Zalew listów w sprawie EuroPride. Tym razem poparcia

Wojciech Karpieszuk, Piotr Machajski
09.07.2010 aktualizacja: 2010-07-09 09:04
A A A Drukuj
EuroPride 2009 - Europejska parada gejów i lesbijek w Zurychu Fot. FABRICE COFFRINI AFP
Jest reakcja na protesty w sprawie EuroPride, które ostatnio zalały ratusz. Teraz Polacy i obcokrajowcy ślą do Hanny Gronkiewicz-Waltz listy poparcia dla parady.
"Szanowna Pani Prezydent, pragnę wyrazić swoje poparcie dla organizowanej na terenie Warszawy w dniu 17 lipca 2010 r. imprezy EuroPride" - tak zaczyna się list, który na Facebooku dwa dni temu zamieściła Joanna Piwowar z trójmiejskiego oddziału Kampanii przeciw Homofobii. W ciągu jednego dnia podpisało go prawie 700 osób. - Protesty, które spływają do ratusza, wynikają z niewiedzy i nieświadomości. Klimat zagrożenia podsycają ultrakatoliccy działacze - uważa Joanna.

Pierwsze listy już doszły

O tych protestach już pisaliśmy. Stowarzyszenie Kultury Chrześcijańskiej z Krakowa im. ks. Piotra Skargi przygotowało ulotki, które wrzuca do skrzynek pocztowych. Na ulotkach jest już gotowy protest, miejsce na znaczek i adres do ratusza. Wystarczy podpisać i wysłać. Jest w nim napisane, że EuroPride to: "Zagrożenie dla moralności publicznej", "Przyczyna niepokojów społecznych", "Obsceniczna prowokacja". W zbieranie podpisów pod protestem zaangażowali się m.in. księża z parafii św. Szczepana z Mokotowa. Do tej pory do ratusza wpłynęło ok. 3 tys. protestów.

- Jakie mogę stanowić zagrożenie? - dziwi się Joanna. - Jestem pełnoprawnym obywatelem, płacę podatki, działam społecznie. Dlaczego ktoś chce mi odebrać prawno do manifestowania? Tylko dlatego, że trzymam moją dziewczynę za rękę albo ją pocałuję na ulicy?

I dodaje: - Budujące jest, że pod listem poparcia ciągle podpisują się nowe osoby. Na pomysł akcji wpadł kolega. Jest heteroseksualny, ma żonę, dziecko i oburza go tworzenie otoczki zagrożenia wokół EuroPride.

Joanna przyznaje też, że ich list jest parafrazą ulotki Stowarzyszenia im. ks. Piotra Skargi. Tekst też jest gotowy, jest adres ratusza i e-mail do sekretariatu pani prezydent. Jest też wersja angielska. Wystarczy skopiować i wysłać. Zamiast określeń typu "obsceniczna prowokacja" są: "walka o równouprawnienie obywateli", "wolność zgromadzeń i demonstrowania poglądów", "nagonka środowisk ultraprawicowych".

- Pierwsze listy już wpływają - potwierdza Karolina Malczyk-Rokicińska, pełnomocniczka prezydent Warszawy ds. równego traktowania. - Odbieram też telefony z całej Polski zarówno od zwolenników, jak i przeciwników parady.

Lęk przed nieznanym

Jeden z pierwszych listów wysłała Anna Grodzka, prezeska Tans-Fuzji, fundacji na rzecz osób transpłciowych. - Według mnie protestują ludzie owładnięci lękiem przed nieznanym. To będzie radosna pokojowa demonstracja, nikomu nie zagraża. Chodzi o prawa człowieka, prawa ludzi homoseksualnych i transpłciowych.

EuroPride to największy w Europie festiwal mniejszości seksualnych. W tym roku odbywa się w Warszawie, pierwszy raz w kraju postkomunistycznym. W ramach festiwalu trwa już przegląd filmowy, odbędą się koncerty (m.in. gejowskich chórów z Londynu i ze Sztokholmu), debaty i dyskusje. Większość imprez rozpoczyna się od soboty. Kulminacją będzie parada 17 lipca pod hasłem: "Wolność, równość, tolerancja". Jej główne cele to: ustawa o możliwości rejestrowania związków osób tej samej płci, uchwalenie prawa antydyskryminacyjnego, rzetelna edukacja.

List poparcia kończy się tak: "Kierując się troską o dobre imię Warszawy, zwracam się do Pani Prezydent z apelem o życzliwą współpracę z organizatorami legalnej imprezy EuroPride, a także o pomoc przy zapewnieniu jej uczestnikom bezpieczeństwa, a szczególnie ochrony przed prawicowymi ekstremistami".

Czy taka ochrona będzie potrzebna - nie wiadomo. Już jednak wiadomo, że tego samego dnia, gdy jest EuroPride, zamierzają manifestować nacjonaliści z ONR.



Podziel się

  • Pani Joanna nie dlatego wychodzi na ulicę... dziedzicznacytadelafinansjery 09.07.10, 11:47

    ...że "działa społecznie i płaci podatki", ale dlatego i tylko dlatego, że podkołdrą mizia się z inną panią a nie z panem. I tu jest pies pogrzebany. Bonikogo - poza p. Joanną i redaktorami »

Najnowsze wiadomości z Warszawy