"Bitwa pod Grunwaldem": Obraz kochany i ukrywany
15.07.2010
aktualizacja: 2010-07-15 18:18
Jan Matejko
"Bitwa pod Grunwaldem" Jana Matejki stała się sławna, zanim jeszcze powstała. Zjeździła pół Europy. Rozpalała serca Polaków pozbawionych państwa.
Była przedmiotem ataków szaleńców, zaś w czasie drugiej wojny światowej spoczęła pod ziemią w ukryciu przed Niemcami.
Malarski biznes
Dawid Rosenblum, warszawski bankier z ulicy Długiej 9, był pierwszym właścicielem "Bitwy pod Grunwaldem".
Wykazał się refleksem. Obraz kupił na pniu za 45 tys. zł reńskich, pół roku przed ukończeniem dzieła przez Jana Matejkę. Nie chodziło o miłość do współczesnego malarstwa, ale o interesy. 20 lat przed tym, jak w Warszawie furorę robiły wielkie malarskie panoramy wystawiane w specjalnie budowanych gmachach, zakup wielkiego płótna Jana Matejki nie mógł się nie zwrócić. Tym bardziej że polska opinia publiczna we wszystkich trzech zaborach na obraz czekała z niecierpliwością.
Rosenblum nie zawiódł się w nadziejach. Obraz zarabiał podczas objazdu po Krakowie, Warszawie, Petersburgu Wiedniu i innych miastach europejskich. W 1878 r., gdy obraz przestał zarabiać, bankier postanowił go sprzedać.
Prasa podniosła alarm. Obraz już w tym czasie stał się bowiem narodową ikoną.
Możliwość zakupu rozważało warszawskie Muzeum Sztuk Pięknych. Do transakcji nie doszło. Rosenblum zdeponował płótno w krakowskich Sukiennicach.
W 1900 r. opinia publiczna znów się zaniepokoiła. Plotka głosiła, że znalazł się nowy kupiec w Paryżu. „Rozważano powołanie specjalnego komitetu, któremu miał przyjść z pomocą galicyjski Sejm Krajowy (z siedzibą we Lwowie) i władze Krakowa, a którego zadaniem miało być zgromadzenie funduszy umożliwiających nabycie »Grunwaldu « do zbiorów tamtejszego Muzeum Narodowego i uratowanie przed wywiezieniem z Polski” - czytamy w szkicu Ewy Micke-Broniarek „ »Bitwa pod Grunwaldem « - historia i mit”.
Do zakupu znów nie doszło i obraz stał się własnością publiczną dopiero dwa lata później. Galicja utraciła wówczas płótno na rzecz Warszawy. W 1902 r. kupiło je Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych.
Spadkobiercy Rosenbluma znacznie obniżyli cenę, a od ustalonej odjęli dodatkowo 4,5 tys. rubli jako swój wkład w przedsięwzięcie Zachęty.
Płótno zawisło w nowiutkim gmachu zaprojektowanym przez Stefana Szyllera. Przypadek sprawił, że kilkadziesiąt lat później zięć architekta Bohdan Marconi będzie ratował obraz po przejściach drugiej wojny światowej.
Obraz wyczekiwany
O „Grunwaldzie” było głośno, zanim obraz w ogóle powstał. A plany jego namalowania szczególny entuzjazm wzbudzały w Warszawie cierpiącej pod zaborem rosyjskim. Pisze o tym prof. Maria Poprzęcka w szkicu „Grunwald i Grunwald”. „W 1877 r. dla poznania krajobrazu Matejko podjął podróż na miejsce historycznej bitwy. Podróż, która przekraczała granice trzech zaborów, była iście monarsza. Wiodła przez Warszawę, gdzie gazety doniosły, że zapał »jest tak wielki, jak nigdy nie pamiętają; że po przyjeździe z powozu wyprzęgli konie i młodzież go chciała wieźć przez ulice «” W drodze wszędzie spotykały Matejkę tłumy z kwiatami, przemowami, a na trasie podróży ludzie ustawiali się kilka godzin przez przejazdem mistrza pędzla.
Pierwszy pokaz publiczny nowego obrazu miał miejsce 28 października 1878 r. w krakowskim pałacu Wielopolskich na pl. Świętego Ducha. Tam też obraz był przez Matejkę wykańczany. Nowe dzieło od razu przyciągnęło tłum, a artysta za ten przedpremierowy pokaz otrzymał 3 tys. guldenów.
W dniu oficjalnego odsłonięcia obrazu na jego tle prezydent Krakowa wręczył Matejce berło jako symbol panowania w dziedzinie sztuki, odpowiednią uchwałę podjęła rada miasta.
Styka Matejki nie przebił
W 490. rocznicę bitwy pod Grunwaldem Henryk Sienkiewicz przed wciąż wiszącym w Sukiennicach obrazem Jana Matejki publicznie odczytał ostatni rozdział swej nowej powieści "Krzyżacy". Dziesięć lat później, gdy świętowano 500. rocznicę bitwy, w Krakowie powstał monumentalny pomnik, a Jan i Tadeusz Stykowie przedstawili szkice do wielkiej panoramy grunwaldzkiej. Gdyby z podobną inicjatywą wystąpili 15 lat wcześniej, dzieło Matejki pewnie zostałoby zepchnięte w cień.
Ale w roku 1910 wielkie panoramy mało kogo już przyciągały. Budynki, w których je wystawiano, zamieniano na tory do jazdy na wrotkach, więc Jan i Tadeusz Stykowie zrezygnowali z malowania gigantycznego płótna.
Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, obraz został ewakuowany. W taborze tysięcy wozów jadących na wschód z Warszawy trafił do Moskwy. Jechał z nim ówczesny wiceprezes Zachęty Franciszek Ejsmond, a przedsięwzięcie organizował były polski poseł do rosyjskiej Dumy Aleksander Lednicki. "Grunwald" rewindykowano w roku 1922. Zawisł na swym dawnym miejscu w Zachęcie.
Malarski biznes
Dawid Rosenblum, warszawski bankier z ulicy Długiej 9, był pierwszym właścicielem "Bitwy pod Grunwaldem".
Wykazał się refleksem. Obraz kupił na pniu za 45 tys. zł reńskich, pół roku przed ukończeniem dzieła przez Jana Matejkę. Nie chodziło o miłość do współczesnego malarstwa, ale o interesy. 20 lat przed tym, jak w Warszawie furorę robiły wielkie malarskie panoramy wystawiane w specjalnie budowanych gmachach, zakup wielkiego płótna Jana Matejki nie mógł się nie zwrócić. Tym bardziej że polska opinia publiczna we wszystkich trzech zaborach na obraz czekała z niecierpliwością.
Rosenblum nie zawiódł się w nadziejach. Obraz zarabiał podczas objazdu po Krakowie, Warszawie, Petersburgu Wiedniu i innych miastach europejskich. W 1878 r., gdy obraz przestał zarabiać, bankier postanowił go sprzedać.
Prasa podniosła alarm. Obraz już w tym czasie stał się bowiem narodową ikoną.
Możliwość zakupu rozważało warszawskie Muzeum Sztuk Pięknych. Do transakcji nie doszło. Rosenblum zdeponował płótno w krakowskich Sukiennicach.
W 1900 r. opinia publiczna znów się zaniepokoiła. Plotka głosiła, że znalazł się nowy kupiec w Paryżu. „Rozważano powołanie specjalnego komitetu, któremu miał przyjść z pomocą galicyjski Sejm Krajowy (z siedzibą we Lwowie) i władze Krakowa, a którego zadaniem miało być zgromadzenie funduszy umożliwiających nabycie »Grunwaldu « do zbiorów tamtejszego Muzeum Narodowego i uratowanie przed wywiezieniem z Polski” - czytamy w szkicu Ewy Micke-Broniarek „ »Bitwa pod Grunwaldem « - historia i mit”.
Do zakupu znów nie doszło i obraz stał się własnością publiczną dopiero dwa lata później. Galicja utraciła wówczas płótno na rzecz Warszawy. W 1902 r. kupiło je Towarzystwo Zachęty Sztuk Pięknych.
Spadkobiercy Rosenbluma znacznie obniżyli cenę, a od ustalonej odjęli dodatkowo 4,5 tys. rubli jako swój wkład w przedsięwzięcie Zachęty.
Płótno zawisło w nowiutkim gmachu zaprojektowanym przez Stefana Szyllera. Przypadek sprawił, że kilkadziesiąt lat później zięć architekta Bohdan Marconi będzie ratował obraz po przejściach drugiej wojny światowej.
Obraz wyczekiwany
O „Grunwaldzie” było głośno, zanim obraz w ogóle powstał. A plany jego namalowania szczególny entuzjazm wzbudzały w Warszawie cierpiącej pod zaborem rosyjskim. Pisze o tym prof. Maria Poprzęcka w szkicu „Grunwald i Grunwald”. „W 1877 r. dla poznania krajobrazu Matejko podjął podróż na miejsce historycznej bitwy. Podróż, która przekraczała granice trzech zaborów, była iście monarsza. Wiodła przez Warszawę, gdzie gazety doniosły, że zapał »jest tak wielki, jak nigdy nie pamiętają; że po przyjeździe z powozu wyprzęgli konie i młodzież go chciała wieźć przez ulice «” W drodze wszędzie spotykały Matejkę tłumy z kwiatami, przemowami, a na trasie podróży ludzie ustawiali się kilka godzin przez przejazdem mistrza pędzla.
Pierwszy pokaz publiczny nowego obrazu miał miejsce 28 października 1878 r. w krakowskim pałacu Wielopolskich na pl. Świętego Ducha. Tam też obraz był przez Matejkę wykańczany. Nowe dzieło od razu przyciągnęło tłum, a artysta za ten przedpremierowy pokaz otrzymał 3 tys. guldenów.
W dniu oficjalnego odsłonięcia obrazu na jego tle prezydent Krakowa wręczył Matejce berło jako symbol panowania w dziedzinie sztuki, odpowiednią uchwałę podjęła rada miasta.
Styka Matejki nie przebił
W 490. rocznicę bitwy pod Grunwaldem Henryk Sienkiewicz przed wciąż wiszącym w Sukiennicach obrazem Jana Matejki publicznie odczytał ostatni rozdział swej nowej powieści "Krzyżacy". Dziesięć lat później, gdy świętowano 500. rocznicę bitwy, w Krakowie powstał monumentalny pomnik, a Jan i Tadeusz Stykowie przedstawili szkice do wielkiej panoramy grunwaldzkiej. Gdyby z podobną inicjatywą wystąpili 15 lat wcześniej, dzieło Matejki pewnie zostałoby zepchnięte w cień.
Ale w roku 1910 wielkie panoramy mało kogo już przyciągały. Budynki, w których je wystawiano, zamieniano na tory do jazdy na wrotkach, więc Jan i Tadeusz Stykowie zrezygnowali z malowania gigantycznego płótna.
Gdy wybuchła pierwsza wojna światowa, obraz został ewakuowany. W taborze tysięcy wozów jadących na wschód z Warszawy trafił do Moskwy. Jechał z nim ówczesny wiceprezes Zachęty Franciszek Ejsmond, a przedsięwzięcie organizował były polski poseł do rosyjskiej Dumy Aleksander Lednicki. "Grunwald" rewindykowano w roku 1922. Zawisł na swym dawnym miejscu w Zachęcie.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


