Do łosia z Ursynowa dołączył paw. Mieszkańcy zachwyceni
10.07.2010
aktualizacja: 2010-07-09 19:00
fot. Bartosz Bobkowski/AG
Rodzina Łosiów rozwija skrzydła. Przed blokiem na Ursynowie w ich ogródku stoi już nie tylko łoś wielkości naturalnej. Po urlopie nad Bałtykiem doszły mewy. Zwierząt i kwiatów przybywa
ZOBACZ TAKŻE
- Jest nazwa dla nowego parku na Ursynowie. Fajna? (08-07-10, 12:00)
- Ursynów: boją się dinozaurów, a to tylko dzieci (08-07-10, 10:00)
- Gad wybrał się do kościoła, ksiądz wezwał straż miejską (05-07-10, 17:37)
- Na Ursynowie łoś jak z "Przystanku Alaska" (09-09-09, 09:00)
Ogródek Teresy Łoś i jej męża Wiesława stanowi atrakcję osiedla z wielkiej płyty przy ul. Wiolinowej 10. Przyciąga pielgrzymki rodziców, babć i dziadków z małymi dziećmi.
- Chodzę tędy prawie codziennie. Kiedy z koleżanką umawiamy się na spacer, to mówię: "Idziemy do łosia"? A obok stoi teraz jeszcze rodzina krecików, po prostu rewelacja. Mój syn ma niecały rok, ale lubi tu przychodzić - mówi Iwona Preuhs.
O łosiu z imponującym porożem, który stoi w ogrodzie i wygląda jak żywy choć jest z tworzywa, "Gazeta" pisała w zeszłym roku. Wtedy właściciele zapowiadali: to dopiero początek ogrodowej kreacji. Słowa dotrzymali. Przybyły kwietne tarasy, a na nich koza, pies, paw, owca...
Kreciki promują rodzinę
- Sąsiedzi widzą, że nie jestem do końca stuknięty, i dociekają, dlaczego to robię, bo przecież utrzymanie ogrodu kosztuje dużo pracy i sporo pieniędzy. Wtedy odpowiadam: "Żona nie pozwala mi pić, to kwiatki kupuję". "Aha" - przytakują ze zrozumieniem - opowiada Wiesław Łoś.
Nie kryje, że robi to też dla własnej przyjemności. Jest bowiem szefem wydawnictwa Łośgraf, ciągle siedzi w zamknięciu przed komputerem. Wieczorne i weekendowe prace w ogrodzie pozwalają się odprężyć, zmuszają do ruchu na świeżym powietrzu. - Gdybym był bogaty i zamówił wszystko pod klucz w firmie, nie wiem, jak to zostałoby przyjęte. A tak widzą grubego faceta, który zasuwa na czworakach, sam pieli i sadzi - śmieje się pan Łoś.
Jako ojciec sześciorga dzieci i dziadek dziewięciorga wnuków przy okazji w przyblokowym ogrodzie promuje wartości tradycyjnej rodziny. - Pod kwiatkiem stoi mama krecik, tatuś krecik i mały krecik - zapewnia.
- A więc to nie jest rodzina: dwóch tatusiów plus dziecko? - dociekam, bo dwa duże kreciki wyglądają bardzo podobnie.
- Skąd - oburza się Wiesław Łoś i demonstracyjnie poprawia czerwoną czapeczkę na łebku krecikowej mamy.
Teresa Łoś zdradza, że w sprawie tych trzech figurek były naciski. - Pewna pani skarżyła się, że dziecko budzi się o świcie i od razu żąda, by iść do krecikowej rodziny. Może powinniśmy ją schować?
Nawet telewizja była
- W to miejsce muszę codziennie przyjść ze swoim wnuczkiem Pawełkiem. Do łosia i pawia. Ten pan tyle radości dał mieszkańcom. W ogród wkłada dużo pracy, nie mówiąc o pieniądzach, bo chce upiększyć kawałek okolicy - mówi Wanda Janicka.
Nie kryje, że właśnie za ogródki, dużą ilość zieleni i stare drzewa tak ceni sobie Ursynów Północny. - Na Kabatach, żeby w taki upał dojść do cienia, to trzeba iść aż do Lasu Kabackiego.
Ogród państwa Łosiów integruje ludzi. Przechodnie i sąsiedzi zaczynają ze sobą rozmawiać. Osoby niepełnosprawne czy starsze pukają do furtki po to tylko, by powiedzieć "dziękuję". - Ktoś mi przywiózł znad morza ładne kamyki do ogrodu. Jacyś państwo obiecują nowe figurki zwierząt. Pan z sąsiedztwa przyszedł do nas z papugą na ramieniu, ot tak, żeby ją pokazać. I nic nie ginie, bo wszystkiego pilnują też "niebieskie ptaki". - To nasz ogród - mówią - zdradza pan Łoś.
Fama o ursynowskim ogródku poszła już w świat. Wczoraj kręciła w nim swój materiał ekipa "Telexpressu" (pani redaktor mieszka niedaleko). - O łosiu przeczytał gdzieś pan Kazimierz Łoś (zbieżność nazwisk przypadkowa), przedsiębiorca z Pabianic, który specjalnie przyjechał do Warszawy, by dokładnie obejrzeć naszego łosia. Tak się zachwycił, że zamówił potem u tego samego importera dwie sztuki, też w skali 1:1. Pierwszy stanął przed fabryką, a drugi przed domem - opowiadają państwo Łoś.
- Chodzę tędy prawie codziennie. Kiedy z koleżanką umawiamy się na spacer, to mówię: "Idziemy do łosia"? A obok stoi teraz jeszcze rodzina krecików, po prostu rewelacja. Mój syn ma niecały rok, ale lubi tu przychodzić - mówi Iwona Preuhs.
O łosiu z imponującym porożem, który stoi w ogrodzie i wygląda jak żywy choć jest z tworzywa, "Gazeta" pisała w zeszłym roku. Wtedy właściciele zapowiadali: to dopiero początek ogrodowej kreacji. Słowa dotrzymali. Przybyły kwietne tarasy, a na nich koza, pies, paw, owca...
Kreciki promują rodzinę
- Sąsiedzi widzą, że nie jestem do końca stuknięty, i dociekają, dlaczego to robię, bo przecież utrzymanie ogrodu kosztuje dużo pracy i sporo pieniędzy. Wtedy odpowiadam: "Żona nie pozwala mi pić, to kwiatki kupuję". "Aha" - przytakują ze zrozumieniem - opowiada Wiesław Łoś.
Nie kryje, że robi to też dla własnej przyjemności. Jest bowiem szefem wydawnictwa Łośgraf, ciągle siedzi w zamknięciu przed komputerem. Wieczorne i weekendowe prace w ogrodzie pozwalają się odprężyć, zmuszają do ruchu na świeżym powietrzu. - Gdybym był bogaty i zamówił wszystko pod klucz w firmie, nie wiem, jak to zostałoby przyjęte. A tak widzą grubego faceta, który zasuwa na czworakach, sam pieli i sadzi - śmieje się pan Łoś.
Jako ojciec sześciorga dzieci i dziadek dziewięciorga wnuków przy okazji w przyblokowym ogrodzie promuje wartości tradycyjnej rodziny. - Pod kwiatkiem stoi mama krecik, tatuś krecik i mały krecik - zapewnia.
- A więc to nie jest rodzina: dwóch tatusiów plus dziecko? - dociekam, bo dwa duże kreciki wyglądają bardzo podobnie.
- Skąd - oburza się Wiesław Łoś i demonstracyjnie poprawia czerwoną czapeczkę na łebku krecikowej mamy.
Teresa Łoś zdradza, że w sprawie tych trzech figurek były naciski. - Pewna pani skarżyła się, że dziecko budzi się o świcie i od razu żąda, by iść do krecikowej rodziny. Może powinniśmy ją schować?
Nawet telewizja była
- W to miejsce muszę codziennie przyjść ze swoim wnuczkiem Pawełkiem. Do łosia i pawia. Ten pan tyle radości dał mieszkańcom. W ogród wkłada dużo pracy, nie mówiąc o pieniądzach, bo chce upiększyć kawałek okolicy - mówi Wanda Janicka.
Nie kryje, że właśnie za ogródki, dużą ilość zieleni i stare drzewa tak ceni sobie Ursynów Północny. - Na Kabatach, żeby w taki upał dojść do cienia, to trzeba iść aż do Lasu Kabackiego.
Ogród państwa Łosiów integruje ludzi. Przechodnie i sąsiedzi zaczynają ze sobą rozmawiać. Osoby niepełnosprawne czy starsze pukają do furtki po to tylko, by powiedzieć "dziękuję". - Ktoś mi przywiózł znad morza ładne kamyki do ogrodu. Jacyś państwo obiecują nowe figurki zwierząt. Pan z sąsiedztwa przyszedł do nas z papugą na ramieniu, ot tak, żeby ją pokazać. I nic nie ginie, bo wszystkiego pilnują też "niebieskie ptaki". - To nasz ogród - mówią - zdradza pan Łoś.
Fama o ursynowskim ogródku poszła już w świat. Wczoraj kręciła w nim swój materiał ekipa "Telexpressu" (pani redaktor mieszka niedaleko). - O łosiu przeczytał gdzieś pan Kazimierz Łoś (zbieżność nazwisk przypadkowa), przedsiębiorca z Pabianic, który specjalnie przyjechał do Warszawy, by dokładnie obejrzeć naszego łosia. Tak się zachwycił, że zamówił potem u tego samego importera dwie sztuki, też w skali 1:1. Pierwszy stanął przed fabryką, a drugi przed domem - opowiadają państwo Łoś.
-
Do łosia z Ursynowa dołączył paw. Mieszkańcy za...
big.sidorowska
10.07.10, 15:46
Pani Janicka mówi: 'Na Kabatach, żeby w taki upał dojść do cienia, to trzebaiść aż do Lasu Kabackiego'. Otóż nie trzeba. Jest tu parę innych miejsc: parkprzy Stryjeńskich, przy Bażantarni, »
-
muzeum kiczu jest zachwycone
minasz
11.07.10, 08:23
ma nowy skansen zreszta nie pierwszy w warszawie - a tego typu ogrody zezwierzetami sa w wielu miastach polski»
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]



