Idą zmiany w "kołchozach". Będą łagodniejsze przepisy?

Małgorzata Zubik
08.07.2010 aktualizacja: 2010-07-07 19:46
A A A Drukuj
Puste mieszkanie komunalne Fot. Wojciech Surdziel / AG
W Śródmieściu chcą złagodzenia przepisów, tak by łatwiej można było wynajmować pustostany w mieszkaniach ze wspólną kuchnią, łazienką i WC zajmującym je już lokatorom.
Sprawa wspólnych mieszkań, czyli tzw. kołchozów, wraca co pewien czas. Mają długą historię. Po wojnie kierowano obcych sobie ludzi do pokoi ze wspólnym korytarzem, WC, łazienką, kuchnią. Tak jest do dziś. Sąsiedzi nie zawsze żyją w zgodzie. Ze skargami idą do urzędników, którzy najczęściej wysłuchują opowieści o kłopotach łazienkowych. Problem jest z obliczaniem ilości zużytej wody i czasu brania kąpieli, z ustaleniem, kto i jak ma sprzątać wspólne części mieszkania. Na liście skarg jest też głośna muzyka czy częste zapraszanie gości przez współlokatora.

Bywa i tak, że sąsiedzi żyją jak rodzina. Sytuacja zmienia się jednak, gdy część mieszkania pustoszeje. Kilka tygodni temu opisywaliśmy historię małżeństwa z Powiśla, które po śmierci sąsiadki wystąpiło do urzędu o pokój po niej. Nie należał im się jednak, bo przepisy uchwalone przez Radę Warszawy umożliwiają zajęcie zwolnionego pomieszczenia tylko wówczas, gdy powierzchnia wszystkich pokoi nie przekroczy 15 m kw. na osobę (lub 30 m, gdy lokator żyje samotnie). W mieszkaniu na Powiślu byłoby to o 3 m za dużo. Urzędnicy postanowili więc wynająć pustostan trzem osobom z wyrokiem eksmisyjnym jako mieszkanie socjalne. Pokój i wspólne wc nie przypadło im do gustu, ale małżeństwo odetchnęło z ulgą tylko na chwilę. - Jak jest jakiś telefon do południa, boję się, że ktoś nowy przyjdzie oglądać mieszkanie - mówi pani Anna.

Urzędnicy mają do wyboru: albo trzymać pustostan, albo utrwalić podział sprzed wielu lat. Najczęściej decydują się na pierwsze rozwiązanie. W tym roku dokwaterowali tylko jedną rodzinę do tzw. kołchozu. Tworzy to jednak drugi problem - w Śródmieściu jest dziś ponad sto pustostanów we wspólnych mieszkaniach, z którymi nie ma co zrobić. Części z nich nie można wynająć bez łamania kryterium metrażowego.

- W tym roku udało nam się zlikwidować sześć wspólnych mieszkań przez wynajem zwolnionej części lokalu najemcy pozostałej części - wyjaśnia Agnieszka Szostek-Stasiak, naczelniczka wydziału zasobów lokalowych w urzędzie Śródmieścia. - Jak na ponad 500 mieszkań wspólnych, które mamy, to niewiele.

Dlatego urzędnicy i radni chcą zmienić przepisy i złagodzić je tak, żeby kołchozy likwidować szybciej i przywracać mieszkaniom historyczny kształt. - Proponujemy, żeby tam, gdzie jest wspólna kuchnia, łazienka czy WC, zwolnioną część mieszkania wynajmować bez względu na metraż na rzecz pozostałych lokatorów - mówi Agnieszka Szostek-Stasiak. - To pozwoli nam przerwać eskalację konfliktów, które rodzą się we wspólnych mieszkaniach zajmowanych przez różne rodziny. Kryterium metrażowe obowiązywałoby w tych lokalach, gdzie część wspólną stanowią jedynie korytarze.

- Czy nie doprowadzi to do sytuacji, że samotne osoby będą zajmowały bardzo duże mieszkania, bo kołchozy, zwłaszcza w kamienicach Śródmieścia, są z reguły obszerne? - zastanawiają się w ratuszu. Na razie nieoficjalnie, bo o proponowanych zmianach urząd miasta jeszcze nie został poinformowany.

- To zarząd dzielnicy decyduje, czy wynająć zwolnioną część mieszkania lokatorowi, czy też nie - uważa Agnieszka Szostek. - Ma gospodarować mieszkaniami racjonalnie, więc nie grozi nam sytuacja, że np. dwie osoby po zmianie przepisów będą zajmowały mieszkanie o powierzchni ponad sto metrów.

Korzystną dla lokatorów zmianą zajmą się na dzisiejszej sesji radni Śródmieścia. Jeśli ją przyjmą (a tak zapewne się stanie), dokument trafi do ratusza. - Na pewno uchwała o zasadach wynajmu zasobów lokalowych miasta wymaga zmian - mówi Tomasz Krettek z biura polityki lokalowej urzędu miasta. - Będziemy jednak szykować ją spokojnie na jesień, po wyborach samorządowych.

Śródmieście

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy