Warszawa praży się w słońcu. Są sposoby na upał

Grzegorz Lisicki
13.07.2010 aktualizacja: 2010-07-13 16:46
A A A Drukuj
Plaża nad Wisłą przy Wybrzeżu Helskim Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Plaża nad Wisłą przy Wybrzeżu Helskim
Autobusy pełne są podduszonych pasażerów. W kiosku na Krakowskim Przedmieściu termometr wyświetla 43 stopnie. Po powodzi i komarach przyszedł czas na mordercze upały.
- Pójdziesz na miasto napisać tekst o upale - polecenie naczelnych zabrzmiało jak wyrok. A przecież ledwo zdążyłem ostygnąć po trudach porannej podróży z Bemowa na Dolny Mokotów. Strojenie bolesnych min nie pomogło. Trzeba było opuścić chłodną redakcję.



Pierwszy krok do piekła - autobus. Okazuje się, że w takie upały najlepszym przyjacielem pasażera jest bezlitośnie sekowany z ulic ikarus - wielkie okna zapewniają wewnątrz miły wiaterek. Niestety, na przystanek podjeżdża niskopodłogowy solaris. I to ten najgorszy model - bez klimatyzacji, za to z kilkoma wąskimi, uchylnymi na skos okienkami. Przypomina kibitkę do wożenia podduszonych pasażerów. Ci łapią powietrze jak ryby rzucone na brzeg. Lufciki w suficie zamknięte. Może je otworzyć tylko kierowca "w cyklu automatycznym", ale nikt nie wie, co to znaczy.

Z ulgą, mokry, wysiadam na pl. Trzech Krzyży. W kamienicy przy Brackiej 5 trwa nadbudowa. Wjeżdżam windą na ostatnie piętro. Wspaniały widok na dachy, uwijają się tu robotnicy. Dźwigają pustaki, jeden ładuje gruz na taczkę. Z nieba leje się żar. - Nie gorąco wam? - dyszę.



- Myśmy już pracowali we Francji na południu. Dziesięć godzin dziennie. Tam to był żar - słyszę.

Uciekam na Krakowskie Przedmieście. Też zalane słońcem, ale tylko do połowy. Lewobrzeżna część ulicy pozostaje w cieniu. Tędy idą też ludzie. W pełnym słońcu pracuje tylko pan Jarosław, bukinista spod ASP. Nie przeszkadza mu to, choć ubrany jest w długie spodnie. - Krótkich nie lubię - oświadcza. I podaje receptę na upał: - Dużo wody pić. Schłodzonej.

Pani Anita z nasłonecznionego kiosku przy Domu Polonii dzieli się swoją radą: - Nie ruszać się. Ale jak tu się nie ruszać, w kółko coś trzeba podać, ściągnąć.

Do pracy przyszła o godz. 15, akurat w największy upał. Stoicko przyjmuje komunikat, że upały będą do końca miesiąca. - To dobrze, bo jadę na wczasy - zwierza się.

Tymczasem pracuje, a razem z nią klimatyzator, który dyszy ostatkiem sił. Termometr w kiosku wyświetla temperaturę - 43 stopnie.

Są i tacy, którym nie gorąco. Pan Piotr przy kawiarni Literatka przechadza się w szlacheckim stroju służbowym. - Kontusz, żupan, spodnie, czapka futrzana - prezentuje. - Najważniejsze jest podejście do pracy. Nie narzekam, pozytywnie jestem nastawiony, więc mi chłodno. Siła motywacji.

I rozgląda się na boki w poszukiwaniu turystów, których mógłby skaptować do kawiarni.

Resztkami sił wlokę się do autobusu. Na szczęście przyjeżdża klimatyzowany. Dzwoni telefon i okazuje się, że i w taki upał można mieć dreszcze - przyjaciółka ma zapalenie oskrzeli. - Siedzę pod kocem i trzęsę się z zimna - relacjonuje.

Szczęściara!

Reportaż o upałach w Warszawie umieścił też serwis OnlyWarsaw.com:


Przeczytaj także: Jest trasa EuroPride. Zobacz którędy pójdzie parada



W Warszawie jak na Helu. Zobacz zdjęcia z basenu na Moczydle

Podziel się

  • Ikarus a nowe autobusy felicjan15 13.07.10, 10:15

    Każdy Ikarus ma wysokie, dwustronnie otwierane okna i duże wywietrzniki dachowe. Wszystko może samodzielnie otworzyć pasażer. W nowych, rzekomo nowoczesnych autobusach pasażerowie zdani są »

Najnowsze wiadomości z Warszawy