Chodzą boso, żeby lepiej poczuć ulice. Dołączysz?
07.07.2010
aktualizacja: 2010-07-07 10:16
Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
Chodzenie boso uważają za pełniejsze doświadczanie otoczenia. Powierzchnie pod stopami dzielą na relaksujące (zimie kafelki łazience) i trudne (gorący asfalt). Poznaj Warszawskie Grono Bosochodzących
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Geje płacą w Warszawie podatki, a są lekceważeni (07-07-10, 09:00)
- Hulajnoga jest niebezpieczna. Nie wniesiesz jej do domu kultury (05-07-10, 13:00)
- Ursynów może odetchnąć: "Nie" dla kościoła w parku (02-07-10, 09:00)
- To będzie bardzo kulturalne lato w Warszawie (23-06-10, 21:23)
SONDAŻ
Anna Waluda i Wojciech Miller należą do Warszawskiego Grona Bosochodzących. Anna ma 32 lata i pracuje w firmie konsultingowej, o rok starszy Wojciech jest informatykiem. Rozpoznałem ich po tym, że do kawiarni przy Nowym Świecie przyszli boso.
Poznali się przez internet w połowie 2002 r. Tak zawiązała się nieformalna grupa bosonogich. Dziś jest ich w Warszawie około trzydziestu, choć dokładną ich liczbę trudno oszacować z powodu dynamicznie zmieniającej się grupy sympatyków.
Anna: - Każdy z nas chodził boso w dzieciństwie. Szkoda się z tym rozstawać.
Niektórzy chodzą boso na co dzień, niezależnie od pory roku i pogody, inni tylko przy wyjątkowych okazjach, jak grill bez butów czy wspólna bosa wycieczka. Spotykają się najczęściej pod pomnikiem Syrenki, a potem ruszają na długi, kilkugodzinny spacer po mieście.
Chodzenie boso uważają za pełniejsze doświadczanie otoczenia. Zwracają uwagę, że człowiek w butach nie zdaje sobie sprawy z różnorodności nawierzchni, po której się stąpa. A oni tak. I mają swoje ulubione faktury. Dla Wojtka to wilgotny mech. Ania uważa, że po całym dniu pracy nie ma nic bardziej odprężającego niż chłodne kafelki w łazience.
Są też trudne nawierzchnie, jak rozgrzany asfalt. Mają na nie swoje sposoby. Wojciech: - Można stać tylko na krawędziach stóp albo lekko tańczyć w miejscu, przeskakując ze stopy na stopę.
Oboje twierdzą, że bosy człowiek jest bardziej uważny, stąpa jak kot i dlatego nie dzieje mu się nic złego. - Ważne jest, żeby nie szurać - radzi Wojciech. - Wtedy się nie skaleczysz.
I aby to udowodnić, wciska w skórę stopy kawałek szkła znaleziony na ulicy. Faktycznie, nie zostawia śladu.
Na podeszwach pozostają jednak inne ślady - kurz z chodnika i co tam jeszcze na warszawskiej ulicy znaleźć się może. - Po każdej wycieczce muszę domywać stopy tarką - śmieje się Anna.
Wojciech: - Ja mam lepszy sposób - pochodzić chwilę po mokrej trawie. To bardzo przyjemne, a cały brud się ściera.
Kiedy jednak patrzę na jego stopy, nie jestem o tym do końca przekonany.
Na ogół ludzie reagują na nich pozytywnie. Niektórzy zrzucają buty i dołączają do bosochodzących. Czasami pojawia się problem pod postacią ochroniarza, który uważa, że boso ruchomymi schodami się nie jeździ, a do Pałacu Kultury wchodzić się tak nie godzi.
No i trzeba chodzić do pracy. - Dlatego najczęściej mamy buty w torbie - przyznają nieco wstydliwie.
Wojciech radzi, by nowicjusz przyszedł na spotkanie bosochodzących albo poczytał o nich w internecie na forum "Boso po świecie" (w portalu społecznościowym Grono.net ). - Można też pochodzić po trawie w ogródku albo ścieżką w lesie. Nie warto porywać się na bardzo trudne trasy - radzi. - Kiedy skóra na stopach staje się grubsza, można zaliczyć bardziej ambitne nawierzchnie.
Poznali się przez internet w połowie 2002 r. Tak zawiązała się nieformalna grupa bosonogich. Dziś jest ich w Warszawie około trzydziestu, choć dokładną ich liczbę trudno oszacować z powodu dynamicznie zmieniającej się grupy sympatyków.
Anna: - Każdy z nas chodził boso w dzieciństwie. Szkoda się z tym rozstawać.
Niektórzy chodzą boso na co dzień, niezależnie od pory roku i pogody, inni tylko przy wyjątkowych okazjach, jak grill bez butów czy wspólna bosa wycieczka. Spotykają się najczęściej pod pomnikiem Syrenki, a potem ruszają na długi, kilkugodzinny spacer po mieście.
Chodzenie boso uważają za pełniejsze doświadczanie otoczenia. Zwracają uwagę, że człowiek w butach nie zdaje sobie sprawy z różnorodności nawierzchni, po której się stąpa. A oni tak. I mają swoje ulubione faktury. Dla Wojtka to wilgotny mech. Ania uważa, że po całym dniu pracy nie ma nic bardziej odprężającego niż chłodne kafelki w łazience.
Są też trudne nawierzchnie, jak rozgrzany asfalt. Mają na nie swoje sposoby. Wojciech: - Można stać tylko na krawędziach stóp albo lekko tańczyć w miejscu, przeskakując ze stopy na stopę.
Oboje twierdzą, że bosy człowiek jest bardziej uważny, stąpa jak kot i dlatego nie dzieje mu się nic złego. - Ważne jest, żeby nie szurać - radzi Wojciech. - Wtedy się nie skaleczysz.
I aby to udowodnić, wciska w skórę stopy kawałek szkła znaleziony na ulicy. Faktycznie, nie zostawia śladu.
Na podeszwach pozostają jednak inne ślady - kurz z chodnika i co tam jeszcze na warszawskiej ulicy znaleźć się może. - Po każdej wycieczce muszę domywać stopy tarką - śmieje się Anna.
Wojciech: - Ja mam lepszy sposób - pochodzić chwilę po mokrej trawie. To bardzo przyjemne, a cały brud się ściera.
Kiedy jednak patrzę na jego stopy, nie jestem o tym do końca przekonany.
Na ogół ludzie reagują na nich pozytywnie. Niektórzy zrzucają buty i dołączają do bosochodzących. Czasami pojawia się problem pod postacią ochroniarza, który uważa, że boso ruchomymi schodami się nie jeździ, a do Pałacu Kultury wchodzić się tak nie godzi.
No i trzeba chodzić do pracy. - Dlatego najczęściej mamy buty w torbie - przyznają nieco wstydliwie.
Wojciech radzi, by nowicjusz przyszedł na spotkanie bosochodzących albo poczytał o nich w internecie na forum "Boso po świecie" (w portalu społecznościowym Grono.net ). - Można też pochodzić po trawie w ogródku albo ścieżką w lesie. Nie warto porywać się na bardzo trudne trasy - radzi. - Kiedy skóra na stopach staje się grubsza, można zaliczyć bardziej ambitne nawierzchnie.
-
Chodzą na boso, żeby lepiej poczuć ulice. Dołąc...
jowita81
07.07.10, 09:33
To też już było.W latach 60 tych XX w chodziła boso po mieście.Mieliśmy wtedypo szesnaście lat.»
-
Chodzą na boso, żeby lepiej poczuć ulice. Dołąc...
klarak
07.07.10, 10:18
"Chodzą na boso". Co to za forma? Coś jak bluzka na krótki rękaw :) Możnachodzić "boso" (tak jak nago, na szczęście nie zauważyłam formy "na nago")albo "na bosaka" tak jak "na czworaka". »
-
Chodzą na boso, żeby lepiej poczuć ulice. Dołąc...
teyoo
07.07.10, 12:53
Głupi pomysł. Boso to można sobie chodzić po ogródku, albo nawet na wsi. Ale w mieście? Tu jest strasznie brudno i pełno świństwa leży na ziemi. Mam gołą stopą (a więc moją własną skórą) »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Walentynkowy wtorek w Warszawie [NA ZYWO]
- Zrównał z ziemią cenną willę. Teraz ma ją odbudować
- Koszary, fabryka, willa i piramida. Wyburzone w 2011
- Tutaj wyjdziesz z metra. Dokładne lokalizacje [ZDJĘCIA]
- Walentynki w Warszawie w restauracjach i klubach. Dla par i singli
- O co biega z Narodowym? Wazelina, lukier i kłamstwa
- Chcą wykurzyć dziuplę z kawą. Sfałszowanym podpisem
- "Tu kupisz papierosy, które szkodzą zdrowiu"
- Drewniane perły architektury - zobacz je, zanim spłoną
- Ryanair o lotnisku Chopina: "Shocking!" Wszystko źle
- Nowe tanie loty z Modlina. Osiem kierunków od 99 zł
- Warszawa 40 lat temu. Niby taka sama, ale... [zdjęcia]
- Walentynki w Warszawie: Jak spędzić Dzień Zakochanych?
- Deweloper: "oaza luksusu". Mieszkańcy idą do sądu


odtwórz
odtwórz
odtwórz

