Skwer na Chmielnej. Każdy chce czego innego

Grzegorz Lisicki
20.07.2010 aktualizacja: 2010-07-19 22:29
A A A Drukuj
Dziś skwer przy Chmielnej zastawiony jest samochodami Fot. Bartosz Bobkowski / Agencja Gazeta
  • Od lewej: Paulina Mieleszko, Anna Polanowska-Kulesz, Agnieszka Osińska i Agnieszka Mroczek z wizjami skweru przy Chmielnej
Oczekiwania warszawiaków odwiedzających Chmielną całkowicie rozmijają się z oczekiwaniami jej mieszkańców i przedsiębiorców. To wniosek z konsultacji społecznych przeprowadzonych przed remontem skweru przy tej ulicy.
Remont skweru (blisko Nowego Światu, obok Cepelii) ma rozpocząć się jeszcze w tym roku. Wcześniej urzędnicy ze Śródmieścia chcieli wiedzieć, jakiego skweru żądają warszawiacy i przez ostatnie dwa tygodnie zbierali opinie ludzi na temat trzech projektów przebudowy: ? Paulina Mieleszko z SGGW zaproponowała okrągłe podświetlane gazony z drzewami i drewniane ławy łączące się z zielenią; ? otwarta dla ludzi zieloną przestrzeń i schodki, po których można wejść między zieleń - to projekt firmy Gordo Studio; ? firma Green Partner chce wyremontować ceglany murek i wymienić zieleń - oprócz drzew posadzić dużo kwiatów.

Wyniki plebiscytu ogłoszono wczoraj po południu w namiocie ustawionym na skwerze - był to wstęp do ostatniego etapu konsultacji społecznych, czyli warsztatów, podczas których mieszkańcy Chmielnej i "zwykli warszawiacy" mogli dopisywać do zwycięskiego projektu swoje zalecenia. Słuchali ich urzędnicy - wiceburmistrz dzielnicy, dyrektor Zarządu Terenów Publicznych Renata Kaznowska, naczelnik śródmiejskiej straży miejskiej. Warsztaty trwały aż do godz. 20. - Ludzie chcą na wyremontowanym skwerze m.in. więcej światła, ale dyskretnego, śmietników, stojaków na rowery, zabezpieczeń antygraffiti. Skonsultujemy zalecenia z urzędami i włączymy je do projektu - zapewnia Urszula Majewska, rzeczniczka Śródmieścia.

Konsultacje ujawniły jednak głównie zasadniczy spór między mieszkańcami okolic skweru (dom na jego tyłach), ludźmi odwiedzającymi ulicę a przedsiębiorcami tu działającymi.

"Bywalcy" najbardziej lubią ogródek pizzerni i klubu Muza, których dla odmiany mieszkańcy nienawidzą z powodu gwaru do późna, a przedsiębiorcy za to, że ich parasole zasłaniają sklepy na parterze kamienicy. Ogródki zajmują też tyle samo miejsca, co zieleń.

Problemem dla mieszkańców (ale nie dla chwilowych "bywalców") są też zasłaniające ławki samochody parkujące w tylnej części skweru.

Z tych powodów na konsultacje przyszła silna grupa lokatorów z Chmielnej 12. Wyśmiali pomysły ustawienia na skwerze podestu "dla kapel warszawskich". - Zapraszam, niech pani pomieszka trzy dni, to pani oszaleje od hałasu z tych ogródków. I co, jeszcze kapele? - przekonywał starszy mieszkaniec domu. Inny lokator Łukasz Gepert stanowczo zażądał od władz usunięcia ze skweru samochodów. - Tyle że straż miejska powiedziała mi, że nie wiadomo, jaki jest stan prawny tej ulicy i nie mogą dawać mandatów. To kto ma wiedzieć? - pytał zdenerwowany.

Inni domagali się zamknięcia sklepu z alkoholem, usunięcia kloszardów i podstarzałych punkowców pijących tu alkohol. Mieszkańcy skarżyli się też na wszechobecny brud. - Można go zwalczyć bez kosztownych remontów i konsultacji społecznych - mówili. Teoretycznie za sprzątanie na skwerze odpowiada wynajęta przez ZTP firma. My jednak bez trudu wypatrzyliśmy kilkadziesiąt psich kup zalegających w zaułku za przychodnią CMP. Przed wzrokiem dyrektor Renaty Kaznowskiej ukrył je jednak ustawiony przez organizatorów biały namiot.

Podziel się

Najnowsze wiadomości z Warszawy