Zadyszka
16.07.2010
aktualizacja: 2010-07-15 17:01
Kajet kolekcjonera
ZOBACZ TAKŻE
- Kajet kolekcjonera: Klasyk zmysłowości (30-07-10, 02:17)
Koniec sezonu wiosenno-letniego jest dla rynku aukcyjnego cezurą w gruncie rzeczy ważniejszą niż grudniowe licytacje. Właśnie o tej porze, w gorączce pierwszych upałów i przygotowań do wakacyjnych wyjazdów, znacznie lepiej ocenić można rzeczywistą siłę rynku.
Na pierwszy rzut oka ostatnie aukcje nie wyglądają najgorzej. W połowie czerwca w domu Rempex konny portret Józefa Piłsudskiego, duży (141x97 cm), reprezentacyjny, namalowany przez Czesława Wasilewskiego sprawnie i z niemałą kulturą, ale jednak niewykraczający poza wyleniały schemat międzywojennych wizerunków Marszałka na Kasztance, stał się przedmiotem licytacji tak zaciekłej, jak dawno już nie widziano: cena uleciała z wyw. 19 tys. do 42 tys. Zaskakujące, skoro efektowne sceny rodzajowe Wasilewskiego, z obowiązkowymi końmi, oferowane są w cenach od 10 tys. do 20 tys., rynek zaś weryfikuje te wstępne wyceny boleśnie w dół. Na tej samej aukcji kupiono pochodzącą z kolekcji wybitnego historyka architektury prof. Witolda Dalbora - niedawno odnotowałem pojawienie się pod młotkiem zacnych mebelków empirowych z jego kolekcji - "Madonnę z Dzieciątkiem oraz świętymi Janem, Elżbietą i Zachariaszem" nieznanego malarza włoskiego z II poł. XVII w. (143x111,5 cm) za 160 tys. (wyw. 150 tys.).
Na zeszłotygodniowej aukcji domu Rempex z wyw. 100 tys. licytowano do 110 tys. piękny akt w pościeli Romana Kramsztyka (81x100 cm).
Ozdobą czerwcowej aukcji domu Desa Unicum była licytacja "Babuni" Jana Zamoyskiego (96x77 cm). To pierwszy pod młotkiem od 20 lat obraz olejny współzałożyciela Bractwa św. Łukasza, gdyż jego przedwojenne prace znajdują się w zasadzie w zbiorach publicznych. Fascynujące studium starzenia się, zasychania twarzy i ręki kobiety, których piękna i godności nie są w stanie unicestwić upływ czasu ani niszczące lata pracy, licytowano od wyw. 120 tys. do 200 tys.! Jak się należało spodziewać, mocno licytowano też w Desie frontyspis "Xięgi Bałwochwalczej" Brunona Schulza - od wyw. 45 tys. do finalnych 66 tys. Schulz opracował jedynie kilkadziesiąt egzemplarzy "Xięgi" zawierających różne zestawy grafik erotycznych. Do każdej z "Xiąg" stworzył odmienną okładkę i frontyspis, których ocalało zaledwie kilka. Dziś frontyspis "Xięgi" to wielki kolekcjonerski rarytas i zawsze, nawet w najgorszych czasach, znajdą się nań amatorzy gotowi sporo zapłacić.
Także w Desie żywo walczono o bardzo ładną, nastrojową, paryską scenę "Chłopcy z gołębiem" Jakuba Zuckera (40,5x50,5 cm) - z wyw. 19 tys. osiągnęła ona ostatecznie 28 tys.
Na ostatniej przed wakacyjną przerwą, czerwcowej aukcji domu Agra-Art., z bogatą, pełną rodzynków ofertą, także zdarzały się efektowne licytacje. "Św. Krzysztof" (45x50 cm) Vlastimila Hofmana z wyw. 24 tys. osiągnął pod młotkiem 37 tys., ciekawa, odbiegająca od komercyjnej sztampy Teodora Axentowicza "Dziewczyna huculska" (50x40 cm) licytowana była od wyw. 30 tys. do 50 tys., wieczorne "Zakole Wisły" Jana Stanisławskiego (18x22 cm) osiągnęło 44 tys., acz z nieco zaniżonej ceny wyw. 38 tys. "Hortensje w wazonie " Tamary Łempickiej (35x27 cm) wywindowano z wyw. 65 tys. do 116 tys. Mocno licytowano także piękny portret dziewczyny Eugeniusza Eibischa (73x60,5 cm), z wyw. 52 tys. do 57 tys., "Relief XVII" Henryka Stażewskiego (34x30 cm), z wyw. 48 tys. do 64 tys., czy śliczne, akrylowe "Vie commune" (81x100 cm) Jana Lebensteina - 49 tys. z wyw. 41 tys.
W końcówce sezonu nie zabrakło zatem prac ciekawych, ważnych nawet, było też i nieco żywiołowych licytacji. A jednak nastroje wśród kolekcjonerów wcale nie są dobre. Licytowano bowiem mocno tylko te nieliczne obrazy, które z racji wyjątkowości swych walorów poważni zbieracze, budujący przemyślane kolekcje, kupić muszą, za każde niemal pieniądze (w granicach rozsądku) i w każdy czas (nawet w przeddzień końca świata).
Większość licytowanych w górę obrazów startowała ze zdecydowanie niskich cen wyw. Gdy się o tym pamięta, energia, z jaką o nie walczono, imponuje znacznie mniej.
Tym bardziej że nieco interesujących obrazów na ostatnich aukcjach sezonu bezwstydnie licytowano w dół, jak choćby w Rempexie alegoryczną kompozycję Vlastimila Hofmana "Polska" z 1916 roku (63x76,5 cm), którą ściągnięto z cenowego piedestału 85 tys. (wyw.) ofertą 55 tys.
Przygnębiająco wygląda lista dzieł, które spod młotka spadły. Zignorowano pięknego "Don Kichota i Sancho Pansę" Fryderyka Kleinmanna, którego prac na rynku, także światowym, praktycznie nie sposób kupić (wyw. 340 tys.), "Dziewczynę w różowym kapeluszu" Eugeniusza Zaka (wyw. 180 tys.), którą w grudniu zeszłego roku kupiono w domu Okna Sztuki za 190 tys. i wszystkie osiem obrazów Jacka Malczewskiego, w tym bardzo ciekawy autoportret w domu Agra-Art. (wyw. 380 tys.). Spadły "Bodiaki" Chełmońskiego (wyw. 50 tys.), nietypowo poprowadzona malarsko "Dama w salonie" Czachórskiego (wyw. 470 tys.), piękny motyw włoski Iwana Trusza (wyw. 58 tys.), portret Boya-Żeleńskiego pędzla Wyczółkowskiego (wyw. 110 tys.) i - prawda, że wyceniony nieprzyzwoicie wysoko - "Portret Antoniego Serafińskiego" Jana Matejki (wyw. 490 tys.).
Druga odsłona kryzysu jest wyraźnie widoczna także pod młotkiem: doświadczeni kupujący stali się wyjątkowo wybredni i wyrachowani, ci zaś, którzy w świat kolekcjonerstwa dopiero wchodzą, kupują byle co, byle tylko tanio. Niemiecką rodzajową sztampę wypędzoną z ojczyzny praktycznie za darmo licytowano z zapałem: od wyw. 2 tys. do... 2,2 tys. czy też od wyw. 1,8 tys. do... 2,7 tys. (o malarzy i ich dzieła już mniejsza).
To nie jest dobry prognostyk dla jesiennych aukcji.
Na pierwszy rzut oka ostatnie aukcje nie wyglądają najgorzej. W połowie czerwca w domu Rempex konny portret Józefa Piłsudskiego, duży (141x97 cm), reprezentacyjny, namalowany przez Czesława Wasilewskiego sprawnie i z niemałą kulturą, ale jednak niewykraczający poza wyleniały schemat międzywojennych wizerunków Marszałka na Kasztance, stał się przedmiotem licytacji tak zaciekłej, jak dawno już nie widziano: cena uleciała z wyw. 19 tys. do 42 tys. Zaskakujące, skoro efektowne sceny rodzajowe Wasilewskiego, z obowiązkowymi końmi, oferowane są w cenach od 10 tys. do 20 tys., rynek zaś weryfikuje te wstępne wyceny boleśnie w dół. Na tej samej aukcji kupiono pochodzącą z kolekcji wybitnego historyka architektury prof. Witolda Dalbora - niedawno odnotowałem pojawienie się pod młotkiem zacnych mebelków empirowych z jego kolekcji - "Madonnę z Dzieciątkiem oraz świętymi Janem, Elżbietą i Zachariaszem" nieznanego malarza włoskiego z II poł. XVII w. (143x111,5 cm) za 160 tys. (wyw. 150 tys.).
Na zeszłotygodniowej aukcji domu Rempex z wyw. 100 tys. licytowano do 110 tys. piękny akt w pościeli Romana Kramsztyka (81x100 cm).
Ozdobą czerwcowej aukcji domu Desa Unicum była licytacja "Babuni" Jana Zamoyskiego (96x77 cm). To pierwszy pod młotkiem od 20 lat obraz olejny współzałożyciela Bractwa św. Łukasza, gdyż jego przedwojenne prace znajdują się w zasadzie w zbiorach publicznych. Fascynujące studium starzenia się, zasychania twarzy i ręki kobiety, których piękna i godności nie są w stanie unicestwić upływ czasu ani niszczące lata pracy, licytowano od wyw. 120 tys. do 200 tys.! Jak się należało spodziewać, mocno licytowano też w Desie frontyspis "Xięgi Bałwochwalczej" Brunona Schulza - od wyw. 45 tys. do finalnych 66 tys. Schulz opracował jedynie kilkadziesiąt egzemplarzy "Xięgi" zawierających różne zestawy grafik erotycznych. Do każdej z "Xiąg" stworzył odmienną okładkę i frontyspis, których ocalało zaledwie kilka. Dziś frontyspis "Xięgi" to wielki kolekcjonerski rarytas i zawsze, nawet w najgorszych czasach, znajdą się nań amatorzy gotowi sporo zapłacić.
Także w Desie żywo walczono o bardzo ładną, nastrojową, paryską scenę "Chłopcy z gołębiem" Jakuba Zuckera (40,5x50,5 cm) - z wyw. 19 tys. osiągnęła ona ostatecznie 28 tys.
Na ostatniej przed wakacyjną przerwą, czerwcowej aukcji domu Agra-Art., z bogatą, pełną rodzynków ofertą, także zdarzały się efektowne licytacje. "Św. Krzysztof" (45x50 cm) Vlastimila Hofmana z wyw. 24 tys. osiągnął pod młotkiem 37 tys., ciekawa, odbiegająca od komercyjnej sztampy Teodora Axentowicza "Dziewczyna huculska" (50x40 cm) licytowana była od wyw. 30 tys. do 50 tys., wieczorne "Zakole Wisły" Jana Stanisławskiego (18x22 cm) osiągnęło 44 tys., acz z nieco zaniżonej ceny wyw. 38 tys. "Hortensje w wazonie " Tamary Łempickiej (35x27 cm) wywindowano z wyw. 65 tys. do 116 tys. Mocno licytowano także piękny portret dziewczyny Eugeniusza Eibischa (73x60,5 cm), z wyw. 52 tys. do 57 tys., "Relief XVII" Henryka Stażewskiego (34x30 cm), z wyw. 48 tys. do 64 tys., czy śliczne, akrylowe "Vie commune" (81x100 cm) Jana Lebensteina - 49 tys. z wyw. 41 tys.
W końcówce sezonu nie zabrakło zatem prac ciekawych, ważnych nawet, było też i nieco żywiołowych licytacji. A jednak nastroje wśród kolekcjonerów wcale nie są dobre. Licytowano bowiem mocno tylko te nieliczne obrazy, które z racji wyjątkowości swych walorów poważni zbieracze, budujący przemyślane kolekcje, kupić muszą, za każde niemal pieniądze (w granicach rozsądku) i w każdy czas (nawet w przeddzień końca świata).
Większość licytowanych w górę obrazów startowała ze zdecydowanie niskich cen wyw. Gdy się o tym pamięta, energia, z jaką o nie walczono, imponuje znacznie mniej.
Tym bardziej że nieco interesujących obrazów na ostatnich aukcjach sezonu bezwstydnie licytowano w dół, jak choćby w Rempexie alegoryczną kompozycję Vlastimila Hofmana "Polska" z 1916 roku (63x76,5 cm), którą ściągnięto z cenowego piedestału 85 tys. (wyw.) ofertą 55 tys.
Przygnębiająco wygląda lista dzieł, które spod młotka spadły. Zignorowano pięknego "Don Kichota i Sancho Pansę" Fryderyka Kleinmanna, którego prac na rynku, także światowym, praktycznie nie sposób kupić (wyw. 340 tys.), "Dziewczynę w różowym kapeluszu" Eugeniusza Zaka (wyw. 180 tys.), którą w grudniu zeszłego roku kupiono w domu Okna Sztuki za 190 tys. i wszystkie osiem obrazów Jacka Malczewskiego, w tym bardzo ciekawy autoportret w domu Agra-Art. (wyw. 380 tys.). Spadły "Bodiaki" Chełmońskiego (wyw. 50 tys.), nietypowo poprowadzona malarsko "Dama w salonie" Czachórskiego (wyw. 470 tys.), piękny motyw włoski Iwana Trusza (wyw. 58 tys.), portret Boya-Żeleńskiego pędzla Wyczółkowskiego (wyw. 110 tys.) i - prawda, że wyceniony nieprzyzwoicie wysoko - "Portret Antoniego Serafińskiego" Jana Matejki (wyw. 490 tys.).
Druga odsłona kryzysu jest wyraźnie widoczna także pod młotkiem: doświadczeni kupujący stali się wyjątkowo wybredni i wyrachowani, ci zaś, którzy w świat kolekcjonerstwa dopiero wchodzą, kupują byle co, byle tylko tanio. Niemiecką rodzajową sztampę wypędzoną z ojczyzny praktycznie za darmo licytowano z zapałem: od wyw. 2 tys. do... 2,2 tys. czy też od wyw. 1,8 tys. do... 2,7 tys. (o malarzy i ich dzieła już mniejsza).
To nie jest dobry prognostyk dla jesiennych aukcji.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Poniedziałek na ulicach Warszawy [NA ŻYWO]
- A2 pod Warszawą ciut dłuższa. Odcinek D otwarty!
- Utknęły nowe linie tramwajowe: na Bemowo i Białołękę
- Zamknęli kolejny kawałek Marszałkowskiej. Na 5 tygodni
- Stara fabryka lśni po przebudowie. Poznaj Soho
- Wyrwa w jezdni przy budowie metra. Towarowa zamknięta
- Satyrycy śmieją się z Euro. Zobacz najlepsze rysunki
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]
- Miał być ważny węzeł, ale zniknął. Gdzie jest Konotopa?
- Środa na ulicach Warszawy [23.05.2012]


