jesieni rządzimy samodzielnie - słyszymy w Platformie.
ZOBACZ TAKŻE
- Był przekręt wyborczy na Białołęce? Sprawa w sądzie (14-02-11, 09:00)
- Partie walczą o miasta (25-08-10, 09:00)
- PO chciała zmian w granicach okręgów. "Tak nie można" (06-07-10, 09:00)
- Miasteczko Wilanów znowu pobiło rekord frekwencji (06-07-10, 08:00)
- W stolicy bez niespodzianek. Komorowski wygrywa (05-07-10, 00:58)
- Kaczyński przegrał we własnej komisji na Żoliborzu (04-07-10, 23:02)
- Zwolennicy kandydatów starli się pod Pałacem. Na słowa (04-07-10, 22:55)
SERWISY
Wyniki Komorowskiego potwierdzają, że Warszawa to miasto sympatyków Platformy Obywatelskiej. - Jesteśmy w euforii - opisuje nastroje jeden z polityków tej partii.
Odrobiona lekcja
- Procenty są super: może niezbyt błyskotliwie, ale doskonale odrobiliśmy lekcję. Bronek o 12 punktów procentowych poprawił rezultat z pierwszej tury - mówi nam działacz warszawskiej Platformy. Kolejny ruch strategów partii Tuska to samodzielne rządy w Warszawie po jesiennych wyborach lokalnych. W ich ocenie Hanna Gronkiewicz-Waltz ma reelekcję w kieszeni. Jednak Platforma nie ma samodzielnej większości w radzie miasta. - Czas to zmienić - mówią w PO.
Ich celem nie jest elektorat PiS, z którego według polityków Platformy i tak niewiele uda się przejąć. - Ci wyborcy nas nie interesują. Zresztą politycy partii Jarosława Kaczyńskiego i tak nie mają szans na wygraną w Warszawie. Kolejną kadencję spędzą w ławach opozycji - mówią w PO.
- Z punktu widzenia naszych 51 proc. w Warszawie, o które gramy, zależy nam na słabym SLD. Nim właśnie się żywimy. Wynika to z czystej matematyki, a nie naszych nastrojów czy niechęci do Sojuszu - zastrzega nasz rozmówca.
Jak przekonują w PO, przy słabości i wewnętrznych podziałach środowiska związanego z Rozbrat nie będzie to zadanie wyjątkowo trudne. Przez cztery lata SLD praktycznie nie było widać jako partii współrządzącej miastem. W tym czasie część socjalnego, czyli gorzej sytuowanego elektoratu w Warszawie zdążył zagospodarować PiS. - Nas interesuje lewicowy, wykształcony elektorat - mówią stratedzy w PO.
Tylko bez prymasa
To, że taki wyborca jest skłonny przerzucić swoje głosy na PO, pokazał wynik Bronisława Komorowskiego z drugiej tury wyborów. Przyznają to zgodnie komentatorzy z partii Jarosława Kaczyńskiego i z samego SLD.
- Czy kolegom z Platformy to się podoba, czy nie, Bronisław Komorowski wygrał w Warszawie dzięki naszym wyborcom - mówi Sebastian Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu. I przekonuje, że wsparcie dla marszałka było jedynie wymuszone sytuacją. Podkreśla, że jesienne wybory samorządowe będą już zupełnie inne.
- W trakcie kadencji ludzi zajmują sprawy lokalne - mówi Wierzbicki. - Podczas wyborów samorządowych nikt się przecież nie boi powrotu IV RP. Nie ma też mowy o zagrożeniu praw obywatelskich czy dylematach postrzegania Polski na arenie międzynarodowej. Dlatego wyborca, którego pożyczyła sobie PO, naturalnie do nas wróci - uważa.
- Platforma ma prezydenta, premiera, prezydenta Warszawy. Nie ma tylko prymasa. Liczę, że ludziom znudzi się monopol władzy - mówi Ireneusz Tondera z władz mazowieckiego SLD. - Wynik Grzegorza Napieralskiego pokazuje, że umiemy pracować. Mamy dobrego kandydata na prezydenta Warszawy [Wojciecha Olejniczaka]. Jestem pewien, że przejdzie do drugiej tury, a wynik list naszych radnych będzie podobny do tego sprzed czterech lat [wtedy lista LiD zdobyła 11 miejsc w 60-osobowej Radzie Warszawy].
Również w PiS mówią, że plan PO to tylko pobożne życzenie. Mimo przegranej Jarosława Kaczyńskiego w jego partii nastroje są bojowe. PiS zachęcony krajowym wynikiem lidera szykuje się do "jesiennego odbicia Warszawy".
- Wynik prezesa Kaczyńskiego to kapitał na przyszłość - mówi Karol Karski. - To, co w warszawskim wyniku uważam za najważniejsze: 36,6 proc. to ludzie, którzy zagłosowali wprost na prezesa. Wynik Komorowskiego to suma różnych elektoratów, z których znaczna część po wyborach odpłynie.
Warszawskie liczby wyborcze
Oficjalne dane PKW:
* Na Bronisława Komorowskiego głosowało 63,4 proc. warszawiaków (545 tys. 158 głosów)
* Na Jarosława Kaczyńskiego 36,6 proc. (315 tys. 215 głosów)
* Frekwencja 66,9 proc. *
W pierwszej turze Bronisław Komorowski dostał w Warszawie 51,7 proc. głosów, Jarosław Kaczyński 30,1, Grzegorz Napieralski 10,6. Frekwencja była o dwa punkty procentowe wyższa niż podczas dogrywki
* W województwie mazowieckim zwyciężył Jarosław Kaczyński, zbierając 50,6 proc. głosów
Odrobiona lekcja
- Procenty są super: może niezbyt błyskotliwie, ale doskonale odrobiliśmy lekcję. Bronek o 12 punktów procentowych poprawił rezultat z pierwszej tury - mówi nam działacz warszawskiej Platformy. Kolejny ruch strategów partii Tuska to samodzielne rządy w Warszawie po jesiennych wyborach lokalnych. W ich ocenie Hanna Gronkiewicz-Waltz ma reelekcję w kieszeni. Jednak Platforma nie ma samodzielnej większości w radzie miasta. - Czas to zmienić - mówią w PO.
Ich celem nie jest elektorat PiS, z którego według polityków Platformy i tak niewiele uda się przejąć. - Ci wyborcy nas nie interesują. Zresztą politycy partii Jarosława Kaczyńskiego i tak nie mają szans na wygraną w Warszawie. Kolejną kadencję spędzą w ławach opozycji - mówią w PO.
- Z punktu widzenia naszych 51 proc. w Warszawie, o które gramy, zależy nam na słabym SLD. Nim właśnie się żywimy. Wynika to z czystej matematyki, a nie naszych nastrojów czy niechęci do Sojuszu - zastrzega nasz rozmówca.
Jak przekonują w PO, przy słabości i wewnętrznych podziałach środowiska związanego z Rozbrat nie będzie to zadanie wyjątkowo trudne. Przez cztery lata SLD praktycznie nie było widać jako partii współrządzącej miastem. W tym czasie część socjalnego, czyli gorzej sytuowanego elektoratu w Warszawie zdążył zagospodarować PiS. - Nas interesuje lewicowy, wykształcony elektorat - mówią stratedzy w PO.
Tylko bez prymasa
To, że taki wyborca jest skłonny przerzucić swoje głosy na PO, pokazał wynik Bronisława Komorowskiego z drugiej tury wyborów. Przyznają to zgodnie komentatorzy z partii Jarosława Kaczyńskiego i z samego SLD.
- Czy kolegom z Platformy to się podoba, czy nie, Bronisław Komorowski wygrał w Warszawie dzięki naszym wyborcom - mówi Sebastian Wierzbicki, wiceszef stołecznego Sojuszu. I przekonuje, że wsparcie dla marszałka było jedynie wymuszone sytuacją. Podkreśla, że jesienne wybory samorządowe będą już zupełnie inne.
- W trakcie kadencji ludzi zajmują sprawy lokalne - mówi Wierzbicki. - Podczas wyborów samorządowych nikt się przecież nie boi powrotu IV RP. Nie ma też mowy o zagrożeniu praw obywatelskich czy dylematach postrzegania Polski na arenie międzynarodowej. Dlatego wyborca, którego pożyczyła sobie PO, naturalnie do nas wróci - uważa.
- Platforma ma prezydenta, premiera, prezydenta Warszawy. Nie ma tylko prymasa. Liczę, że ludziom znudzi się monopol władzy - mówi Ireneusz Tondera z władz mazowieckiego SLD. - Wynik Grzegorza Napieralskiego pokazuje, że umiemy pracować. Mamy dobrego kandydata na prezydenta Warszawy [Wojciecha Olejniczaka]. Jestem pewien, że przejdzie do drugiej tury, a wynik list naszych radnych będzie podobny do tego sprzed czterech lat [wtedy lista LiD zdobyła 11 miejsc w 60-osobowej Radzie Warszawy].
Również w PiS mówią, że plan PO to tylko pobożne życzenie. Mimo przegranej Jarosława Kaczyńskiego w jego partii nastroje są bojowe. PiS zachęcony krajowym wynikiem lidera szykuje się do "jesiennego odbicia Warszawy".
- Wynik prezesa Kaczyńskiego to kapitał na przyszłość - mówi Karol Karski. - To, co w warszawskim wyniku uważam za najważniejsze: 36,6 proc. to ludzie, którzy zagłosowali wprost na prezesa. Wynik Komorowskiego to suma różnych elektoratów, z których znaczna część po wyborach odpłynie.
Warszawskie liczby wyborcze
Oficjalne dane PKW:
* Na Bronisława Komorowskiego głosowało 63,4 proc. warszawiaków (545 tys. 158 głosów)
* Na Jarosława Kaczyńskiego 36,6 proc. (315 tys. 215 głosów)
* Frekwencja 66,9 proc. *
W pierwszej turze Bronisław Komorowski dostał w Warszawie 51,7 proc. głosów, Jarosław Kaczyński 30,1, Grzegorz Napieralski 10,6. Frekwencja była o dwa punkty procentowe wyższa niż podczas dogrywki
* W województwie mazowieckim zwyciężył Jarosław Kaczyński, zbierając 50,6 proc. głosów
-
Plan PO przed następnymi wyborami: teraz połkną...
wicur
06.07.10, 09:50
Przestancie pokazywac Napieralskiego w mediach bo niedobrze sie robi na sam jego widok a kiedy otworzy swoj glupi ryj to naprawde paw sam leci. Pajac najgorszego gatunku bo wydaje mu sie, ze»
-
Lewico! Do boju!
volim
06.07.10, 10:39
Zbyt łapczywe połykanie może skończyć się niestrawnością.»
-
Plan PO przed następnymi wyborami: teraz połkną...
rs_gazeta_forum
06.07.10, 15:41
Ja teraz na pewno zagłosuję na PO, a nie na SLD. Przecież więcej religii wprzedszkolach to tylko PO załatwi.»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



