Były dyrektor Łazienek nie chce opuścić Pałacu na Wyspie
21.07.2010
aktualizacja: 2010-07-20 21:35
Fot. Piotr Molecki / AG
Profesor Marek Kwiatkowski będzie musiał opuścić Pałac na Wyspie - oznajmił minister kultury Bogdan Zdrojewski. Ale były dyrektor Łazienek Królewskich wyprowadzki nie planuje: - Jeśli mnie wyrzucą, to zamieszkam pod mostem Poniatowskiego.
ZOBACZ TAKŻE
- Nowy dyrektor Łazienek: zniosę zakaz wchodzenia na trawę (17-07-10, 09:00)
- Łazienki Królewskie znów zmieniają dyrektora (16-07-10, 09:00)
- Łazienki Królewskie się sypią - potrzebny pilny remont (10-05-10, 09:00)
- Otworzyć Łazienki Królewskie dla biegaczy (13-05-09, 10:00)
Wczoraj do Łazienek Królewskich wszedł nowy dyrektor Tadeusz Zielniewicz. Ma wyprowadzić park i zabytkowe budynki ze stanu wieloletniego zaniedbania. Czeka go też wyzwanie innej natury: pożegnanie byłego dyrektora prof. Marka Kwiatkowskiego, który dwa lata temu przeszedł na emeryturę, ale wciąż mieszka w Łazienkach.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby dyrektor-senior nie zajmował części najważniejszego łazienkowskiego zabytku - Pałacu na Wyspie. Jego mieszkanie to wschodni pawilon tej klasycystycznej budowli.
- Pan profesor otrzymał już wypowiedzenie umowy najmu mieszkania, ale przez szacunek nie zamierzamy go ponaglać. Będzie jednak musiał opuścić pałac, gdy w przyszłym roku zacznie się jego remont - powiedział nam minister Bogdan Zdrojewski.
- Gdy zacznie się remont, pan minister może już nie być ministrem. Nikomu tu nie przeszkadzam, Łazienki już mnie nie interesują, więc niech mi dadzą spokój - odpowiada prof. Marek Kwiatkowski.
Z królewskim parkiem związany jest od pół wieku. Nikt nie kwestionuje, że to on nadał mu obecny kształt. Początkowo był kustoszem Pałacu na Wyspie podległym dyrektorowi Muzeum Narodowego. Dokończył odbudowę tego zabytku, wyposażył go w cenne dzieła sztuki. Z biegiem lat przejął od różnych instytucji pozostałe budynki w parku, a jego teren wydarł spod zarządu miasta. Tak "zjednoczone" Łazienki uniezależnił od Muzeum Narodowego.
Jednak w ostatnich latach doprowadził je do zapaści. Nie starał się o fundusze unijne, nie remontował budynków, zaniedbał infrastrukturę. W 2008 r., spodziewając się odwołania, wystąpił o przejście na emeryturę. Jego wniosek przyjął minister kultury.
Jako emeryt nie wyprowadził się jednak z Pałacu na Wyspie, gdzie od 1973 r. ma służbowe mieszkanie. Przydział na nie dostał jeszcze od prof. Stanisława Lorentza, ówczesnego dyrektora Muzeum Narodowego. Poza nim ma dwór w Suchej koło Węgrowa.
Mimo starań czynionych przez swoich następców - Jacka Czeczota-Gawraka i dr. Przemysława Nowogórskiego - profesor do dziś nie opuścił łazienkowskiej służbówki.
- Jak w prywatnej rezydencji podjeżdżał pod pałac swoim samochodem i wyprowadzał na spacer psy, choć w parku jest to zakazane. Musieliśmy zwrócić uwagę, by tego nie robił - relacjonował nam kierujący wtedy Łazienkami dr Przemysław Nowogórski. - To mieszkanie jest reliktem minionej epoki. Łazienki borykają się z brakiem pomieszczeń na merytoryczną działalność, a część pałacu zajmuje były dyrektor.
To on wypowiedział mieszkanie prof. Kwiatkowskiemu. Dyrektor-senior nie zareagował. Wyprowadzili się za to jego dawni podwładni, którzy też mieszkali w Łazienkach jako rezydenci.
- Czekam, aż przyjedzie oddział w kominiarkach z rozpylaczami, wyważy drzwi i mnie stąd siłą zabierze - uderza w ironiczny ton prof. Kwiatkowski. W zawartej w 1973 r. umowie najmu ma gwarancję, że po odejściu z pracy lub przejściu na emeryturę Muzeum Narodowe (obecnie Łazienki Królewskie) musi w zamian za służbówkę zapewnić mu mieszkanie zastępcze. Co na to nowy dyrektor parku? - Znam profesora od lat, zjedliśmy razem beczkę soli i na pewno się porozumiemy - odpowiada dyplomatycznie Tadeusz Zielniewicz.
Nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby dyrektor-senior nie zajmował części najważniejszego łazienkowskiego zabytku - Pałacu na Wyspie. Jego mieszkanie to wschodni pawilon tej klasycystycznej budowli.
- Pan profesor otrzymał już wypowiedzenie umowy najmu mieszkania, ale przez szacunek nie zamierzamy go ponaglać. Będzie jednak musiał opuścić pałac, gdy w przyszłym roku zacznie się jego remont - powiedział nam minister Bogdan Zdrojewski.
- Gdy zacznie się remont, pan minister może już nie być ministrem. Nikomu tu nie przeszkadzam, Łazienki już mnie nie interesują, więc niech mi dadzą spokój - odpowiada prof. Marek Kwiatkowski.
Z królewskim parkiem związany jest od pół wieku. Nikt nie kwestionuje, że to on nadał mu obecny kształt. Początkowo był kustoszem Pałacu na Wyspie podległym dyrektorowi Muzeum Narodowego. Dokończył odbudowę tego zabytku, wyposażył go w cenne dzieła sztuki. Z biegiem lat przejął od różnych instytucji pozostałe budynki w parku, a jego teren wydarł spod zarządu miasta. Tak "zjednoczone" Łazienki uniezależnił od Muzeum Narodowego.
Jednak w ostatnich latach doprowadził je do zapaści. Nie starał się o fundusze unijne, nie remontował budynków, zaniedbał infrastrukturę. W 2008 r., spodziewając się odwołania, wystąpił o przejście na emeryturę. Jego wniosek przyjął minister kultury.
Jako emeryt nie wyprowadził się jednak z Pałacu na Wyspie, gdzie od 1973 r. ma służbowe mieszkanie. Przydział na nie dostał jeszcze od prof. Stanisława Lorentza, ówczesnego dyrektora Muzeum Narodowego. Poza nim ma dwór w Suchej koło Węgrowa.
Mimo starań czynionych przez swoich następców - Jacka Czeczota-Gawraka i dr. Przemysława Nowogórskiego - profesor do dziś nie opuścił łazienkowskiej służbówki.
- Jak w prywatnej rezydencji podjeżdżał pod pałac swoim samochodem i wyprowadzał na spacer psy, choć w parku jest to zakazane. Musieliśmy zwrócić uwagę, by tego nie robił - relacjonował nam kierujący wtedy Łazienkami dr Przemysław Nowogórski. - To mieszkanie jest reliktem minionej epoki. Łazienki borykają się z brakiem pomieszczeń na merytoryczną działalność, a część pałacu zajmuje były dyrektor.
To on wypowiedział mieszkanie prof. Kwiatkowskiemu. Dyrektor-senior nie zareagował. Wyprowadzili się za to jego dawni podwładni, którzy też mieszkali w Łazienkach jako rezydenci.
- Czekam, aż przyjedzie oddział w kominiarkach z rozpylaczami, wyważy drzwi i mnie stąd siłą zabierze - uderza w ironiczny ton prof. Kwiatkowski. W zawartej w 1973 r. umowie najmu ma gwarancję, że po odejściu z pracy lub przejściu na emeryturę Muzeum Narodowe (obecnie Łazienki Królewskie) musi w zamian za służbówkę zapewnić mu mieszkanie zastępcze. Co na to nowy dyrektor parku? - Znam profesora od lat, zjedliśmy razem beczkę soli i na pewno się porozumiemy - odpowiada dyplomatycznie Tadeusz Zielniewicz.
-
Ostatni zajazd w Łazienkach.
w.i.l
21.07.10, 13:41
Mickiewicza na trzeba, Mickiewicza!»
-
Re: Były dyrektor Łazienek nie chce opuścić Pałac
pompompom
21.07.10, 14:37
Bezczelny uzurpator. To tyle na temat cwaniaczka profesorka. »
-
Deja vu?
dorsai68
21.07.10, 17:22
Mam wrażenie, ze czytałem o tym problemie z Kwiatkowskim, jakieś półtora roku temu, gdy dyrektorem został Przemysław Nowogórski. Nowogórskiego zamienia Zielniewicz, a Kwiatkowski dalej »
Najnowsze wiadomości z Warszawy
Najczęściej czytane24 htydzień
- Nowy punkt widokowy w Warszawie. Wyżej niż PKiN
- Reklamy na Euro. Która najbardziej obciachowa? [GŁOSUJ]
- Burzą przedwojenne wieże na Dworcu Zachodnim
- Dziś Marsz Wyzwolenia Konopi. Na ulicach paraliż
- Ogromny rozściełacz asfaltu ściągnięty na budowę A2
- Autostrada A2: kolejny odcinek gotowy na otwarcie
- Co Donieck ma lepszego od Warszawy? Nie tylko Stadion!
- Te budynki mogą powstać w Warszawie. Top 10
- Co straszy, a co zachwyca w strefie kibica [RAPORT]
- Nie jedźcie tą autostradą. Węzeł Pruszków to pułapka
- Nad Wisłą, na działkach. Tak wypoczywała Warszawa
- Gigantyczna kara dla lekarza: bo nie wypełniał papierów
- Lotnisko bezradne wobec naciągaczy? Taksówkowy problem
- Wtorek na ulicach Warszawy [22.05.2012]


