Fatalna pomyłka przy liczeniu głosów. Wola niebios?
08.07.2010
aktualizacja: 2010-07-07 20:14
Fot. KACPER PEMPEL REUTERS
- To niebo zadziałało - tak mąż zaufania PiS tłumaczy fatalną pomyłkę komisji na Bemowie, która odwrotnie spisała wyniki dogrywki wyborów prezydenckich. Ludzie głosowali tam głównie na Bronisława Komorowskiego, ale protokół mówi o miażdżącym zwycięstwie jego konkurenta
ZOBACZ WIDEO
ZOBACZ TAKŻE
- Pomyłka podczas wyborów. To błąd, a nie fałszerstwo (29-09-10, 09:00)
- Kto użył podstępu w Brukseli (13-07-10, 01:00)
- Fatalna pomyłka przy liczeniu głosów. Żadna wola niebios - list (09-07-10, 13:26)
- Wyborcy Kaczyńskiego słabo protestowali? (08-07-10, 18:26)
- Wyborcy Kaczyńskiego słabo protestują. Na razie? (07-07-10, 18:30)
- Jak Kaczyński wygra, to mnie wyleczą (07-07-10, 14:45)
- PiS: Nowym świeczkę, a starym ogarek (07-07-10, 12:25)
- Dlaczego Komorowski nie przegrał tak jak Tusk? (07-07-10, 01:00)
SERWISY
W nowych blokach na osiedlu Górce na Bemowie od lat wygrywa Platforma Obywatelska. W Szkole Podstawowej nr 82 przy ul. Górczewskiej (komisja obwodowa nr 759) głosują głównie ludzie młodzi. W Warszawie to elektorat partii Tuska. W pierwszej turze wynik nikogo nie zaskoczył: Jarosław Kaczyński dostał tu 219 głosów, Komorowski - 545.
Śledztwo w schronie
W dogrywce, jak można było wyczytać z dokumentów, nastąpił niespodziewany zwrot. Kandydata PO poparło zaledwie 246 mieszkańców, a jego konkurenta z PiS - aż 681.
- Dzień po wyborach przeglądałem wyniki z naszej dzielnicy. Nagle zobaczyłem, że w jednej komisji na Górcach Kaczyński dostał ponad 70 proc. głosów. Byłem w szoku, bo PiS ma tam zawsze małe poparcie - opowiada Krzysztof Zygrzak, rzecznik Bemowa.
Zaniepokojony, wszczął lokalne śledztwo. Urzędnicy zeszli do schronu urzędu dzielnicy, w którym przechowywane są worki z kartami do głosowania. Gdy je rozpakowali, wszystko stało się jasne: głosy policzono poprawnie, ale komisja odwrotnie wpisała wyniki do protokołu. To Bronisław Komorowski dostał o 435 głosów więcej od Jarosława Kaczyńskiego.
Dokument podpisało dziewięcioro członków komisji. Wyniki wywiesili też na drzwiach szkoły. Jak to się stało, że nikt z nich nie zauważył tak poważnego błędu?
- Podczas spisywania protokołu mieliśmy scysję z jednym z członków komisji. Domagał się uznania kilkunastu kart do głosowania, na których ludzie błędnie oddali głosy. W zamieszaniu pomyliliśmy się i wpisaliśmy wyniki nie w te rubryki, co trzeba. Wstyd przyznać, ale nie zorientowaliśmy się, że jest coś nie tak, i wyniki wysłaliśmy do PKW - przyznaje Ryszard Sikora, przewodniczący komisji obwodowej nr 759.
Kłopot PKW, radość PiS
Pismo z jego wyjaśnieniami trafiło do okręgowej komisji wyborczej, jednak PKW wcześniej ogłosiła oficjalne wyniki wyborów prezydenckich.
- Wczoraj wysłaliśmy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez tę komisję. To pierwsza taka sytuacja podczas tegorocznych wyborów prezydenckich - mówi Anna Lubaczewska, szefowa stołecznej delegatury Państwowej Komisji Wyborczej.
Prokuratorzy na razie sprawy komentować nie chcą. - Wypowiemy się dopiero, gdy zapoznamy się z pismem PKW - wyjaśnia Monika Lewandowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej.
O unieważnieniu wyników wyborów nie może być mowy, bo 435 głosów nie ma wpływu na ich finalny wynik. Ale korekta oficjalnych danych to konieczność. - Sami nie możemy zmienić już ogłoszonych wyników. Poprawimy je dopiero wtedy, gdy sprawę rozstrzygnie prokuratura lub sąd - tłumaczą w PKW.
Zamieszanie nie zmartwiło jedynie Ireny Awłasewicz-Borkowskiej, która jako mąż zaufania PiS obserwowała przebieg wyborów w bemowskiej szkole: - To niebo zadziałało. Przez cały dzień do naszej komisji przychodzili młodzi ludzie spod Warszawy, którzy na moje oko mieli lewe zaświadczenia o prawie do głosowania. Słyszałam, że w ten sposób głosy kupuje Platforma. Jak widać, anioły spłatały tej partii figla.
Śledztwo w schronie
W dogrywce, jak można było wyczytać z dokumentów, nastąpił niespodziewany zwrot. Kandydata PO poparło zaledwie 246 mieszkańców, a jego konkurenta z PiS - aż 681.
- Dzień po wyborach przeglądałem wyniki z naszej dzielnicy. Nagle zobaczyłem, że w jednej komisji na Górcach Kaczyński dostał ponad 70 proc. głosów. Byłem w szoku, bo PiS ma tam zawsze małe poparcie - opowiada Krzysztof Zygrzak, rzecznik Bemowa.
Zaniepokojony, wszczął lokalne śledztwo. Urzędnicy zeszli do schronu urzędu dzielnicy, w którym przechowywane są worki z kartami do głosowania. Gdy je rozpakowali, wszystko stało się jasne: głosy policzono poprawnie, ale komisja odwrotnie wpisała wyniki do protokołu. To Bronisław Komorowski dostał o 435 głosów więcej od Jarosława Kaczyńskiego.
Dokument podpisało dziewięcioro członków komisji. Wyniki wywiesili też na drzwiach szkoły. Jak to się stało, że nikt z nich nie zauważył tak poważnego błędu?
- Podczas spisywania protokołu mieliśmy scysję z jednym z członków komisji. Domagał się uznania kilkunastu kart do głosowania, na których ludzie błędnie oddali głosy. W zamieszaniu pomyliliśmy się i wpisaliśmy wyniki nie w te rubryki, co trzeba. Wstyd przyznać, ale nie zorientowaliśmy się, że jest coś nie tak, i wyniki wysłaliśmy do PKW - przyznaje Ryszard Sikora, przewodniczący komisji obwodowej nr 759.
Kłopot PKW, radość PiS
Pismo z jego wyjaśnieniami trafiło do okręgowej komisji wyborczej, jednak PKW wcześniej ogłosiła oficjalne wyniki wyborów prezydenckich.
- Wczoraj wysłaliśmy zawiadomienie do prokuratury o możliwości popełnienia przestępstwa przez tę komisję. To pierwsza taka sytuacja podczas tegorocznych wyborów prezydenckich - mówi Anna Lubaczewska, szefowa stołecznej delegatury Państwowej Komisji Wyborczej.
Prokuratorzy na razie sprawy komentować nie chcą. - Wypowiemy się dopiero, gdy zapoznamy się z pismem PKW - wyjaśnia Monika Lewandowska, rzeczniczka Prokuratury Okręgowej.
O unieważnieniu wyników wyborów nie może być mowy, bo 435 głosów nie ma wpływu na ich finalny wynik. Ale korekta oficjalnych danych to konieczność. - Sami nie możemy zmienić już ogłoszonych wyników. Poprawimy je dopiero wtedy, gdy sprawę rozstrzygnie prokuratura lub sąd - tłumaczą w PKW.
Zamieszanie nie zmartwiło jedynie Ireny Awłasewicz-Borkowskiej, która jako mąż zaufania PiS obserwowała przebieg wyborów w bemowskiej szkole: - To niebo zadziałało. Przez cały dzień do naszej komisji przychodzili młodzi ludzie spod Warszawy, którzy na moje oko mieli lewe zaświadczenia o prawie do głosowania. Słyszałam, że w ten sposób głosy kupuje Platforma. Jak widać, anioły spłatały tej partii figla.
-
Fatalna pomyłka przy liczeniu głosów. Wola nieb...
kreatynina
08.07.10, 13:28
"Kłamstwo ma krótkie nogi" !!! Na miejscu Boga też bym się na nich wkurzyła.Gdyby wykazali minimum inteligencji, to może Bóg by im wybaczył. Ten numerjest niestety na poziomie przedszkolaka.»
-
Głupi naród, głupie niebo czy głupie aniołki?
volim
08.07.10, 14:44
Tak, „niebo zadziałało” - i na rzecznika Zygrzaka spłynęła łaska Boża, pomagając mu wytropić wpływ figlarnych aniołków na raport tej komisji.Niestety, nie uda się już skorygować »
-
Fatalna pomyłka przy liczeniu głosów. Wola nieb...
polskiezero
10.07.10, 18:11
To nie mąż, a baba zaufania. Jeśli tak święcie wierzy w palec nieba, to co powie o katastrofie smoleńskiej?»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


odtwórz
