Grunwald z odważnymi kobietami. Wersja bez cenzury

lis
15.07.2010 aktualizacja: 2010-07-14 21:05
A A A Drukuj
"Make love, not war" - zachęca płeć piękna i dla zachęty prezentuje "Grunwaldię", kobiecą wersję najsłynniejszej polskiej bitwy.
- Od wieków czyste ciała symbolizują bezbronność, łagodność i piękno. Walka to domena mężczyzn odzianych w mundury i militarne rynsztunki - wytyka facetom Beata Jewiarz. - Posłużenie się nagimi kobietami do odegrania bitwy ma pacyfistyczny wydźwięk, ale w końcu im mniej bitew, tym więcej wygranych istnień i tym więcej szczęśliwych ludzi - uzasadnia Beata Jewiarz, na mlecznym obrazie - Książę Witold.

Zobacz plakat w większej rozdzielczości

Kobieca wersja Matejkowskiej "Bitwy pod Grunwaldem" powstała kilka dni temu w Studiu Tęcza w Warszawie. Rycerskie kobiety zanurzone w basenie wypełnionym 200 litrami mleka, śmietany i wody fotografował ze strażackiego podnośnika Piotr Filutowski, szerzej znany jako Peter Raw. - Łatwo nie było. Najpierw malowanie twarzy i ciała oliwą, by nadać im połysk. Tak było waleczniej, jakbyśmy były spocone - opowiada Beata Jewiarz. Początkowo w "bitwie" miały wziąć udział tylko modelki, ale brak funduszy wymusił ekspresowy casting na Facebooku. 10 odważnych kobiet zagrało 29 postaci znanych z obrazu Matejki. - Odgrywanie ról walczących rycerzy w potwornie zimnym mleku, z mieczem w dłoni, bez podparcia to duża sztuka. Zwłaszcza kiedy z zimna drżą zęby i całe ciało. Każda z nas pokonała własny wstyd. Wygrały oczywiście "nasze". - Niech zwycięża piękno i udowadnia, że nie ma rzeczy niemożliwych - mówi Beata.

Dzieło w 600-lecie bitwy grunwaldzkiej mogli wczoraj i mogą dziś obejrzeć warszawiacy podróżujący metrem. Mleczny obraz wyświetlą 22 infoscreeny w wagonikach. Premiera codziennie o godz. 15. Amatorzy golizny będą jednak rozczarowani - "kluczowe" partie kobiecego ciała zostały zanurzone w mleku lub zasłonięte rycerskimi strojami. Więcej zdjęć autora fotografii na www.peterraw.com.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy