Niezwykły festiwal: Tancerze głaskali się i ocierali
15.07.2010
aktualizacja: 2010-07-15 18:22
Obejmowali się, kłócili, kopali, turlali i wili po ziemi. Grupa tancerzy dała pokaz niezwykłego tańca nad brzegiem Wisły.
ZOBACZ TAKŻE
- Niezwykły koncert: zagrają na telegrafach (06-08-10, 16:39)
- W Warszawie powstaje gród Wikingów (26-07-10, 13:42)
- Zachowaj kontakt cielesny. Reaguj na ciało partnera (14-07-10, 17:18)
- Po prostu tańcz: wakacyjne kursy taneczne dla dzieci (14-07-10, 15:26)
- Nowy bazar: z tańcami brzucha i egzotycznymi lokalami (08-01-10, 10:00)
- Setka tańczyła dla Michaela Jacksona (30-08-09, 17:19)
SONDAŻ
W środę wieczorem przed Barką TransFORM, niedaleko pomnika Syreny odbył się pokaz tańca kontakt improwizacji Czym jest kontakt improwizacja? Więcej o tym przeczytacie TUTAJ. Przed widzami przechadzającymi się nadwiślańską promenadą mieli wystąpić uczestnicy festiwalu kontakt improwizacji, który w ostatnich dniach odbywał się w Warszawie. W oczekiwaniu na spektakl, na betonowych schodach, zgromadziło się kilkadziesiąt osób. W pewnej chwili widzowie zauważyli, że niektórzy z ich sąsiadów wstają z miejsc, rytmicznie się kołyszą i zaczynają tańczyć, łącząc się w grupy. Tancerze robili szerokie wymachy rękami i nogami, stawali na rękach, obejmowali się i przytulali, podnosili wzajemnie lub przetaczali się po plecach partnerów. Niektóre gesty przywodziły na myśl wschodnie sztuki walki, inne pantomimę lub balet.
Po chwili zaproszono wszystkich widzów na pokład barki, gdzie miała się odbyć dalsza część programu - improwizacje tancerzy do granej na żywo muzyki. Na schodach zostało tylko kilkanaście osób. Wśród nich Józef Charaziński, starszy pan w okularach: - Przyszedłem tu zachęcony wczorajszą projekcją filmu. Podoba mi się, że coś się dzieje na Wiśle. Bardzo fajne jest w tym tańcu, że każdy może włożyć w niego własną fantazję. Ale nie wezmę udziału, bo jestem po operacji.
Nie wszyscy byli równie przychylni. Pan Roman - papieros w jednej dłoni, reklamówka z piwem w drugiej - nie przebierał w słowach: - Popierdolone to jest! Wcale mi się nie podoba. Gdyby coś ładnie zaśpiewali - to bym zrozumiał. A to, co to jest? Kto to chce oglądać?
Mimo swojego oburzenia, pan Roman siadł na betonowym stopniu i długo przypatrywał się tańczącym. Krzysztofowi, ubranemu na sportowo nie odpowiadała muzyka: - Jest zbyt monotonna. - Wolałbym coś bardziej żywiołowego, mocniejszy rytm. Może więcej bębnów?
Na pokładzie barki widzowie z bliska przyjrzeć się występom. W jednym z nich dwie tancerki nawijały na własne ciała długą, żółta taśmę. W innym przy akompaniamencie dzwonków wykonywały niezwykłe akrobacje w zwolnionym tempie, wiły się wokół siebie i zlepione w uścisku turlały po ziemi. Atmosferę na powrót rozluźnił duet aktorów, inscenizujący sprzeczkę i bójkę jak z komedii Chaplina.
Kiedy zmrok już zapadł, a barkę oświetlało skąpo tylko kilka reflektorów na scenę weszli wszyscy uczestnicy festiwalu. Zaproszono także widzów. Kilkunastu śmiałków miało szansę pod okiem instruktorów poczuć kontakt na własnej skórze. Christophe Mazel, aktor, klown i tancerz, któremu udało się wciągnąć na parkiet kilka osób, wyjaśniał, że radzili sobie bardzo dobrze, bo w kontakt improwizacji nie trzeba żadnej techniki. - Wystarczy, że reagujesz na drugą osobę - tłumaczył i żeby zademonstrować co ma na myśli, popychał mnie wskazującym palcem. - Widzisz? Każdy to potrafi - wyjaśniał.
Wraz z czasem improwizacje na barce stawały się coraz śmielsze. Ciała tancerzy - mówiąc językiem zapaśników - zmagały się ze sobą w parterze, partnerzy głaskali się i ocierali o siebie całą powierzchnią ciała w sposób budzący erotyczne skojarzenia. - Nie wierzę, że to tylko taniec - komentował jeden z widzów, który postanowił pozostać na brzegu Wisły. - Jeśli komuś to się kojarzy, to jego problem - broniła kontakt improwizacji Ania, uczestniczka festiwalu.
Po chwili zaproszono wszystkich widzów na pokład barki, gdzie miała się odbyć dalsza część programu - improwizacje tancerzy do granej na żywo muzyki. Na schodach zostało tylko kilkanaście osób. Wśród nich Józef Charaziński, starszy pan w okularach: - Przyszedłem tu zachęcony wczorajszą projekcją filmu. Podoba mi się, że coś się dzieje na Wiśle. Bardzo fajne jest w tym tańcu, że każdy może włożyć w niego własną fantazję. Ale nie wezmę udziału, bo jestem po operacji.
Nie wszyscy byli równie przychylni. Pan Roman - papieros w jednej dłoni, reklamówka z piwem w drugiej - nie przebierał w słowach: - Popierdolone to jest! Wcale mi się nie podoba. Gdyby coś ładnie zaśpiewali - to bym zrozumiał. A to, co to jest? Kto to chce oglądać?
Mimo swojego oburzenia, pan Roman siadł na betonowym stopniu i długo przypatrywał się tańczącym. Krzysztofowi, ubranemu na sportowo nie odpowiadała muzyka: - Jest zbyt monotonna. - Wolałbym coś bardziej żywiołowego, mocniejszy rytm. Może więcej bębnów?
Na pokładzie barki widzowie z bliska przyjrzeć się występom. W jednym z nich dwie tancerki nawijały na własne ciała długą, żółta taśmę. W innym przy akompaniamencie dzwonków wykonywały niezwykłe akrobacje w zwolnionym tempie, wiły się wokół siebie i zlepione w uścisku turlały po ziemi. Atmosferę na powrót rozluźnił duet aktorów, inscenizujący sprzeczkę i bójkę jak z komedii Chaplina.
Kiedy zmrok już zapadł, a barkę oświetlało skąpo tylko kilka reflektorów na scenę weszli wszyscy uczestnicy festiwalu. Zaproszono także widzów. Kilkunastu śmiałków miało szansę pod okiem instruktorów poczuć kontakt na własnej skórze. Christophe Mazel, aktor, klown i tancerz, któremu udało się wciągnąć na parkiet kilka osób, wyjaśniał, że radzili sobie bardzo dobrze, bo w kontakt improwizacji nie trzeba żadnej techniki. - Wystarczy, że reagujesz na drugą osobę - tłumaczył i żeby zademonstrować co ma na myśli, popychał mnie wskazującym palcem. - Widzisz? Każdy to potrafi - wyjaśniał.
Wraz z czasem improwizacje na barce stawały się coraz śmielsze. Ciała tancerzy - mówiąc językiem zapaśników - zmagały się ze sobą w parterze, partnerzy głaskali się i ocierali o siebie całą powierzchnią ciała w sposób budzący erotyczne skojarzenia. - Nie wierzę, że to tylko taniec - komentował jeden z widzów, który postanowił pozostać na brzegu Wisły. - Jeśli komuś to się kojarzy, to jego problem - broniła kontakt improwizacji Ania, uczestniczka festiwalu.
Performance podsumowujący Poland Contact Festival będzie można zobaczyć w czwartek 15 lipca o 20 w Centralnym Basenie Artystycznym.
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Motocyklista w ciężkim stanie po wypadku na Racławickiej
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]








